2015 rokiem udawania w polskiej modzie

10521
Projekt: Waleria Tokarzewska-Karaszewicz, źródło: topmodel.tvn.pl

Zakończony rok to zawsze dobry moment na pewne podsumowania, które dotyczą wielu branż. Obserwując rynek polskiej mody, będąc jego uczestnikiem i analitykiem stwierdziłem, że jest to na tyle ciekawe zjawisko, że warto je zaprezentować z mojego punktu widzenia, z którym oczywiście wielu może się nie zgadzać, co z kolei może sprowokować pewną dyskusję, do której zapraszam. Wnioski zawarte w podsumowaniu są pochodną obserwacji i doświadczeń własnych, rozmów z uczestnikami tego rynku, jaki i pewnym głosem w pojawiających się sporadycznie publikacjach.

Rynek mody polskiej można podzielić na kilka części, które funkcjonują niezależnie, choć o czym później, zaczynają się w pewnych aspektach zazębiać. Z pewnością wyraźnymi uczestnikami rynku są tzw. sieciówki z najbardziej ekspansywnym LPP na czele. Kolejnym ważnym elementem rynku są producenci przemysłowi, którzy skupieni wokół podłódzkiego centrum handlu Antoniego Ptaka zaspokajają sporą część rynku bazarowego, handlu wielkopowierzchniowego rodem z Nadarzyna, warszawskiej Marywilskiej, czy obecnie szumnie nazwanego domem mody MODO (pewnie w Polsce istnieje wiele takich miejsc, ale to moja perspektywa). Oczywiście coraz wyraźniej swoją obecność zaznaczają polscy projektanci mody, których pozwolę sobie podzielić na dwie kategorie – projektantów celebrytów oraz niezależnych projektantów, często nazywanych młodymi polskimi projektantami, choć wielu z nich metrycznie młodymi nie jest, mimo młodego mentalnie ducha twórczego. Bez wątpienia uczestnikiem rynku polskiej mody są też media, które bezpośrednio lub pośrednio na ten rynek wpływają.
W podsumowaniu przyjrzę się tym elementom, pomijając celowo „sieciówki”, którym pozostaje pogratulować kolejnego dobrego roku.

Zastanawia zapewne odgórna teza, że pożegnany hucznie 2015 rok nazwałem rokiem udawania. Z mojego punktu widzenia to dość oczywiste, a elementy udawania podzielę na kilka części.

MEDIA UDAJĄ, ŻE PROMUJĄ POLSKĄ MODĘ

fot. Piotr Mizerski / TVN, projekt: Jakub "Jacob" Bartnik
fot. Piotr Mizerski / TVN, projekt: Jakub “Jacob” Bartnik

Zaczynając od końca układanki. Media tak zwanego głównego nurtu starają się kreować modę na to, co polskie w modzie. Są pewne jaskółki, jak chociażby rzadkie, ale jednak, wizyty niezależnych projektantów w telewizjach śniadaniowych.
Najbardziej rozpoznawalny program Project Runway pokazuje warsztat i rywalizację wschodzących talentów, ale poza, bez wątpienia, show jakie daje widzom, nie wychowuje obywatelskiego patriotyzmu konsumpcyjnego, ponieważ zdecydowana większość widzów nie jest klientami tych młodych zdolnych twórców. Co gorsze, większość finalistów programu zapada w zapomnienie, bo któż z milionów widzów potrafiłby dzisiaj wymienić nazwiska chociażby połowy uczestników, a przyznać trzeba że kilku z nich zasługuje na większą uwagę niż kilka odcinków w telewizji.

Oglądając główne stacje telewizyjne, przeglądając co bardziej rozpoznawalne tytuły prasowe i serwisy internetowe można odnieść wrażenie, że poza Łukaszem Jemiołem polska moda nie istnieje (oczywiście trochę przesadzam i spokojnie można wrzucić do tego koszyka duet Paprocki&Brzozowski, Ewę Minge, Gosię Baczyńską, Bohoboco i Tomaotomo). Subiektywnie jednak uznaję rok 2015 rokiem Łukasza Jemioła w mediach. Generalnie media starają się nie zauważać lub robią to świadomie, że w Polsce od lat kilku bardzo dynamicznie rozwija się rynek niezależnych projektantów. Udają, że promują, pokazują, relacjonują, ale skupiają się tylko na tym co znane, stąd pozwoliłem sobie na kategorię projektantów celebrytów, którzy poprzez obecność na ściankach na stałe zagościli w internetowych serwisach plotkarskich i ich odpowiednikach na szklanym ekranie. Oczywiście, ktoś powie, że to nieprawda, ponieważ często czyta o polskiej modzie i widzi stylizacje z wykorzystaniem elementów kolekcji od młodych zdolnych. Zgoda. Pamiętać jednak należy, że spora część tytułów drukowanych jest w rękach medialnego potentata jakim jest niemiecki koncern Burda Media, posiadający na polskim rynku takie tytuły jak: “Elle”, “Claudia”, “InStyle”, “Gala”, “Glamour” i wiele innych, w których to publikacje promujące polską modę mają ukryty cel biznesowy.

Burda jest współwłaścicielem jednej z największych w Polsce platform sprzedających kolekcje niezależnych polskich projektantów – Showroom, siłą rzeczy więc pokazywanie twórczości sprzedających za pośrednictwem serwisu Showroom ma swoje uzasadnienie bardziej ekonomiczne niż edukacyjne. Dziwne jest to udawanie tym bardziej, że projektanci-celebryci to jednak przy całości rynku nisza. Co innego niezależni twórcy, dla których miejsca w mediach głównego nurtu miejsca brak. W samej tylko Warszawie każdego miesiąca mają miejsce wydarzenia promujące polską modę niezależną, które ściągają kilkadziesiąt tysięcy potencjalnych klientów. Takie targi jak Slow Fashion, Hush Warsaw czy Mustache Yard Sale są już same w sobie dużym wydarzeniem modowo–popkulturalnym, którego media zdarzają się nie zauważać. Ten brak zainteresowania mediów, spowodował, że oferta tych imprez z roku na rok staje się słabsza. Dlaczego?

Slow Fashion / materiały prasowe
Slow Fashion / materiały prasowe

Jeden z powodów, to fakt że wielu projektantów, którzy w mojej opinii robią ciekawsze, odważniejsze, kreatywne i lepsze jakościowo kolekcje od projektantów-celebrytów nie mają możliwości przebić się do świadomości klientów, co powoduje, że polski klient nie miał możliwości dowiedzieć się, że poza modną w Warszawie ulicą Mokotowską, czy Galerią Mokotów, istnieją miejsca twórcze na wysokim, europejskim poziomie. Ba, polskie media nie zauważają nawet sukcesów polskich niezależnych projektantów, z których powinniśmy być dumni, bo czy ktokolwiek kojarzy nazwisko Eva Grygo? No właśnie… to polska projektantka, która od 2011 roku prezentuje swoją kolekcję podczas wielkiej gali finałowej TOP Model UK. Który z projektantów-celebrytów może pochwalić się większym międzynarodowym sukcesem? W zamian media karmiły nas mocno naciąganym sukcesem duetu Paprocki&Brzozowski, którzy pierwszy raz zaprezentowali swoją kolekcję poza granicami Polski podczas New York Fashion Week… Ups, przepraszam – podczas imprezy trwającej w czasie New York Fashion Week. Oglądając i czytając polskie media lajfstajlowe pozostaje nam cieszyć się, że kolejna polska „gwiazda” pokazała się na celebryckiej imprezie w stroju od projektanta ze znanym nazwiskiem. Reszta nieważna.