Pierwszą kampanię zamykała przy kuchennym stole. Dziś jej zespół prowadzi wielokanałowe projekty dla luksusowych marek. The ICON Agencji świętuje właśnie 10-lecie na rynku. Agnieszka Antosik, założycielka i liderka The ICON, w rozmowie z Fashion Biznes dzieli się kluczowymi momentami ostatniej dekady – od intuicyjnych początków po świadome budowanie struktury, która pozwoliła agencji stać się stabilnym i zaufanym partnerem dla najbardziej wymagających partnerów jak Hermès, Bimba Y Lola czy Charlotte Tilbury.
Gdybyś mogła opisać pierwsze dziesięć lat The ICON Agency jednym hasłem, co byś wybrała i dlaczego?
„Od pasji do struktury.” Pierwsze lata to był intensywny rozwój oparty na relacjach, wyczuciu rynku i szybkim reagowaniu. Ale prawdziwa zmiana przyszła wtedy, gdy zaczęliśmy świadomie budować strukturę organizacyjną, inwestować w procesy i planowanie strategiczne. To przejście od działania intuicyjnego do systemowego pozwoliło nam rosnąć jako zespół i jako partner biznesowy.
Dziś korzystamy z konkretnych narzędzi i rozwiązań, które wspierają efektywność – jak Asana do zarządzania projektami czy dedykowane procedury onboardingowe. Jednym z ważniejszych projektów ostatnich lat było wdrożenie systemu feedbacku 360 stopni, który wspiera kulturę otwartości, współpracy i ciągłego rozwoju. Dzięki temu rośniemy nie tylko jako firma, ale też jako zespół – świadomie i w sposób zrównoważony.
Cofając się w czasie, który moment okazał się najbardziej przełomowy w rozwoju agencji i dlaczego to właśnie on zdefiniował jej dalszą ścieżkę?
Największym przełomem była dla mnie decyzja o przebudowie struktury organizacyjnej – odejściu od modelu płaskiego na rzecz bardziej rozbudowanej, klarownej struktury odpowiedzialności. Przez pierwsze lata wiele rzeczy opierało się na intuicji, szybkich decyzjach i dużej elastyczności, co było naturalne i potrzebne na tamtym etapie. Ale w pewnym momencie to przestało wystarczać – żeby rosnąć dalej, potrzebowaliśmy fundamentu: jasnych procesów, ról i narzędzi.
Ta zmiana nie była łatwa ani szybka, ale pozwoliła mi jako liderce zrobić krok w tył od operacyjnych detali i skupić się na tym, co naprawdę kluczowe: rozwoju biznesu, strategii, relacjach z klientami, kulturze organizacyjnej. Jednocześnie zespoły zyskały większą decyzyjność i przestrzeń do działania – co bardzo wzmocniło ich odpowiedzialność i zaangażowanie.
To był moment, w którym z dynamicznej agencji staliśmy się stabilnym partnerem biznesowym – i myślę, że właśnie wtedy zaczęliśmy naprawdę świadomie skalować jakość.
Kultura organizacyjna to podstawa każdego sukcesu. Jak wygląda Twoja codzienna praca nad nią w The ICON i jakimi osiągnięciami w tej kwestii możesz się pochwalić?
Kultura organizacyjna to dla mnie codzienność – nie coś, co się deklaruje, tylko coś, co się konsekwentnie buduje. Przede wszystkim stawiam na słuchanie – systemowe, uważne, bez hierarchii. W The ICON każdy głos jest ważny, niezależnie od doświadczenia. Zachęcam zespół do dzielenia się pomysłami, ale też do konstruktywnej krytyki – bo tylko wtedy organizacja może naprawdę się rozwijać.
Jestem też osobą wymagającą – i nie ukrywam tego. Ale robię to tylko wobec tych, w których naprawdę wierzę. Jeśli widzę w kimś potencjał, to naturalnie podnoszę poprzeczkę – nie po to, żeby było trudno, tylko żeby dać przestrzeń na realny rozwój. Wiem, że czasem może to być niekomfortowe, ale wiem też, że właśnie w takich momentach następuje przełom. Największym sukcesem jako liderki jest dla mnie usłyszeć: „Kurczę, miałaś rację. Jestem z siebie dumny.” To znaczy, że ktoś przekroczył swój własny próg, i zrobił to dzięki zaufaniu – także temu trudnemu.
Ostatnio wdrożyliśmy system feedbacku 360 stopni – nowe narzędzie, które już teraz realnie wpływa na jakość komunikacji w zespole i wzmacnia naszą kulturę organizacyjną. Widzę, jak zwiększa się wzajemna otwartość, jak ludzie uczą się mówić sobie rzeczy ważne w sposób konstruktywny i z troską. To dopiero początek, ale widzę w tym ogromną wartość.
Na koniec – ciągłość. Kultura organizacyjna to nie projekt z końcową datą. Ona rośnie razem z zespołem, zmienia się i dojrzewa. Moją rolą jako liderki jest dbać o to, by pozostała spójna z naszymi wartościami – nawet wtedy, gdy firma się rozrasta.
W branży, gdzie liczy się skala, The ICON stawia na butikową jakość. Jakie są dziś największe wyzwania, aby mimo dynamicznego wzrostu zachować ten unikalny standard usług?
Największym wyzwaniem jest zachowanie spójności i wysokiego standardu w każdym aspekcie współpracy. Dlatego nie dążymy do szybkiego skalowania liczby klientów. Zamiast tego koncentrujemy się na rozwijaniu długofalowych relacji, opartych na zaufaniu i współodpowiedzialności za markę.
Z wieloma klientami zaczynamy od podstawowych działań – np. wsparcia PR lub projektów launchowych – a gdy partnerzy poznają nasze podejście i standard pracy, decydują się rozszerzać zakres współpracy. W efekcie większość naszych klientów obsługujemy dziś kompleksowo, w modelu 360 – od komunikacji i influencer marketingu, przez eventy i produkcję contentu, aż po działania strategiczne. To możliwe, bo nie działamy „od briefu do briefu”, tylko budujemy relację, w której jesteśmy realnym partnerem rozwojowym.
Hermès, Bimba Y Lola, Charlotte Tilbury – to marki, które nie wybierają przypadkowych partnerów. Jak buduje się zaufanie tak wymagających przedstawcieli branży luksusowej na polskim rynku?
Przede wszystkim poprzez profesjonalizm, transparentność i partnerskie podejście. Nie obiecujemy rzeczy, których nie jesteśmy w stanie zrealizować. Jeśli coś wymaga poprawy, komunikujemy to jasno i zawsze z konkretnym rozwiązaniem. Klienci cenią nas za to, że jesteśmy odpowiedzialni, przewidujący i zaangażowani – i że każdą markę traktujemy indywidualnie, z pełnym zrozumieniem jej kontekstu biznesowego i kulturowego.
Bardzo wcześnie podjęłam też decyzję, że chcę budować agencję, która może kompleksowo odpowiadać na potrzeby marek – tak, by nie musiały korzystać z wielu różnych dostawców, ale miały wszystko w jednym miejscu, spójnie i strategicznie. Dziś jesteśmy w stanie zapewnić pełną opiekę: od obsługi PR-owej i influencer marketingowej, przez produkcję, social media i performance marketing, aż po pełne wsparcie graficzne i kreatywne. Dzięki temu nie tylko działamy efektywnie, ale też dbamy o spójność wizerunku marki na każdym etapie styku z odbiorcą.
To podejście – z jednej strony bardzo konkretne, z drugiej partnerskie i elastyczne – sprawia, że marki chcą rozwijać z nami współpracę. A my nie pracujemy na sztywnych guidelinesach – często jesteśmy tymi, którzy je współtworzą.
Dowiedz się więcej: Arket debiutuje w Polsce i wybiera The ICON Agency
Za Tobą otwarcie nowej siedziby agencji przy Emilii Plater w Warszawie. Jak architektura nowej siedziby wpływa na kreatywność i kulturę organizacyjną?
Zależało mi na tym, żeby stworzyć miejsce, w którym po prostu dobrze się pracuje – funkcjonalne, ale też estetyczne i dopracowane. Spędzamy w biurze dużą część życia, więc przestrzeń ma realny wpływ na komfort, atmosferę i sposób, w jaki pracujemy jako zespół.


Nowe biuro powstało od zera – w surowej, pofabrycznej przestrzeni, którą mogliśmy zaprojektować w pełni po swojemu. I to była dla mnie ogromna wartość, bo jest w 100% zgodne z moją estetyką. Kocham piękne miejsca i piękne przedmioty – i chcę się nimi otaczać także w pracy. Wierzę, że dobrze zaprojektowana przestrzeń ma wpływ na sposób myślenia, poziom energii i otwartość ludzi na współpracę.
Dla mnie to biuro to nie tylko miejsce do pracy – to przedłużenie tego, czym jesteśmy jako agencja. I myślę, że osoby, które do nas przychodzą – zarówno klienci, jak i nowi pracownicy – od razu to czują.


Lokalny konsument staje się coraz bardziej wyedukowany i cyfrowy. Jak to zmienia strategię komunikacji The ICON i na co kładziecie nacisk, aby skutecznie dotrzeć do tych świadomych odbiorców?
Wraz z rosnącą świadomością i kompetencjami cyfrowymi odbiorców, komunikacja musi stać się bardziej merytoryczna, precyzyjna i oparta na realnej wartości. Konsumenci oczekują dziś dialogu, a nie jednostronnych przekazów. Strategia musi opierać się na zrozumieniu ich potrzeb, stylu życia i kanałów, w których się poruszają. Zamiast jednorazowych kampanii, stawiamy na budowanie spójnych, długofalowych historii, które angażują i wzmacniają lojalność wobec marki.
Zamykając tę dekadę, jaki jest Twój największy cel bądź marzenie dla The ICON Agency na kolejne lata i co będzie kluczowym wyzwaniem w jego realizacji?
Największym celem na kolejne lata jest dalsze umiędzynarodowienie agencji – nie przez otwieranie biur w kolejnych krajach, ale przez rozwijanie kompetencji, relacji i projektów, które naturalnie przenoszą nas na rynki zagraniczne. Chcę, by The ICON Agency było partnerem pierwszego wyboru nie tylko dla marek działających w Polsce, ale także dla tych, które szukają jakości, zrozumienia kultury i lokalnej ekspertyzy w Europie Środkowo-Wschodniej.
Jednocześnie moim marzeniem jest zachowanie tego, co nas wyróżnia: butikowego charakteru, zespołu ekspertów, bezpiecznego środowiska pracy i relacji opartych na zaufaniu – zarówno wewnątrz zespołu, jak i z klientami.
Największym wyzwaniem będzie utrzymanie tej równowagi: między skalowaniem a uważnością, między rozwojem a zachowaniem tożsamości. Ale wierzę, że jeśli będziemy dalej budować na wartościach, które nas prowadzą od początku – jesteśmy w stanie rosnąć, nie tracąc siebie.