Garderoba sekretarki – perfekcyjnie skompletowana, zachowawcza kolekcja Céline jesień-zima 2017

395

Proste, sprawiające wrażenie ciepłego,  beżowe wnętrze i drewniana podłoga – tak w dwóch słowach można opisać najnowszy pokaz Celine podczas Paryskiego Tygodnia Mody. Phoebe Philo, która od dawna wyznaje filozofię, że moda przemawia sama za siebie, tym razem postanowiła bardzo mocno to zaakcentować. Stąd próżno było szukać podczas prezentacji jesienno-zimowej kolekcji charakterystycznych i szokujących scenografii przyciągających uwagę. Bo najważniejsze są one – ubrania.

Ostatecznie wśród gwaru i hałasu towarzyszącego niecierpliwym oczekiwaniom, bez zbędnych efektów i zapowiedzi rozległy się spokojne dźwięki gramofonu, w rytm których kolejno na wybiegu zaczęły pojawiać się modelki. Nie od dziś wiadomo, że dobra kolekcja obroni się sama. I nie inaczej było w przypadku tego klasycznego domu mody, który jest kwintesencją niewymuszonej elegancji, a zarazem luzu charakterystycznego dla paryżanek. A która z nas nie zazdrości im stylu?

I tak Philo po raz kolejny wychodzi naprzeciw kobietom: zapracowanym, zabieganym, a jednocześnie dbającym o siebie i kochających modę, które bez względu na codzienne obowiązki starają się wyglądać po prostu dobrze w każdej sytuacji, nie rezygnując z wygody. Wykorzystanie kilku podstawowych i dobrze współgrających ze sobą kolorów: czerni, bieli, khaki, beżu, ciemnej śliwki i granatu będących bazą, po którą przecież sięgamy najczęściej, w połączeniu z żywymi, jaskrawymi dodatkami, tworzą niesamowitą całość. W myśl podstawowej funkcji, jaką spełniają ubrania – służą nam codziennie, wyrażając przy tym naszą osobowość W najnowszej kolekcji znajdziemy ciemne, oversizowe, eleganckie marynarki, garniturowe spodnie, lekkie beżowe peleryny, klasyczne, przewiązywane w pasie na wzór trenczu w kolorze baby blue oraz ulubione przez projektantkę, smokingowe płaszcze. Nie brakuje skromnych, zachowawczych sukienek i fantazyjnych, acz nie krzykliwych elementów w postaci frędzli, które zdobią spodnie. Długie, patchworkowe koszule i te pasiaste nosimy teraz do spodni, najlepiej zapięte tylko do połowy. Odkryte ramiona? Jak najbardziej, ale tylko w postaci prostych dwukolorowych sukienek – bombek z szerokimi, koszulowymi rękawami. Element pożądania? Ogromne koce w kolorach żywej zieleni i pasteli przewieszone przez ramię, z którymi przechadzały się modelki. Robią niesamowite wrażenie i będą niezastąpione podczas pierwszych jesienno-zimowych chłodów.

Wśród detali uwagę szczególnie przykuwają duże, geometryczne i bardzo praktyczne czarne torby-worki, które będziemy nosić zawieszone na ramieniu. Możemy być pewne, że pomieszczą wszystkie niezbędne rzeczy. Do klasycznych, monotematycznych stylizacji bez obaw możesz wybrać tą… oranżową. W kolekcji zaprojektowanej przez Philo z myślą o kobietach nie brakuje również szykownych botków na szpilce w kolorze kości słoniowej, tych białych i złotych, przywodzących na myśl historię o żółtej ciżemce, zakończonych ostrymi noskami, choć wyraźnie prym wiodą skórzane, czarne oraz granatowe oficerki na płaskiej podeszwie.

Najnowsza kolekcja Celine przywodzi na myśl garderobę sekretarki – perfekcyjnie skompletowaną, zachowawczą, minimalistyczną, zgodną z zasadami dress code’u. Odpowiednią do pracy i taką, którą z powodzeniem możemy ograć na co dzień.  

Źródło: vogue.com

OGLĄDAJ DALEJ…