ANALIZA: Coraz częściej adoptujemy zwierzęta. Czy ta zmiana może wiązać się z intratnym biznesem?

531
Źródło: Akcesoria marki Haulovely/ mat.prasowe

W 2006 roku w polskich domach było około 7 milionów psów oraz 5,5 milionów kotów, z kolei dwa lata temu liczba ta wzrosła do 8 milionów psów i ponad 6 milionów kotów. Ponad połowa Polaków przyznaje się do tego, że ma jakiekolwiek zwierzę domowe w swoim gospodarstwie.

Ludzie nie przestają kupować psów czy kotów z rodowodem, dużą popularnością wciąż cieszą się wystawy zwierząt, jednak poprawę można również dojrzeć w schroniskach. Coraz więcej psów i kotów znajduje nowy dom. Tendencję tę mogą potwierdzić statystyki chociażby największego schroniska stołecznego „Paluch”. W styczniu 2017 roku placówka podzieliła się informacją, że aż 1550 psów i 988 kotów znalazło swoje ciepłe cztery kąty i trafiło do nowych rodzin. Rosnąca liczba adopcji sprawiła, że do końca 2016 roku w schronisku przebywało 779 psów i 36 kotów, a dwa lata wcześniej liczba ta była znacznie wyższa (1321 psów oraz 78 kotów). Optymistyczne są także wyniki, którymi podzieliło się z nami Rzeszowskie Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt. Raport wskazuje na to, że wyrównuje się liczba oddanych zwierząt z tą odnoszącą się do adopcji. W 2014 roku przyjętych psów było 403, a tych, które zostały adoptowane – 383. Podobna różnica pojawiła się w przypadku kotów – oddanych zostało 238, a tych, które znalazły nowy dom jedynie 140. W zeszłym roku natomiast różnica ta praktycznie wyrównała się w przypadku psów – na 434 przyjętych aż 429 zostało później adoptowanych.

Źródło: schronisko.info.pl

Tendencji tej można upatrywać w wielu zmianach. Po pierwsze – wzrasta świadomość społeczna, wiele schronisk inwestuje w promocję adopcji, a także tworzy coraz to ciekawsze akcje na rzecz przygarnięcia zwierzaków. Na uwagę zasługuje tu między innymi Kalendarz Psiarelli 2017, na którym sportowcy wystąpili ze zwierzętami, które szukały nowego, ciepłego domu. Akcja zakończyła się sukcesem, wszyscy podopieczni schroniska, którzy wystąpili w roli modeli znaleźli swój dom. Jak przyznała Irena Kowalczyk ze Schroniska w Korabiewicach VIVA:

Widzimy wyraźny wzrost świadomości i empatii ludzi, co przekłada się na adopcje zwierząt ze schronisk i domów tymczasowych. Jest to spowodowane promocją idei adopcji w mediach zorganizowanej przez instytucje prozwierzęce, w tym przy udziale liderów opinii np.artystów, a także dzięki takim programom odpowiedzialnej adopcji jak Adopciaki.pl (program adopcyjny Fundacji Viva/Puriny/Coape). Kupowanie zwierząt staje się passe, kiedy w Polsce na dom czeka nawet 100 tysięcy zwierząt. My, jako Schronisko w Korabiewicach VIVA, propagujemy ideę adopcji również odpowiedzialnej, tzn.takiej, gdzie potrzeby zwierzaka będą realizowane przez dopasowanego opiekuna. Nie szukamy domów „na siłę”, stąd też powroty do schroniska to incydenty. Promujemy zwierzaki na Facebooku oraz na portalach ogłoszeniowych. Pierwszym krokiem jest wypełnienie formularza adopcyjnego, a dopiero kolejnym spotkanie w schronisku czy domu tymczasowym. Należy sobie jasno powiedzieć, nie każdy człowiek powinien mieć żywe stworzenie pod opieką.

Coraz więcej widać także inicjatyw w przestrzeni miejskiej: zbiórki na zwierzęta, organizacja spotkań w popularnych miejscach, na których można poznać psy czy koty czekające na adopcję, czy akcje organizowane przez schroniska, na których można zabrać bezdomnego psa na spacer, by sprawdzić, czy między człowiekiem a zwierzęciem „zaiskrzy”. Także wyżej wspomniane media społecznościowe przyczyniają się do zwrócenia uwagi na bezdomność zwierząt. Jak przyznała Katarzyna Pokrzywa z Rzeszowskiego Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt:

Zauważamy wzrost adopcji, czyli wydawania zwierząt nowym właścicielom, jak również widoczny jest wzrost odbiorów zwierząt przez ich właścicieli. Na adopcje i odbiory przez właścicieli wydaje się wpływać obecna łatwość komunikacji: osoby, którym zaginął pies/kot łatwo mogą zidentyfikować najbliższe schronisko i się z nim skontaktować. Na to że to właśnie nowoczesne technologie wpływają na odbiory przez właścicieli wskazuje chociażby niedawna historia psa Rebusa. Jest to pies starszej osoby, która nie korzysta z Internetu i dopiero wizyta syna, który sprawdził naszą stronę internetową, sprawiła, że pies może wrócić do właściciela. Na zwiększenie adopcji wpływa więc łatwość dotarcia do potencjalnego adoptującego. Staramy się mieć jak najszerszy zasięg, więc zwierzęta przeznaczone do adopcji ogłaszamy na portalach społecznościowych, naszej stronie internetowej, a także na portalach ogłoszeniowych (zarówno lokalnych jak i ogólnopolskich). Dodatkowo zakaz handlu psami i kotami na targowiskach sprawia, że schroniska stały się jednymi z niewielu miejsc, gdzie można dostać psa lub kota.

To, że coraz więcej osób jest posiadaczem czworonożnego przyjaciela zauważyły kawiarnie, restauracje, hotele. W coraz większej liczbie podobnych miejsc można wypić kawę w towarzystwie swojego pupila, a miska z wodą to już standard w wielu restauracjach w dużych aglomeracjach miejskich. Właściciele zdają sobie sprawę ze zmian i chętnie otwierają drzwi nie tylko klientom, ale także ich podopiecznym. W poszukiwaniu miejsc przyjaznych dla pupili można także odwiedzić stronę DogAdvisor.pl, na której wyszukamy miejsca w całej Polsce, dzięki którym nie musimy zostawiać zwierząt w domu. Także popularną formą aktywności stają się spotkania właścicieli zwierząt, którzy umawiają się na facebookowych grupach, by poznać ze sobą swoje czworonogi. Rozmowy na temat cmentarzy dla zwierząt są podejmowane przez coraz więcej samorządów. Takie miejsca znajdują się już między innymi we Wrocławiu, Poznaniu, Białymstoku czy Rybniku. Obecnie grzebowisko dla zwierząt domowych powstaje w Krakowie. Jak przyznała radna miejska, Małgorzata Jantos: Grzebowisko pokazuje jaki jest nasz stosunek do zwierząt, że szanujemy je i nie chcemy, aby ich szczątki były grzebane nielegalnie w ogródkach czy na działkach.

Coraz częstsza obecność zwierząt w naszych domach, zmiany odnoszące się do świadomości odnośnie adopcji, potrzeba opieki nad kimś i wiele innych powodów, dla których kupujemy lub przygarniamy zwierzęta są także idealną niszą biznesową. Nie trudno stwierdzić, że branża zoologiczna rozwija się w szybkim tempie. Szacuje się, że na karmę dla zwierząt wydaje się więcej niż na pokarm dla niemowląt. Obecnie wartość polskiej branży zoologicznej wynosi około 3 mld złotych, a według danych Euromonitor International dalszy rozwój jest pewny, ponieważ polska zoologia wykazuje cykliczny wzrost w okolicach 4-5%. Wartość tej branży opiera się przede wszystkim na żywności dla czworonogów, ponieważ kategoria ta obejmuje ponad 84% rynku. Polska plasuje się na drugim miejscu państw europejskich, biorąc pod uwagę sprzedaż karmy dla psów i kotów. Jednak pożywienie dla zwierzaków to niejedyny sposób na duży zarobek w branży zoologicznej.

Codziennie można obserwować powstawanie nowych marek oferujących smycze czy obroże w różnych kolorach, wzorach, dopasowane do wielkości naszych pupili. Ponadto w Polsce działa już około stu hoteli dla zwierząt, w których spędzają one czas, gdy właściciele muszą wyjechać. Wiele z takich miejsc ma pełne obłożenie, jak najpopularniejsze pensjonaty w szczycie sezonu. Znane są już także zabawki edukacyjne dla czworonogów, aplikacje, które umożliwiają obserwację pupila podczas naszej nieobecności w domu, wygodne leżanki czy nietanie wizyty u behawiorysty. Zdanie, że w zwierzęta inwestujemy dzisiaj jak w dzieci, nie wydaje się tezą na wyrost.

Akcesoria marki Haulovely/ mat.prasowe

W 2014 roku portal Pethause przeprowadził sondę wśród właścicieli zwierząt. 14% respondentów przyznało, że kupuje swoim pupilom ubrania, a 5% – biżuterię. Specjalne patyczki do uszu oraz inne kosmetyki do higieny (płyny do mycia oczu, masło do łap, czy nawet elektryczne szczoteczki do zębów) kupowało aż 21%. Danych za 2016 rok nie znalazłam, jednak obserwując rynek, nie wydaje się, by wyniki te miałyby się pogorszyć. To przypuszczenie potwierdziła Katarzyna Szyndera – założycielka marki Haulovely, twórczyni jakościowych akcesoriów dla zwierząt. Przyznała ona, że: Rynek psich akcesoriów obserwuję już od kilku lat. Zauważyłam, że na przestrzeni ostatnich 10 lat zainteresowanie psimi akcesoriami gwałtownie wzrosło. Szczególnie zauważalny jest wzrost popytu na produkty ekskluzywne i o podwyższonej jakości.

Ubrania i akcesoria dla zwierząt są coraz bardziej popularne. Możemy zauważyć to na specjalnych targach kierowanych do posiadaczy czworonogów, w parkach, w Internecie. Coraz więcej polskich marek chce stworzyć alternatywę dla jednakowych smyczy czy obróżek, które znajdziemy w sklepach zoologicznych. Marki kierowane do właścicieli czworonogów najczęściej prowadzone są przez osoby, które same od lat są szczęśliwymi posiadaczami zwierząt. Potrafią też stworzyć wokół swoich biznesów społeczności, które bardzo chętnie dzielą się swoją wiedzą na temat podopiecznych, ale także udostępniają zdjęcia swoich kotów czy psów. O ile nie każdy lubi dzielić się swoim zdjęciem w nowym ubraniu, to z fotografią prezentującą szczęśliwego pupila nie ma już takiego problemu. A na co przede wszystkim zwracają uwagę właściciele zwierząt, kiedy szukają dla nich czegoś wyjątkowego? Jak przyznaje Pani Katarzyna: Jesteśmy stosunkowo młodą firmą, mimo tego klienci sami kontaktują się z nami z pytaniami o akcesoria dla swoich pupili. Od początku zwracają uwagę na wyróżniające się wzornictwo, zadają pytania odnośnie jakości wykonania i użytych w produkcji materiałów. Prowadzimy sprzedaż międzynarodową, jednak to głównie wśród polskich klientów zdarzają się tacy, którzy zadają szczegółowe pytania odnośnie rodzaju materiałów i jakości elementów przez nas wykorzystywanych. Otrzymujemy np. wiele zapytań na temat jakości okuć, materiałów i nici oraz ich maksymalnej wytrzymałości. Naszymi klientami są głównie mieszkańcy większych miast.

Źródło: ikea.com

Widząc wzrost zainteresowania tego typu akcesoriami i wzrostem szczęśliwych posiadaczy zwierząt, należy tylko czekać aż sieciówki odpowiedzą na to zainteresowanie. Czy doczekamy się działów z psimi akcesoriami, które będą analogiczne dla linii ZARA Home czy H&M Kids? Czas pokaże. Na razie na rynku trzeba wyróżnić jednak… Biedronkę, która dostrzegła trend i w zeszłym tygodniu wypuściła „minikolekcję” dla psów i kotów. Także IKEA wywęszyła biznes i przedstawiła specjalne meble dla naszych podopiecznych. Kto będzie następny – zobaczymy. Na razie warto przyjrzeć się polskim markom, które oferują tego typu akcesoria.

* Jeśli chcesz poznać podopiecznych schronisk, o których wspominam w artykule lub je wspomóc kliknij w linki. Tu znajdziesz informacje o Schronisku „Kundelek” oraz o Schronisku w Korabiewicach VIVA.

Autor: Tatiana Zawrzykraj