Na papierze wszystko się zgadza: szybki wzrost, rosnący udział w rynku i globalna skala. Dane GlobalData pokazują, że Shein w ciągu roku zwiększył swój udział w segmencie mody masowej bardziej niż jakakolwiek inna marka. Problem polega na tym, że ten sukces coraz częściej stawia pytanie nie o to, kto wygrywa, ale jakim kosztem i jak długo ten model może funkcjonować bez konsekwencji dla całego rynku.
W tym artykule przeczytasz:
- dlaczego Shein najszybciej zwiększa udziały w modzie masowej,
- co odróżnia jego model od strategii Zary i H&M,
- dlaczego spadki tradycyjnych marek nie oznaczają ich porażki,
- jakie ryzyka niesie obecny układ sił w segmencie mass fashion,
- kto w dłuższej perspektywie może zapłacić cenę za ten wzrost.
Lider, który gra według własnych zasad
Zgodnie z danymi GlobalData Shein zwiększył swój globalny udział w rynku mody masowej o 1,1 punktu procentowego między 2024 a 2025 rokiem. To wzrost oparty niemal wyłącznie na ultra-niskich cenach, błyskawicznej rotacji produktów i pełnej dominacji kanału online.
W przeciwieństwie do europejskich gigantów Shein nie utrzymuje kosztownej sieci sklepów stacjonarnych, nie ponosi ciężaru lokalnych regulacji w takim samym stopniu i działa w modelu, który pozwala testować tysiące produktów niemal w czasie rzeczywistym. To przewaga operacyjna, ale też źródło coraz większych kontrowersji.
Polecamy: Polska naciska na Shein razem z Europą. Takiego wspólnego frontu jeszcze nie było
Zara i H&M tracą udział, ale nie znikają
Na drugim i trzecim miejscu globalnego rynku mody masowej pozostają Zara (Inditex) i H&M. Jednak obie marki odnotowały spadki udziałów – odpowiednio o 0,3 i 0,6 punktu procentowego. Te liczby często interpretowane są jako dowód słabnięcia tradycyjnych graczy, ale taki wniosek jest uproszczeniem.
W rzeczywistości zarówno Zara, jak i H&M funkcjonują dziś w zupełnie innym otoczeniu niż jeszcze kilka lat temu. Muszą mierzyć się z rosnącymi kosztami pracy, presją regulacyjną w Europie oraz koniecznością przebudowy modeli biznesowych w kierunku bardziej odpowiedzialnym środowiskowo. To proces wolniejszy i droższy, ale też bardziej transparentny.
Niska cena jako jedyna przewaga?
Shein buduje swoją pozycję w segmencie mass fashion niemal wyłącznie na cenie i szybkości. To strategia, która skutecznie odbiera udziały innym markom, ale jednocześnie obniża poprzeczkę dla całego rynku. Gdy głównym kryterium wyboru staje się koszt produktu i tempo nowości, trudniej mówić o jakości, trwałości czy odpowiedzialności.
Ten model coraz wyraźniej wpływa na strukturę konkurencji, wypychając z rynku zarówno klasyczne sieciówki, jak i mniejszych graczy online, którzy nie są w stanie konkurować skalą ani marżą.
Kto jeszcze traci w tym układzie?
Spadki udziałów notują także Primark, Target, Old Navy czy C&A – marki, które przez lata definiowały segment niskiej i średniej półki cenowej. Jednocześnie umiarkowany wzrost Mango, m.in. dzięki ekspansji w Stanach Zjednoczonych, pokazuje, że alternatywa wobec ekstremalnie taniej mody wciąż istnieje, choć jej tempo rozwoju jest znacznie wolniejsze.
Rynek na rozdrożu
Obecne dane GlobalData rysują obraz rynku, w którym wzrost nie jest równoznaczny z siłą. Zamiast tego przewaga konkurencyjna coraz częściej wynika z omijania barier, a nie z budowania długofalowej wartości. Shein wygrywa dziś liczby i udziały. Jednocześnie staje się symbolem modelu, który wystawia całą branżę na próbę.
Pytanie nie brzmi więc, czy Shein utrzyma tempo wzrostu w kolejnym roku. Znacznie ważniejsze jest to, czy rynek mody masowej jest w stanie zaakceptować reguły gry, które ten wzrost narzuca – i kto ostatecznie zapłaci za ich konsekwencje.
Przeczytaj też: Kontrowersyjny gigant na fali. Shein najszybciej rosnącym sprzedawcą mody 2024
Zdjęcie główne: Spotlight Launchmetrics
