Rok 2024 może okazać się dla polskiej gospodarki okresem ożywienia. Składowymi napędzającymi ten trend mają okazać się rosnące wydatki gospodarstw domowych, wspierane przez niższe stopy procentowe oraz rosnące wynagrodzenia.

Czy w 2024 roku PKB wzrośnie o 3 proc.? Eksperci odpowiadają

Rok 2024 może okazać się dla polskiej gospodarki okresem ożywienia. Składowymi napędzającymi ten trend mają okazać się rosnące wydatki gospodarstw domowych, wspierane przez niższe stopy procentowe oraz rosnące wynagrodzenia.

Przeczytaj również: Rynek beauty w Polsce 2024 [prognoza]

W 2024 roku PKB w Polsce wzrośnie o 3 proc.

Ekonomiści z Banku BNP Paribas zauważają stagnację polskiej gospodarki w bieżącym roku (zmiana PKB wyniesie najprawdopodobniej 0,0 proc.). Po recesji z początku roku, nasz produkt krajowy brutto powraca na ścieżkę wzrostu. Prawdziwy optymizm płynie jednak z prognoz na 2024 roku. Zdaniem BNP Paribas możemy spodziewać się nawet 3-proc. wzrostu PKB.

Sądzimy, że po prawdopodobnym spadku wydatków konsumpcyjnych w roku bieżącym, aktywność zakupowa gospodarstw domowych wyraźnie wzrośnie w 2024 roku. Wsparciem w tym zakresie powinny być rosnące w tempie przekraczającym 3 proc. realne wynagrodzenia, planowane na przyszły rok wyższe transfery fiskalne związane m.in. z waloryzacją świadczenia 500+ do kwoty 800 zł, a także spadek stóp procentowych. Na lepsze perspektywy dla konsumpcji wskazują także badania nastrojów gospodarstw domowych, które od drugiej połowy 2022 roku systematycznie się poprawiają. Ryzykiem dla naszej prognozy wzrostu PKB pozostają: niepewna koniunktura zagraniczna, a także skala dostosowania poziomów zapasów utrzymywanych przez przedsiębiorstwa – mówi Michał Dybuła, główny ekonomista Banku BNP Paribas.

Co warte podkreślenia, wydatkom konsumenckim sprzyjać powinna sytuacja na rynku pracy. Zauważmy, że jest ona dobra. Nawet pomimo słabszych wyników gospodarczych z ostatnich kwartałów. –  Utrzymanie zatrudnienia na wysokim poziomie jest możliwe dzięki dobrym wynikom finansowym przedsiębiorstw notowanym na przestrzeni ostatnich kwartałów. Choć dynamika wyniku netto mocno wyhamowała od połowy 2022 roku, to firmy wciąż utrzymują relatywnie wysoką rentowność. W efekcie, przedsiębiorstwa nie zdecydowały się dotychczas na cięcie etatów. W naszej ocenie jest to wynikiem strukturalnego niedoboru pracowników – tłumaczy Tomasz Tyc, ekonomista Banku BNP Paribas.

Przeczytaj również: Zakup używanych ubrań marek premium – czy warto?

Inflacja – czego powinniśmy spodziewać się w 2024 roku?

Analitycy Banku BNP Paribas spodziewają się, że krótkoterminowo roczna dynamika cen konsumpcyjnych będzie kontynuować obserwowane od kilku miesięcy spadki. Na koniec roku może ona oscylować w granicach 6-7 proc. r/r. Uważają jednak, że już zimą ścieżka inflacji stanie się dużo bardziej płaska.

– Krótkoterminowo na inflację wciąż korzystnie wpływać będzie spadek cen surowców w pierwszej połowie bieżącego roku. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że latem spadkowy trend na tym rynku najprawdopodobniej się odwrócił. Dezinflacyjny wpływ tańszych surowców będzie w kolejnych miesiącach stopniowo wygasał. Jednocześnie wynagrodzenia rosną w dwucyfrowym tempie, a na przyszły rok zaplanowano blisko 20-procentową podwyżkę płacy minimalnej. Wyższe koszty pracy, przy prognozowanym przez nas odbiciu popytu, sprzyjać będą naszym zdaniem utrwaleniu się krajowej presji cenowej – wyjaśnia Marcin Kujawski, starszy ekonomista Banku BNP Paribas.

Ekonomiści podkreślają, że przyszłoroczna prognoza inflacji CPI zależna jest w dużej mierze od decyzji dotyczących podatku VAT na żywność oraz stawek za energię dla gospodarstw domowych. Przy ich obecnych założeniach, inflacja CPI wyniesie średniorocznie 6,3 proc. w 2024 roku. Jednak nawet w scenariuszu braku podwyżki stawki VAT oraz zamrożenia taryf, widzą oni niskie prawdopodobieństwo, że na koniec przyszłego roku inflacja CPI mogłaby spaść poniżej 4 proc. r/r.

Przeczytaj również: W co ubrać się na wybory?

Zdjęcie główne: Unsplash

Newsletter

FASHION BIZNES