[WYWIAD] „Jedyna dobra strona lockdown to skupienie się na tej części biznesu, na którą zawsze brakowało czasu” – Marcin Jurczuk – Polscy Projektanci

601
Fot. materiały prasowe

Marcin Jurczuk z Polscy Projektanci.com zdradzlił w rozmowie z Ulą Wiszowatą jak odnajduje się w nowej rzeczywistości.

Jesteście jednym z najdzielniej i najdłużej działających podmiotów na polskim rynku związanych z polską modą niezależną. Jak radzicie sobie z pandemiczną rzeczywistością?

Aby odnieść się do tego co mamy dziś trzeba wspomnieć o tym co za nami. Projekt PolscyProjektanci.com to jeden z najstarszych w Polsce konceptów promujących i sprzedających kolekcje polskich projektantów. Za chwilę będzie to 7 lat odkąd działamy w formule online/offline. To bardzo trudna branża, której wciąż się uczymy, mimo wydawałoby się dużego doświadczenia. Te minione lata to prawdziwy rollercoaster, w którym okresy dobre przeplatały się z fatalnymi. Kilka razy otarliśmy się o dno biznesowe, utratę płynności finansowej, jednak pomimo tego zawsze udawało się nam dzięki uporowi, ale też zrozumieniu wielu współpracujących z nami projektantów wychodzić z problemów.

To branża, w której balansuje się na krawędzi i wszelkie okresowe negatywne niespodzianki dają się mocno we znaki.

Zmienialiście lokalizację kilkukrotnie. Teraz jesteście w Zakopanem…

My takich niespodzianek mieliśmy aż nadto. Ot chociażby brak stabilnej lokalizacji dla butiku w Warszawie, gdzie w ciągu pięciu lat z przyczyn niezależnych od nas trzy razy musieliśmy zmieniać adres butiku. To jak wiadomo może wykończyć każdy biznes oparty przede wszystkim na powracającym kliencie. Do tego każda taka zmiana to kolejne inwestycje pochłaniające dziesiątki tysięcy złotych. To niestety doprowadziło do zakończenia współpracy z wieloma projektantami, ponieważ nie byliśmy w stanie na bieżąco regulować naszych zobowiązań. Z drugiej strony mamy partnerów, z którymi działamy nieprzerwanie od wielu lat, a nawet od samego początku. To wynika ze wspólnych doświadczeń, naszych i marek autorskich obecnych na rynku od wielu lat, które zdają sobie sprawę z dużej zmienności w tej branży.

Jak trudnym przedsięwzięciem jest prowadzenie butiku z modą autorską przekonało się dziesiątki podmiotów, które w tym czasie otworzyło swoje sklepy, które znikły z rynku łącznie z tymi, które otworzyli w kooperacji sami projektanci sądząc, że zrobią to lepiej niż ktoś inny. Mimo upływających lat, o czym wspominałem kiedyś na tutejszych łamach, wciąż wielu projektantów traktuje butiki, z którymi współpracują jak swoją konkurencję, zamiast starać się wspólnie z takiej współpracy wyciągnąć jak najwięcej dla obu stron.

Te wzloty i upadki, o których wspomniałem wcześniej to również pochodna modelu biznesowego PolscyProjektanci.com, który opiera się tylko i wyłącznie na konsygnacji i prowizji od sprzedaży. To model, który wymaga maksimum zaangażowania po naszej stronie, ale również po stronie projektanta. Samo wstawienie kolekcji do butiku to często za mało. Potrzebna jest mocna współpraca, zrozumienie specyfiki takiego modelu biznesu i idących za tym problemów, które dotyczą obu stron takiej współpracy. Na dzisiaj PolscyProjektanci.com to działający butik stacjonarny na jednej z najlepszych ulic handlowych w Polsce, na zakopiańskich Krupówkach. Sklep znajduje się w nowoczesnej galerii handlowej, która otworzyła się w sercu Krupówek w grudniu 2018 roku. Do tego po rewitalizacji wraca sklep internetowy plus prowadzimy sprzedaż na zewnętrznych platformach sprzedażowych. Magia Krupówek powoduje wiele mylnych wyobrażeń, które pozwalają sądzić, że to kraina miodem i mlekiem płynąca. Większość osób, z którymi rozmawiamy powiela schematy myślowe, że przecież w Zakopanem zawsze są turyści, że sezon trwa niemal cały rok, a każdy kto przyjeżdża na Podhale ciągnie za sobą worek pieniędzy.

Jak bardzo zaskoczyło Was Zakopane?

Dzisiaj po prawie półtorarocznej obecności w Zakopanem mogę powiedzieć, że trochę jest w prawdy w tym co powiedziałem wcześniej, a trochę nie. Owszem, turyści są zawsze. Jednak kluczowa dla biznesu w tym mieście jest ich ilość, oraz może nieładnie to zabrzmi, jakość. Zakopane, a w szczególności Krupówki to potężne koszty związane ze wszystkim. Ceny nieruchomości są niejednokrotnie wyższe niż w Warszawie, czynsze w lokalach handlowo usługowych to również poziom jeden z wyższych w Polsce. Zakopane to również rynek pracownika, co przekłada się na wysokość wynagrodzeń. Tutaj nikt nie podejmie pracy za najniższą ustawową stawkę. Tak naprawdę sezon turystyczny to 5 miesięcy w roku. Pozostałe to raczej wegetacja z okresowymi przebłyskami w postaci długich weekendów i świąt. Zamożność turystów, o której wspomniałem wcześniej, to sprawa spędzająca sen z powiek wszystkim przedsiębiorcom na Podhalu. Niestety od wielu miesięcy obserwuje się spadek zasobności portfeli gości odwiedzających Podhale, a sytuację okresowo ratują turyści zagraniczni, ot chociażby z krajów arabskich, których w sezonie letnim 2019 było na Podhalu prawie 150 tys.

Sezon letni przed Wami a tu sytuacja nie pozostawia złudzeń: sklepy są zamknięte a ograniczenia w przemieszczaniu się mogą zabić turystę. Co dalej?

Dzisiaj jak wiadomo nie możemy pracować. Galerie handlowe są zamknięte. Zakopane jako miasto jest w zasadzie odcięte od reszty kraju, ponieważ nikt spoza regionu nie może tutaj przyjechać, czego pilnują policjanci wyłapujący na rogatkach miasta samochody z obcymi rejestracjami i jeżeli stwierdzą, że ktoś chce wjechać do Zakopanego w celu turystycznym, to samochód taki i poruszające się nim osoby jest zawracany. Utraciliśmy więc 100% przychodów ze sprzedaży stacjonarnej. Taki stan nie rozpoczął się jednak w dniu 14 marca, czyli z oficjalnym zamknięciem galerii. Już pod koniec lutego widać było duży spadek turystów w Zakopanem, a od początku marca była to już zapaść. To oznaczało dla nas straty na poziomie kilkudziesięciu tysięcy rok do roku. Od 14 marca było już tylko gorzej.

Czy mogliście zrobić coś inaczej w ciągu ostatnich tygodni, jeśli cokolwiek?

Myśleliśmy o tym nie raz i jednak nie, nie mogliśmy zrobić nic inaczej. Jak wspomniałem specyfika naszego butiku jest taka, że jesteśmy w 100% zależni od ruchu turystycznego. Puste Krupówki to pusta kasa. Do tego decyzja rządu o zamknięciu sklepów i ograniczeniu przemieszczania się pojawiła się z dnia na dzień. Tak samo jak ta o zamknięciu Tatrzańskiego Parku Narodowego. Na to nie można było się przygotować, ponieważ nikt na Podhalu nie spodziewał się aż tak drastycznych ograniczeń. Trzeba było natychmiast skoncentrować się na tym co można zrobić, aby ten okres przetrwać. Wiedząc, że na dzień zamknięcia handlu mieliśmy już duże straty wynikające z wcześniejszego tąpnięcia z trzech tygodni, poprosiliśmy naszych partnerów biznesowych o dodatkowy okres na regulowanie zobowiązań, licząc jednocześnie na uruchomienie programów rządowych wspierających mikroprzedsiębiorstwa oraz projekt wsparcia ze strony właściciela galerii. Całą energię koncentrujemy obecnie na dopracowanie internetowych modeli sprzedażowych, które powinny dać efekty satysfakcjonujące już z początkiem maja. To jedyna dobra strona jaką daje lockdown. Skupienie się na tej części biznesu, na którą zawsze brakowało czasu.

Z iloma projektantami pracuje butik PolscyProjektanci.com? Jak oni reagują na to co się dzieje w branży?

Butik stale współpracuje z około pięćdziesięcioma projektantami offline i online. Jesteśmy teraz w częstym kontakcie ponieważ wirusowy problem dotknął wszystkich. Problemy, które nas dotknęły jednocześnie oddziałują na projektantów i odwrotnie. Przede wszystkim projektanci zostali pozbawieni stałego źródła przychodów jakim są targi mody autorskiej. Dla wielu marek to bardzo ważny kanał sprzedaży i promocji. Kolejny problem, to ten w którym projektanci zostali pozbawieni możliwości sprzedawania swoich kolekcji przez butiki, z którymi współpracują. To dla wielu małych marek bardzo duży problem. Wiadomym jest, że małe firmy w tej branży funkcjonują w zasadzie z dnia na dzień. Taka wyrwa w przychodach to dramat. Wielu projektantów martwi się, że nie będą mieli środków na to, aby przygotować kolekcje na sezon letni. Nikt zresztą nie wie jak on będzie wyglądał. Jedynym pewnikiem jest to, że duże firmy odzieżowe zmuszone są zrobić potężne wyprzedaże. Marki autorskie na to nie stać. Kluczowym jednak problemem jest brak zapasów finansowych i środków obrotowych w branży autorskiej. Mało kto ma na dzisiaj środki, aby zapewnić sobie ciągłość sprzedaży i przygotować się na okres po. Zresztą nikt nie wie jak on będzie wyglądał. Tak samo my. Czy ludzie będą chcieli wydawać pieniądze nie mając pewności co będzie za dwa/trzy miesiące? Czy jakkolwiek odżyje ruch turystyczny? Minister zdrowia już zapowiedział, że należy zapomnieć w tym roku o wakacjach jakie znamy z poprzednich lat. Do jakiej wielkości zostaną zniesione ograniczenia? Czy w ogóle będą możliwe do zorganizowania duże imprezy targowe w tym roku? Jest mnóstwo niewiadomych. Szczególnie tych złych biznesowo.

Ruszyła fala przecen. PolscyProjektanci.com jest concept storem, który bazuje na prowizji, jak radzicie sobie w tej sytuacji? Trudno rywalizować w sieci z rabatami rzędu -70% a jeszcze trudniej pracować na takich marżach na dłużej…

Tutaj cały czas liczymy na świadomość konsumentów. Nigdy nie będziemy mogli konkurować ceną z sieciówkami, czy dużymi graczami na rynku odzieżowym. Paradoksalnie w tym czasie największym zagrożeniem dla nas nie są rabaty na rynku fast fashion, a promocje które robią projektanci we własnym zakresie. Oczywiście jest to dla nas zupełnie zrozumiałe. Każdy w tej chwili walczy o przetrwanie wszelkimi sposobami. To naturalne. Jednak w sytuacji, w której z szaleństwa wyprzedażowego skorzysta głównie klient, który i tak nie byłby naszym klientem, o tyle z wyprzedaży, które organizują obecnie w większości projektanci na swoich witrynach internetowych korzysta już nasz klient. I tutaj nie mamy szans jako multibrand. Nasza prowizja butikowa, nie pozwala nam na organizację super przecen, a projektantów najczęściej nie stać na to, aby z własnej marży pokryć wyprzedaż w partnerskim butiku. Z racji lokalizacji naszego sklepu nie możemy pracować na niskich marżach. To nie dyskont, w którym można niską marżę „odrobić” wysokim wolumenem sprzedażowym. Przy olbrzymich jak na modę autorską kosztach stałych po prostu nie mamy możliwości aby w tym okresie walczyć cenowo. Obniżenie ceny w naszym butiku nawet o 15, czy 20% nic nie da, ponieważ wielu projektantów robi co najmniej takie promocje lub sporo większe.

I tutaj przed nami największe wyzwanie, ponieważ w momencie, w którym powinniśmy naprawdę mocno zwiększać sprzedaż online borykamy się z barierami o jakich wyżej wspomniałem. Skupiamy się więc na alternatywnych kanałach sprzedaży oraz promowaniu tych marek, które na ten moment jeszcze nie weszły w tryb super sale. Nie użalamy się jednak, ponieważ wiemy, że kluczowe dla projektantów jest obecnie pozyskanie kapitału na produkcję bieżącą i przyszłą. My postaramy się wykorzystać ten czas na kampanie uświadamiające plus spróbujemy podłączyć się pod kampanie instagramowe, takie jak #wspierampolskiemarki #wspierampl czy #kupujepolskieprodukty.

Biznes był słaby już od końca lutego, ale galeria handlowa w Zakopanem, w której znajduje się Wasz butik poszła Wam na rękę i znacznie obniżyła czynsz. Jak bardzo to Wam pomoże?

To prawda. Decyzja właściciela galerii Centrum Handlowe Krupówki 40 była dla nas kluczowa. Gdyby czynsz w okresie zamknięcia pozostał na tym samym poziomie, który wynika z umowy zapewne musielibyśmy pożegnać się z biznesem. Nie możemy zdradzać szczegółów, obniżka jest znaczna, jednak w pewnym zakresie czynsz i opłaty eksploatacyjne pozostały. Na dzisiaj to pomaga przetrwać trudny okres bez ryzyka, że nasze zobowiązania pogłębią się na tyle, że pojawi się ryzyko upadłości. Taki scenariusz został zażegnany.

Nasze obawy jednak budzą dwie kwestie. Pierwsza to kursy walut, które poszybowały mocno w górę. Złotówka jest obecnie bardzo słaba, a standardem w galeriach handlowych jest rozliczanie czynszu w walutach obcych. Na dzisiaj przez słabnącego złotego już mamy o kilkanaście procent wyższy czynsz niż miało to miejsce chociażby w lutym.

Sprawa druga, która nas martwi to plan stopniowego odmrażania gospodarki. Brzmi głupio, prawda ? Jednak stopniowe odmrażanie może polegać na tym, że jak wstępnie podaje ministerstwo około 27 kwietnia otwarte zostaną sklepy odzieżowe w galeriach handlowych. Paradoksalnie dla nas to zła wiadomość. Znajdujemy się w lokalizacji 100% turystycznej. Jeżeli w tym samym czasie nie zostaną zniesione restrykcje dotyczące przemieszczania się, szeroko rozumianej turystyki, nie zaczną działać hotele i pensjonaty, nie ruszy masowa gastronomia to rząd zrobi nam niedźwiedzią przysługę. Otwarcie butiku w Zakopanem bez ruchu turystycznego nie ma żadnego sensu. Może wystąpić sytuacja, w której butik działa, czynsz wraca do normalnego poziomu, a klientów brak. To czarny scenariusz, który mamy nadzieję nie wystąpi, choć mamy go z tyłu głowy.

Zapowiadana przez rząd tarcza antykryzysowa jest adresowana do takich mikroprzedsiębiorcom jak Wy. Jakie są plusy i minusy oferowanej pomocy?

Tarcze mamy obecnie dwie. Ani jedna, ani druga na razie nie działa. Minusem wszystkich rozwiązań jest ich warunkowość. Nie ma ani jednego rozwiązania, które byłoby pomocą wprost. Proszę zauważyć, że wszystkie propozycje polegają na tym, że przedsiębiorca bierze na siebie ryzyko nie mając żadnej pewności i gwarancji, że jego biznes przetrwa. A przecież musi się zobowiązać, do utrzymania zatrudnienia przez pewien okres (w przypadku zwolnień z ZUS, odroczeń, mikropożyczki). Musi się zobowiązać do utrzymania firmy przez kilkanaście miesięcy (w przypadku subwencji z programu Polskiego Funduszu Rozwoju). Na jakiej podstawie jakikolwiek mikroprzedsiębiorca w Polsce może dzisiaj stwierdzić, że da radę ? Otóż nie może. Nie wiadomo jak długo potrwa kryzys, nie wiadomo jak wielkie finalnie będzie bezrobocie, jak spadnie siła nabywcza Polaków, nie wiadomo niczego. Nie ma żadnej pewnej zmiennej. I w tej całej pomocy, za którą odpowiedzialność bierze przedsiębiorca, nie ma poduszki ratunkowej gdyby jednak coś poszło nie tak. Jeżeli firma nie utrzyma zatrudnienia, jeżeli nie przetrwa, to nie dość, że przedsiębiorca zostaje bez środków do życia to jeszcze całą pomoc musi Państwu zwrócić. W mojej ocenie ryzyko skorzystania z tarczy jest bardzo wysokie. Oceniamy wszystkie za i przeciw. Z naszego punktu widzenia najbardziej sensownym rozwiązaniem jest mikropożyczka, choć kwota maksymalna w wysokości 5000 zł jest po prostu zabawna. Do tego warto zauważyć, że mamy już drugą połowę kwietnia i wypłata środków nawet nie ruszyła. Drugie sensowne rozwiązanie to subwencja z Polskiego Funduszu Rozwoju, a tak naprawdę to z Unii Europejskiej. Tutaj sprawa również utknęła w urzędniczych procedurach. Na razie jest zarys projektu, wylądował on jednak w Komisji Europejskiej do zatwierdzenia i wdrożenia. A wnioski mają być przyjmowane przez systemy bankowe obsługujące firmy składające te wnioski, więc może to jeszcze potrwać.

Tak już zupełnie szczerze, czy oferowane przez rząd wsparcie ma jakiekolwiek przełożenie na realny biznes?

To już zupełnie szczerze odpowiem. Jeżeli uda się skorzystać z obu wybranych przez nas programów (na temat subwencji na razie trudno cokolwiek powiedzieć, ponieważ nie wiadomo w jakim stanie wróci ta oferta z KE) to uda nam się po opłaceniu czynszu, opłat eksploatacyjnych i pensji dotrwać do ponownego otwarcia butiku. I tyle. A co dalej ? Trzeba czekać i trzymać kciuki. Rządowe wsparcie jest minimalistycznym zastrzykiem na przetrwanie, a nie realnym wsparciem biznesowym. Tak przynajmniej wgląda to z naszej perspektywy. 

Porozmawiajmy o przyszłości. Osoby zajmująca się przewidywaniem trendów zapowiadają zmniejszone zamiary podróży zagranicznych. Oznacza to, że Polacy mogą masowo spędzać wakacje lokalnie, w tym w Zakopanem. Może odkujecie się w sezonie urlopowym?

Bardzo byśmy sobie tego życzyli. Choć jak wspomniałem słowa ministra zdrowia nie napawają optymizmem. Zacytuję może dokładnie: „O takich wakacjach, jakie sobie wyobrażamy i jakie mieliśmy do tej pory, możemy w tym roku zapomnieć. Nie ma żadnych danych, że ta epidemia skończy się w lecie, nie ma żadnych danych, że skończy się jesienią, że w jakiś cudowny sposób wygaśnie.” Był kilka lat temu taki złoty sezon w Zakopanem, podczas różnych zamachów jakie miały miejsce na świecie, a szczególnie w Tunezji, Egipcie czy Turcji. To miało bardzo duże przełożenie. Kluczowe, aby nie było żadnych ograniczeń w podróżowaniu. A z drugiej strony trudno mi sobie wyobrazić turystów na tatrzańskich szlakach, którzy jak jeden idą w maseczkach pilnując, aby zachować dwa metry odstępu od siebie. Oczywistym jest, że zapełnione Krupówki w okresie od czerwca do września są naszym marzeniem. Trzymaj kciuki.

Trzymam kciuki za całą branżę :) Prowadzicie ten biznes od 7 lat, czy on ma w ogóle sens? Czy ludzie będą jeszcze tak konsumowali ciuchy jak dotychczas?

Wiesz co, czy to ma sens? Takie pytanie już wielokrotnie sobie zadawaliśmy. Szczególnie w tych okresach, w których nie mieliśmy żadnych środków na funkcjonowanie i musieliśmy od projektantów pożyczać pieniądze, aby mieć na podstawowe opłaty i coś do jedzenia. Teraz mamy trochę inną perspektywę i szerszy ogląd sytuacji. Mamy butik, który z całą pewnością jest jednym z najlepszych w Polsce. Na dzisiaj jeszcze nie przekłada się to na całkowitą płynność, ponieważ wciąż ponosimy koszty związane z jego otwarciem, a jakby nie patrzeć takie obciążenie w postaci kilkudziesięciu tysięcy złotych w rok nie jest możliwe do spłacenia.

Wiele czasu poświęcamy każdego dnia na rozmowy z naszymi klientami. I powiem Ci, że jest nadzieja. Nawet jak konsumpcja będzie spadała, to moim zdaniem przede wszystkim ta masowa. Naprawdę jest cały ogrom ludzi, którzy już nie chcą wyglądać jak wszyscy lub z powodu wykonywanego zawodu nie mogą. Przykładowo robią u nas czasami zakupy Panie nauczycielki. Mówią nam, że nie mogą ubierać się w Zarze, H&M czy Reserved, bo nie chcą wyglądać tak samo jak ich uczennice. Do tego cenią sobie jakość. Jestem bardzo zaskoczony jak bardzo wzrosła przez te lata świadomość ludzi w zakresie chociażby znajomości materiałów. 90% osób, które wchodzą do naszego sklepu od razu widzi i czuje różnicę. Sami nam o tym mówią. A co ważne, nawet jak na dzisiaj nie stać ich na takie zakupy to nie krytykują cen. Rozumieją tą korelację i doceniają pomysły twórców. Z każdym miesiącem widzimy progres, ponieważ robimy naprawdę kawał dobrej roboty, jeżeli chodzi o edukację ludzi. I to przynosi efekty. Rozmowa, edukacja, jakość i zaufanie, to czynniki, które są kluczowe aby moda autorska przetrwała i rosła w siłę. Mam nadzieję, że spotkamy się za 3 lata na naszym dziesięcioleciu i będziemy dużo mądrzejsi niż dzisiaj :)

>>> CZYTAJ RÓWNIEŻ: OPINIE: Dlaczego projektanci traktują butiki, z którymi współpracują jak konkurencję