„Wszystkie komentarze stanowią ogromną reklamę dla mojej kolekcji.” Slimane komentuje debiut w Celine

383
źródło: itfashion.com

Hedi Slimane swoim pierwszym pokazem dla Celine wywołał prawdziwą burzę w świecie mody. Rozczarowani miłośnicy Phoebe Philo skierowali ku niemu liczne ataki, krytykujące autorską kolekcję. Teraz Slimane postanowił zabrać głos w tej sprawie. 

Slimane zwykle stronił od wypowiedzi w mediach. Od momentu objęcia swojego stanowiska, długo wstrzymywał się z komentarzem odnośnie nadchodzącej kolekcji. Jedynego wywiadu, (który zresztą wzbudził niemałe kontrowersje), udzielił francuskiej gazecie zaledwie kilka dni przed długooczekiwanym pokazem.

>>> Zobacz również: Hedi Slimane: „Nie wchodzisz do domu mody po to, by naśladować pracę swojego poprzednika”.

Teraz, gdy można powiedzieć, że jest już po wszystkim, a świat ujrzał nowe odmienione oblicze Celine, emocje wokół pokazu wciąż nie stygną. Od momentu wydarzenia, w sieci pojawiło się tysiące komentarzy zarzucających Slimane brak poszanowania dla dawnego, wyjątkowego stylu Celine, kreowanego konsekwentnie przez Phoebe Philo. Miłośniczki francuskiej marki nie kryły swojego rozczarowania i zdenerwowania, a krytycy mody zarzucili nowemu dyrektorowi kreatywnemu powielanie swoich dawnych pomysłów prosto z wybiegów Yves Saint Laurent. Działania projektanta porównano nawet do ostatniej kampanii Donalda Trumpa.

>>> Zobacz również: ANALIZA: Modowe deja vu w debiucie Hedi Slimane’a i niezadowoleni klienci

Podczas gdy kolejne ataki rzucane były w stronę Slimane’a, ten konsekwetnie milczał i unikał oficjalnych komentarzy. W końcu, po kilku dniach od momentu rozpętania zamieszania w świecie mody, postanowił zabrać głos w tej sprawie.

Francuski dziennikarz Loïc Prigent w swoim programie 5 Minutes de Mode by Loïc Prigent przedstawił wypowiedzi Slimane na podstawie wysłanego przez niego e-maila.

To wszystko brzmi bardzo ostro i za każdym razem odnoszę wrażenie, jakby ludzie mówili o kimś zupełnie innym, niż o mnie. Pomimo tego, że duch pokazu był lekki i radosny, jego lekkość i beztroska są obecnie podważane. Przechodziłem już przez to w trakcie pracy dla Yves Saint Laurent  – skomentował Hedi Slimane.

Wiedziałem, że będę mieć do czynienia z polityką, konfliktami interesów, kastami, przewidywalnymi postawami, ale jak się okazało również z niewyobrażalnymi przejawami konserwatyzmu i purytanizmu – dodał projektant. Przemoc jest odzwierciedleniem naszych czasów, siejącym zamęt duchem sieci społecznościowych, kiedy to one aktualnie stanowią jedną z podstaw komunikacji. W obecnych czasach nie ma pod tym względem żadnych ograniczeń i zahamowań. Nienawiść jest wzniecana i przejmowana przez kolejne osoby.

Slimane stwierdził, że europejscy krytycy byli zgorszeni zaprezentowanymi przez niego krótkimi sukienkami. Czy to oznacza, że kobiety nie mogą już nosić spódniczek mini, jeśli tego chcą? Porównania z Trumpem są oportunistyczne, raczej odważne i dość komiczne, tylko dlatego, że w moim show zostały pokazane kobiety wyzwolone i beztroskie. Takie, które mogą swobodnie ubierać się według swojego uznania – skwitował.

Projektant dodał, że dla niektórych amerykańskich odbiorców szczególnie drażliwy był fakt, że zajął on miejsce Phoebe Philo, która była autorką unikatowego, modernistycznego stylu, który wyróżniał Celine.

Dla niektórych Amerykanów to w bardzo kiepskim stylu, że ja jako mężczyzna, zastąpiłem miejsce kobiety. Właściwie można by było odnaleźć tu podteksty homofobii, co jest dość zaskakujące. Czy mężczyzna, który projektuje dla kobiet może stanowić problem? – zastanawiał się Slimane.

Koniec końców, wszystkie komentarze stanowią ogromną i nieoczekiwaną reklamę dla mojej kolekcji. Nie spodziewaliśmy się aż takiego odzewu. Szczególnie, że propaguje ona prawdziwie francuskiego ducha antykonformizmu i ukazuje wolność w tonie Celine – podsumował.

Loïc Prigent ujawnił, że komentarze Slimane’a to jedynie część wiadomości, jakie wymienił z projektantem. Więcej zostanie ujawnione podczas jego innego programu, czyli 52 Minutes de Mode poświęconemu stricte paryskiemu tygodniowi mody.

LVMH, czyli właściciel Celine, jak również takich marek jak Dior, Louis Vuitton czy Fendi, jest przekonany, że Slimane zapewni marce ogromne zyski. Prezes koncernu, Bernard Arnault, powiedział, że spodziewa się, że zatrudnienie takiej klasy projektanta zapewni podwojenie lub nawet potrojenie obrotów Celine w ciągu pięciu lat. Zapytany przez Prigent o komentarz w sprawie najnowszej kolekcji, odpowiedział krótko: Uwielbiam ją! 

Coż, Slimane wydaje się, żyć we własnej bańce i nie dopuszczać do siebie komentarzy dotyczących pozbawienia Celine jej wyjątkowego, kochanego przez wszystkich stylu. Koncern LVMH również wydaje się, stawiać bardziej na zyski, niż na oddanie swojej klienteli. „Nie ważne co mówią, byleby mówili”, to chyba ich wspólna naczelna dewiza. Nie ma raczej wątpliwości, że kolekcja, po tak ogromnym rozgłosie się wyprzeda. Jeśli nie kupią jej Philomaniaczki, pewnie trafi do szaf miłośniczek Saint Laurent. A co z dawnym, unikatowym stylem marki? Wydaje się, że duch dawnego Celine niestety opuścił nas już bezpowrotnie, jednak niesmak ogromnej rzeszy miłośników marki pozostanie na dobre.