Styl na dwóch kółkach. SHIMA podbija motocyklowy świat mody

411
mat. prasowe

On a highway to fashion – tak mógłby brzmieć alternatywny tytuł tego artykułu, oczywiście opatrzony odpowiednią oprawą muzyczną. Choć na pierwszy rzut oka może wydawać się, że powszechna moda i motoryzacja mają ze sobą niewiele wspólnego, nasz rozmówca – właściciel marki SHIMA, Karol Kalinowski – uświadamia nas, że jest zupełnie inaczej. SHIMA powstała w 2009 r. i jest marką odzieży motocyklowej, której produkty znajdziemy już na kilkudziesięciu rynkach na całym świecie. Nad rozwojem produktów w SHIMA czuwa zespół tworzony przez utalentowanych projektantów i specjalistów, wśród których znaleźć można osoby niegdyś związane z największymi polskimi koncernami odzieżowymi.

SHIMA obiecuje swoim klientom – jasno określonym, bo wywodzącym się z kręgów motocyklistów – nowe wrażenia z jazdy. Zachęca, by wyruszyć z nimi w podróż do świata pasji. Sprawdzamy jak spełniają swoją obietnicę.

SHIMA – moda na dwóch kółkach

To pierwsza taka marka, którą przedstawiamy Wam na naszej stronie. Zwykle skupialiśmy się na pracy projektantów, na ich twórczości… Która być może nie zawsze szła krok w krok z praktycznością i konkretnymi potrzebami klienta. SHIMA radykalnie zmienia dotychczasową perspektywę, pozwalając nam na powrót do korzeni mody – utylitaryzmu. Ma być komfortowo, efektywnie, bezpiecznie. A przy tym również stylowo.

Tę obietnicę powtarza w rozmowie z nami Karol Kalinowski, współzałożyciel brandu. Dbamy o najwyższą jakość popartą twardymi dowodami –  nasze produkty spełniają najwyższą z klas certyfikacji CE – AAA. Parametry naszej odzieży z nawiązką przekraczają jej wymogi.– przyznaje, nie kryjąc dumy z tego, jak zaawansowane technologicznie są między innymi najnowsze kombinezony SHIMA. Można przy tym wyraźnie zauważyć, że SHIMA wcale nie skupia się jedynie na ochronie tzw. stref upadkowych motocyklisty (przedramion, barków, kolan, ud, pośladków, pleców). Ta kolekcja ma również wyglądać – a naszym zdaniem wygląda świetnie. Brand rozwija prędkość i z impetem zatacza coraz ciaśniejsze kręgi wokół  sceny segmentu modowego.

<img loading=
mat. prasowe

Geneza, czyli pasja wraca do korzeni

Nasza marka rozwija się bardzo dynamicznie, wręcz wybuchowo – tak Karol Kalinowski opisuje jej początki – Pomysł na odzież motocyklową pojawił się w trakcie studiów i trochę “przy okazji”, więc nie od razu było pewne, że będziemy mogli przekształcić to w biznes. A skoro nic w życiu nie dzieje się przypadkowo… To i w tej historii pojawiły się pewne przełomowe momenty, które przyczyniły się do założenia firmy.

Już od czasów szkolnych ciągle używaliśmy jednośladów –  skutery, małe motocykle, większe motocykle. Próbując dobrać odzież ochronną dla naszych narzeczonych okazało się, że ówczesna oferta była bardzo nierówna. Z jednej strony tańsze produkty reprezentujące niską jakość, będące de facto pomniejszonymi wersjami męskimi – a wszyscy wiemy, że to w ten sposób nigdy nie zadziała. Z drugiej strony piękna odzież włoskich marek o astronomicznych cenach. Wyglądało na to, że jest miejsce pomiędzy tymi skrajnościami – dodaje Kamil Kalinowski, drugi z braci, który w firmie odpowiada za zakupy oraz sprzedaż. Temat był na tyle egzotyczny i zarazem obszerny, że bracia podjęli kluczową decyzję – będą próbować, ale należy rozpocząć od niszy, opanować ją i dopiero rozwijać się dalej.

Wybór padł na rękawice motocyklowe, w tym w szczególności, rękawice damskie. Od tego momentu sprawy nabrały tempa – pierwsze projekty “od zera”, selekcja fabryk, serie próbne.  Dorastaliśmy w rodzinie małych przedsiębiorców w szalonych latach 90-tych. Biznesy rodziców zmieniały się co roku – raz były to buty z Turcji, raz talerze melaminowe z Syrii, raz balony na odpustach. Gdy na papierze nasz plan się zgadzał, rodzice nie zawahali się zastawić własnego domu pod pożyczkę na pierwsze duże zamówienie rękawic SHIMA, ponieważ wszyscy byliśmy przyzwyczajeni do ryzyka. Potem z garażu, pod tym zastawionym w banku domem, te rękawice rozsyłaliśmy – wspomina Karol Kalinowski. 

Utylitaryzm na pierwszym miejscu

Potrzebowaliśmy trzech lat, aby w produkcji rękawic dotrzeć do optymalnego asortymentu. Od 2012 roku jesteśmy nieprzerwanie liderem w kategorii rękawic motocyklowych w Polsce – podsumowuje Kamil Kalinowski. W tym samym czasie SHIMA zaczęła również wystawiać się na najlepszych targach na świecie (m.in. Mediolan i Kolonia), skąd rozpoczęła się ekspansja poza Polskę.

mat. prasowe

W dalszym ciągu rozwój opierał się na pracy nad nowymi produktami. Zadanie nie było łatwe, bo w przypadku mody motocyklowej utylitaryzm odmienia się nie tylko przez praktykę, ale przede wszystkim bezpieczeństwo. 10 lat temu, gdy zakładaliśmy naszą markę, bezpieczeństwo jazdy na pewno nie było na równie wysokim poziomie co obecnie – opowiada Karol.

Choć wśród redaktorów Fashion Biznes brak motoryzacyjnych ekspertów, to nawet nasze laickie oczy będą pod wrażeniem projektów SHIMA. Samych w sobie są potwierdzeniem tego, że przez ostatnich 10 lat twórcy brandu bynajmniej nie próżnowali. Postęp branży motocyklowej wymusza innowację. Wdrażane przez SHIMA technologie są chyba najlepszym dowodem na to, że bezpieczeństwo odmienia się u jej twórców przez wszystkie przypadki.

Doświadczenie bezpieczeństwa

Dostajemy zapewnienie, że ubrania naszpikowane są technologią i bezpiecznymi rozwiązaniami. Ale, jak wiecie,  bardziej od teorii cenimy sobie praktykę. Pozwalamy sobie więc na… małe internetowe śledztwo.

Wchodzimy na stronę shima.pl i wybieramy przykładowy produkt – kurtkę tekstylną HORIZON, przeznaczoną do turystyki (co ważne, w sklepie asortyment podzielono na kategorie względem stylu jazdy: sport, vintage, miasto oraz wspomnianą turystykę). Kurtka dostępna jest w 3 wersjach kolorystycznych i kosztuje 1099,99 zł. Co klient otrzymuje w zamian? System certyfikowanych protektorów ArmorPlus – na plecach, łokciach i barkach. DuoLayer Protection, którym sygnowane są wzmocnienia skóry naturalnej ukryte pod warstwą wierzchnią kurtki oraz w strefach narażonych na przetarcia. W obszarze przedramion i barków użyto miękką piankę, mającą dodatkowo podwyższyć poziom komfortu i ochrony w trakcie jazdy. O funkcjonalności ubrania świadczy nawet taki szczegół, jak 2 standardowe zamki pozwalające na spięcie kurtki z pasującymi spodniami SHIMA oraz liczne, multifunkcyjne kieszenie. Wielosezonowość i praktyczność w turystyce zapewniają wypinane warstwy wewnętrzne – wodoodporna membrana NextDry oraz kamizelka ocieplająca HeatPro.  Fani jednośladów będą doskonale wiedzieli o czym mowa.

A słynne rękawice od których rozpoczęła się historia marki? Tym razem wybieramy model damski, sportowo-turystyczny ST-2 Lady (299,99 zł). Wykonano go z miękkiej skóry koziej klasy A +. Komfort użytkowania mają zapewnić nie tylko zewnętrzne szwy na palcach, ale i zastosowanie technologii Grip+ 3D przy konstrukcji kciuka, która gwarantuje lepsze dopasowanie i poprawia ergonomię dla zwiększenia precyzji w operowaniu gazem. Ochronę kostek zapewnia protektor wzmocniony włóknem węglowym, wyłożony dodatkowo absorberem rozpraszającym wpływ uderzenia. Kropką nad i jest przyznany rękawicom certyfikat CE.

Mamy chyba wystarczający dowód na to, że słowa Karola przekuwają się na utylitarną, bezpieczną rzeczywistość. Ze swojej strony możemy również dodać, że niezwykle stylową.

Karol Kalinowski, jeden z założycielki marki SHIMA

Rozwój prędkości z misją w tle

Zdaniem Karola, więcej produktów i lepszy asortyment przełożyły się na szybsze tempo rozwoju. Musieliśmy tym samym powiększyć zespół i stworzyć pierwsze działy odpowiedzialne za konkretne procesy. Łańcuch od rozpoczęcia projektowania aż po dostarczenie gotowego produktu do sklepu ma wiele ogniw, które wrażliwe są na różne czynniki zewnętrzne. A my mamy wyjątkowy zespół, który wspiera się w pokonywaniu często naprawdę trudnych zagadnień. – wyjaśnia. I, jak dodaje –  Wyjście z Polski i  mierzenie się z konkurencją, zwłaszcza w branży modowej, uczy pokory. Ale z drugiej strony widzimy też, że realnie wypełniamy naszą misję każdego dnia – dzięki naszym produktom świat staje się obiektywnie bezpieczniejszy. A przy okazji również, subiektywnie, choć trochę piękniejszy Szczęście zmieszane z determinacją i ciężką pracą – czy tak właśnie brzmi przepis na sukces we własnym biznesie? W samym zespole SHIMA pracuje obecnie ponad 20 osób. Projektowaniem i marketingiem zajmuje się 7 specjalistów, ale Karol zastrzega, że grupa zaangażowanych w rozwój marki ludzi wciąż się rozszerza.

Podsumujmy więc: nowe kontakty, obecność na targach oraz praca bezpośrednio z Puławskiego Parku Naukowo-Technologicznego. Taka lokalizacja pozwala zespołowi SHIMA na nawiązywanie bezpośredniej współpracy z organizacjami rozwijającymi nowoczesne technologie i procesy chemiczne. To zaś przekłada się na wyższą jakość oferowanych produktów. A nie ma chyba nic odkrywczego w powiedzeniu, że im lepszy produkt, tym łatwiej o jego dystrybucję. SHIMA, oprócz sprzedaży online ma obszerną sieć dealerów. Rozmieszczeni są na całym świecie, od Polski, przez Litwę, Francję, aż po Rosję, Tajlandię, Koreę Południową, Chile, Gwatemalę. Jedni współpracują z marką jako importerzy. Inni są zaś przez nią wymieniani jako partnerzy (np. sklep 4ride.pl z Warszawy, Katowic czy Łodzi). W wielu miejscach w Polsce i Europie dostępne są również salony premium z poszerzonym asortymentem marki.

Przyszłość na horyzoncie

Rok 2019 r. był dla nas bardzo owocny – przyznaje Karol – Oczywiście pandemia sporo namieszała. Mamy jednak w sobie determinację,  by dalej się rozwijać, tworzyć nowe produkty, ale z ludzkim podejściem, w zrozumieniu dla potrzeb klienta. Myślę, że to działa, właśnie zrozumienie i nastawienie na klienta. Ta energia pozwala nam się rozwijać, również poza granicami Polski. Cały czas szukamy jednak nowych możliwości zaprezentowania naszego brandu. Nie lubimy stać w miejscu, szukamy nowych konstrukcji, nowych technologii. To właśnie technologia pozwala nam chronić motocyklistów przy użyciu nowoczesnych tkanin takich jak Dyneema w stopniu, który do tej pory zarezerwowany był jedynie dla klasy odzieży wykonanej ze skóry naturalnej. To otwiera nowy rozdział o tym, jak w przyszłości będzie wyglądał motocyklista – również jak z jednośladu będzie korzystał.

Myśląc o polskiej marce SHIMA, nasuwa nam się skojarzenie z amerykańską Patagonią. Zdaniem Uli Wiszowatej, oba brandy mają ze sobą wiele wspólnego w podejściu do produkcji i w budowaniu zaufania klientów. Jeśli kupisz kurtkę od Patagonii, możesz ją spokojnie nosić przez dziesięć lub więcej lat. To oznaka najwyższej jakości, która również cechuje asortyment SHIMA – komentuje – To nie są rzeczy sezonowe, jak w przypadku ofert wielu większych koncernów typu fast fashion. Biorąc pod uwagę wyniki wcześniejszej analizy produktów, nie możemy mieć co do tego wątpliwości.

>>> CZYTAJ RÓWNIEŻ: 8 inspirujących kobiet i ich droga na szczyt. Kim są założycielki Refinery29, Glossier czy Vestiaire Collective…