Kaja Rybicka-Gut, Your KAYA

„Myślę, że dla wielu osób realnym wyborem jest to, czy kupić jedzenie czy paczkę podpasek” – Kaja Rybicka-Gut, Your KAYA

Kaja Rybicka-Gut i jej mąż Marek Gut, stworzyli ekologiczną markę Your Kaya, która edukuje i uczy na tematy związane z seksualnością i cielesnością. Z okazji tygodnia kobiet porozmawiałam z Kają o tematach tabu w Polsce – ubóstwie i urlopie menstruacyjnym.

Wiktoria Nestoruk, FashionBiznes.pl: Gdyby mężczyźni mieli miesiączkę, urlop menstruacyjny już dawno byłby prawem?

Kaja Rybicka-Gut, Your KAYA: Podpisuję się pod tym. Wtedy nie byłoby trzeba iść po zwolnienie lekarskie i kombinować na różne sposoby, jak opuścić jeden dzień w pracy.

Urlop menstruacyjny może być uznawany za brak równości pomiędzy kobietami i mężczyznami?

Na naszym Linkedinie wydarzyła się kiedyś gigantyczna dyskusja na ten temat. To było zaraz po tym, jak pochwaliliśmy się wprowadzeniem urlopu menstruacyjnego w naszej firmie. Pojawiły się głosy, że mężczyźni są w ten sposób dyskryminowani. 

I są?

Dla mnie nie. Może to będzie kontrowersyjne, co teraz powiem, ale mam wrażenie, że fair nie jest to, że tylko kobiety mają okres. Co mamy z tym zrobić? Nie możemy wypierać tego, w jaki sposób zostało zaprojektowane nasze ciało.

Dla żadnej z nas przechodzenie okresu nie jest przyjemnością. Jednocześnie trzeba pamiętać, że ma pewną funkcję. Dzięki niemu możemy rodzić dzieci. To pewnego rodzaju supermoc, ale też trochę przekleństwo, bo każdego miesiąca mierzymy się z nim na nowo, a to nie jest łatwe. 

Tak jak mówiłam wcześniej – wprowadzenie urlopu menstruacyjnego powinno być równoznaczne z tym, że mężczyźni też mają prawo do gorszego samopoczucia. Oni także mogą wziąć dzień wolny i pozwolić sobie na dzień resetu. W naszej firmie podchodzimy do pracownika indywidualnie i to nie jest dyskryminacja. 

Co musi się stać, aby w Polsce urlop menstruacyjny był prawem, a nie przywilejem?

Mówię to z ogromną przykrością, ale myślę, że musi minąć jeszcze wiele lat. Mam wrażenie, że jesteśmy bardzo do tyłu, jeżeli chodzi o otwartość i normalizowanie tego tematu, a z drugiej strony nie umniejszanie mu. Okres dla jednych jest codziennością, a dla drugich ciężkim przeżyciem. 

Miesiączki i tego co za nią stoi, nie możemy przyrównywać do chwilowego bólu głowy i nie na miejscu są tu komentarze “po co wyolbrzymiasz”. Każda z nas inaczej ją przechodzi. Okresowi towarzyszą różne choroby, które utrudniają codzienne funkcjonowanie i sprawiają, że czasami na dwa, trzy dni kobieta jest przywiązana do łóżka. Myślę, że najpierw powinniśmy zacząć mówić głośno o tym, że kobiety mają miesiączkę. Warto byłoby też nauczyć się akceptować to, że nie dla wszystkich jest to stan, który pozwala na normalne funkcjonowanie. 

Czy pracowniczki Your Kaya mają prawo do urlopu menstruacyjnego?

Mogę z dumą powiedzieć, że od roku jest to usystematyzowane i każdy doskonale wie, co mu przysługuje, jak to zaznaczyć i zakomunikować reszcie zespołu. Nie dotyczy to tylko kobiet. Mężczyźni też mogą mieć gorszy dzień i my to akceptujemy. Nie ma sensu zmuszać kogoś do pracy, jeżeli źle się czuje. Wiem to doskonale, właśnie ze względu na to, jak ja przechodzę miesiączkę. 

Wprowadziliście bardzo ciekawe oznaczenie, które w prosty sposób komunikuje, że ktoś nie pojawi się w pracy ze względu na miesiączkę. 

Od roku jest z nami Zuza Szaniewska-Zarychta, zarządzająca ogólnopojętym HRem w Your KAYA, która formalizuje takie kwestie. Wychodzimy z założenia, że łatwiej jest skorzystać z takiej możliwości, jeśli jest odgórnie nadana. Nasi pracownicy oznaczają swoje samopoczucie czerwoną kropelką na Slacku. Dla całego teamu jest to informacja, że dzisiaj kogoś nie ma, bo potrzebuje się zregenerować i odpocząć. 

Przyznam, że to świetne rozwiązanie. Dużo łatwiejsze niż zgłaszanie się do kogoś i uzasadnianie braku obecności w pracy. Nie każdy z nas ma też taką odwagę, żeby mówić o tym wprost. Takie rozwiązanie stwarza mniej problemów i normalizuje kwestie miesiączki.

Jednym z celów marki Your Kaya jest edukacja. 

Staramy się edukować na praktycznie wszystkich naszych kanałach. Zaczęliśmy oczywiście od naszych głównych profili na Facebooku, Instagramie i Linkedinie. Później stworzyliśmy specjalnie dedykowane temu medium na Instagramie – platformę You KNOW by Your KAYA, która jest rozszerzeniem naszego serwisu contentowego poświęconego różnym, ważnym dla nas tematom. Aktualnie piszemy tam nie tylko o menstruacji, ale też o seksualności, cielesności czy zdrowiu psychicznym, więc staramy się je normalizować i poruszać na szerszą skalę. Naszą metodą na to, aby przekazywana wiedza dotarła jak najszerzej, jest uczenie poprzez zabawę. Właśnie dlatego na naszym profilu jest tak dużo zaangażowanych odbiorców. 

A edukujecie o ubóstwie menstruacyjnym?

Poruszamy ten temat na wszystkich naszych kanałach, a oprócz tego pomagamy, na tyle, na ile możemy. Staramy się być obecni w jak największej liczbie różowych skrzyneczek, zarówno w większych, jak i mniejszych miastach. Ale to nadal jest za mało. Aby coś się zmieniło, potrzebne jest zaangażowanie nas wszystkich.

Ubóstwo menstruacyjne ma się w Polsce bardzo dobrze i to jest przerażające. Nie widzę, żeby wiele się w tym temacie zmieniło. Oczywiście są oddolne inicjatywy, które starają się zapewnić dostęp do środków higienicznych. Jednak bardzo często te inicjatywy docierają tylko do osób z pewnej “bańki” społecznej. Żyjąc w tej bańce trudno jest uwierzyć, że w XXI wieku istnieje coś takiego jak ubóstwo menstruacyjne. A wystarczy przejechać się do mniejszych miejscowości, chociażby do szkół, aby przekonać się jak poważnym problemem jest ten temat. Dotyczy on młodych dziewczyn, które szukają pomocy i wiedzy, o tym, co dzieje się z ich organizmem. 

Myślisz, że się wstydzą?

Wydaje mi się, że bardzo głęboko w nas zakorzenione jest to, że miesiączka jest czymś, o czym nie powinniśmy mówić na głos. Wiele dziewcząt nie dowiaduje się o okresie od swoich rodziców. Bardzo często dzieci w szkołach nie wiedzą, co dzieje się z ich ciałami i jak prosić o pomoc. 

W Polsce panuje kryzys gospodarczy. To ma znaczenie?

Myślę, że dla wielu osób realnym wyborem jest to, czy kupią jedzenie czy paczkę podpasek. To się wydaje niemożliwe, ale naprawdę dotyczy wielu osób. I dopóki ten temat nie zostanie sformalizowany prawnie i nie będzie większej pomocy od państwa, to myślę, że nie zwalczymy go sami.

Zdjęcie główne: mat. prasowe

Przeczytaj też: “Chciałabym, aby dzięki idei #UNBOTOXED kobiety powiedziały sobie: jestem okej taka, jaka jestem” Klaudia Witczak, Smart Aging Clinic

Newsletter

FASHION BIZNES