Molestowanie seksualne u Louis Vuitton – czy LVMH chce zatuszować sprawę?

230

W 2019 r. Andowah Newton, wiceprezes ds. prawnych i sądowych w nowojorskim oddziale koncernu LVMH (Louis Vuitton Moët Hennessy) skierowała do Sądu Najwyższego skargę za molestowanie seksualne w pracy, którego sprawcą był pracownik kadry kierowniczej. W swojej skardze Newton wyraźnie zaznaczyła, że nie było to zdarzenie „pojedyncze”, lecz proceder, który trwał latami. Tymczasem LVMH bagatelizuje sytuację i twierdzi, że to po prostu „produkt uboczny” pracy w firmie wyrosłej z francuskiej kultury. Teraz koncern chce, by Newton wycofała skargę z sądu i wybrała rozwiązanie w postaci arbitrażu. Według adwokata oskarżycielki LVMH robi wszystko, by „zamieść całą sprawę pod dywan”.

Dlaczego Louis Vuitton i LVMH domagają się arbitrażu?

Louis Vuitton Moët Hennessy domaga się, by Andowah Newton wycofała się z drogi postępowania sądowego. W swoim pozwie kobieta podkreśliła, że LVMH naciskało na nią, by nie wytaczać żadnego postępowania, bo podobnego typu zachowania są po prostu „produktem ubocznym” bycia atrakcyjną kobietą, pracującą w firmie wyrosłej z francuskiej kultury – w związku z tym powinny być zwyczajnie tolerowane.

LVMH tried to “intimidate Ms. Newton into not pursuing her claims and [attempted to] convince [her] that the harassment was just a byproduct of being an attractive woman who works at a company with a French culture, and thus, should simply be tolerated.” the Fashion Law

LVMH wolałoby, aby Newton skorzystała z opcji arbitrażu (tj.bez udziału sądu powszechnego). Zdaniem koncernu do takiej metody rozwiązywania sporu zobowiązuje Newton zawarty jeszcze w 2014 r. kontrakt. Z takim uzasadnieniem nie zgadza się przewodzący sprawie Newton sędzia Louis Nock, zauważając, że arbitraż miałby dotyczyć jedynie sporów dotyczących handlu. Do tego wypomina koncernowi brak spójności. Warto wspomnieć, że w 2018 r. LVMH wdrożyło nową politykę przeciwdziałania molestowaniu i dyskryminacji. Próba zatuszowania sprawy Newton i utrudniania rozwiązania sporu boli tym bardziej, że wiele z marek należących do koncernu (jak np. Dior, z Marią Grazią Chirui na czele) opowiada się za równouprawnieniem i okazywaniem wsparcia kobietom.

Dlaczego Andowah Newton skierowała sprawę do sądu ?

W przeciwieństwie do LVMH Newton nie satysfakcjonuje rozwiązanie w postaci arbitrażu. Przypomina, że już w 2018 r. doniosła do działu HR o molestowaniu ze strony stojącego wyżej rangą pracownika. Zdaniem Newton, od podejmowania dalszych kroków próbowały ją zniechęcić argumenty ze strony radcy prawnego firmy.

Kobieta poprosiła, by zaangażowano zewnętrzny podmiot. Firma przystała na to niechętnie. Samo badanie sprawy zostało jednak skrócone. Newton uznała to za kolejną próbę zastraszenia i poniżenia jej osoby przez LVMH. Uważa, że koncern obawia się, że zarzuty zbrukają jego wizerunek w oczach konsumentów.

Jeszcze w 2018 r., miesiąc po zakończeniu dochodzenia w sprawie Newton, LVMH ogłosiło, że jej rzekomy agresor… dostał awans. W tym samym czasie zaczęto ograniczać autonomię działań Newton w pracy i przejmować prowadzone przez nią (jako przez wiceprezes ds. prawnych i sądowych) sprawy.

Próba ukarania?

Newton odnosi wrażenie, że LVMH stara się ją ukarać za zgłoszenie sprawy. W latach 2015-2018 alarmowała o swoim problemie zarówno współpracowników, jak i związanego z firmą prawnika. Obawiała się bowiem, że oficjalne zawiadomienie o molestowaniu seksualnym mogłoby jej przysporzyć problemów w pracy. Niestety, nie myliła się.

Tymczasem LVMH uważa, że żadne dochodzenie nie potwierdziło prawdziwości zarzutów stawianych przez Newton. Podkreśla, że mimo braku znalezienia jakichkolwiek dowodów, kobiety nie spotkała żadna reprymenda i wciąż pozostaje pracownikiem firmy. Jednak Newton twierdzi, że LVMH „nie chciało znaleźć dowodów”.

Warto przytoczyć też słowa koordynatora ds. rozwoju talentów. Jego zdaniem całość sprawy należy sprowadzić do „zwykłego flirtu”. Zarzuca też Newton nieznajomość zwyczajów kultury francuskiej (dość słaby argument, bo kobieta zarówno studiowała, jak i pracowała we Francji).

Gdzie w tym wszystkim są prawa kobiet, transparentność i równouprawnienie – wartości, którym współcześnie moda chce przyświecać? Trudno uwierzyć, że w 2020 r. wciąż tak wiele zawiłości i nieścisłości otacza sprawy związane z molestowaniem w pracy. Skoro na swoich mediach społecznościowych LVMH publikuje takie zdjęcia, jak to poniżej, to może pora słowa z kultowego T-shirtu Diora, „We should all be feminists”, przekuć na praktykę?

>>> Przeczytaj również: Plagiat, inspiracja czy „powiew świeżości”? Spór o torebki między Hermès a koreańską marką