Za duże smartfony, za wysokie paczkomaty, plecaki nie uwzględniające piersi. Czy marki dyskryminują kobiety?

Smartfony są za duże i zbyt ciężkie, by kobiety mogły je obsługiwać jedną ręką. Paczkomaty za wysokie, by swobodnie wyjęły ciężką paczkę z najwyższego schowka. A konstrukcja plecaków nie uwzględnia tego, że kobieta ma… piersi. O tym, czy firmy nieświadomie tworzą świat „skrojony” na potrzeby mężczyzn pisze Alicja Szewczyk. 

Kiedy w 2014 roku Apple wypuściło na rynek aplikację HealthKit do monitorowania zdrowia, obiecało użytkownikom, że będzie ona „śledzić” wszystko: od ciśnienia krwi po ilość miedzi spożywanej w ciągu dnia. Wszystko… poza cyklem miesiączkowym, o którym programiści Apple najprawdopodobniej zapomnieli. Pierwsza wersja oprogramowania Siri potrafiła wskazać, gdzie najbliżej można kupić Viagrę, co przydaje się mężczyznom, ale nie potrafiła znaleźć tego, o co pytały kobiety – kliniki, w której można dokonać aborcji (w wielu stanach jest ona legalna). Producenci klimatyzacji automatycznie ustawiają temperaturę na 21 st. C, idealną dla mężczyzn, a zbyt niską dla kobiet, które najlepiej czują się w 24 st. C. Program Microsoft Word tłumacząc teksty z angielskiego na polski używa automatycznie słów w rodzaju męskim. Nawet samochody projektuje się uwzględniając budowę męskiego ciała – do dziś nie doczekaliśmy się np. pasów bezpieczeństwa dostosowanych do budowy ciała kobiet w ciąży. Na fakt, że technologia jest projektowana bez odniesienia do kobiet zwróciła uwagę Caroline Criado Perez, która w książce „Niewidzialne kobiet. Jak dane tworzą świat skrojony pod mężczyzn” (wyd. Karakter) opisała wiele podobnych przykładów.

Kobiety szukają luk na rynku

Dlaczego projektowanie skupia się na mężczyznach? Z powodu postrzegania mężczyzn jako przedstawicieli całego człowieczeństwa. Badania wykazują, że kiedy ludzie słyszą słowo „człowiek”, wyobrażają sobie właśnie mężczyznę (gdy poproszono grupę ochotników, żeby narysowali człowieka, 80 proc. narysowało mężczyznę. Połowa z tych, którzy narysowali mężczyznę, to były kobiety). Wynika to z silnych uprzedzeń kulturowych. Nie zdajemy sobie sprawy, że zapominamy o kobietach lub po prostu tego nie zauważamy, a w efekcie nie wiemy, jakie są potrzeby kobiet. 

Najprościej wytłumaczyć to na przykładzie Sheryl Sandberg, byłej wiceprezes Google, której przydzielono miejsce na gigantycznym parkingu przed siedzibą firmy daleko od wejścia do budynku. Pokonywanie codziennie kilkuset metrów nie było dla niej problemem, dopóki nie była w zaawansowanej ciąży. Tuż przed porodem, gdy ciężko już było jej chodzić, zapytała założyciela Google, Siergeya Brina, czy firma nie mogłoby przeznaczyć kilku miejsc parkingowych bliżej drzwi dla ciężarnych pracownic. Brin odpowiedział: „Oczywiście, nigdy o tym nie pomyślałem”. Oczywiście dział HR Google mógł zrobić wśród pracownic ankietę na temat tego, co ułatwiłoby im pracę i życie, ale to, że prezes nie wpadł na taki pomysł nie było z jego strony złośliwością.

„Istnieją pewne kobiece potrzeby, o których zaspokojeniu mężczyźni nie myślą, ponieważ wynikają one z doświadczeń, jakich ci drudzy po prostu nie mają. A czasem trudno przekonać o istnieniu pewnej potrzeby kogoś, kto sam jej nie odczuwa” – pisze w „Niewidzialnych kobietach” Caroline Criado Perez. 

Potwierdza to historia Tanii Boler i wymyślonego przez nią Elvie – produktu do trenowania mięśni dna miednicy połączonego z aplikacją. Gdy w 2013 roku szukała inwestorów, istniały tysiące badań nad penisami, natomiast danych dotyczących problemów z mięśniami Kegla u kobiet nie było prawie w ogóle, więc brakowało jej informacji, dzięki którym mogła przekonać potencjalnych inwestorów, że jej produkt jest wart finansowania. Tania Boler nie poddała się, pozyskała na rozwój swojej firmy 97 milionów dolarów, a Elvie okazał się sukcesem. Od tamtej pory wprowadziła już zresztą na rynek kolejny hit – pierwszy laktator, z którym można chodzić podczas ściągania mleka z piersi, zamiast siedzieć przykutą do niego przez 20 minut. „Kobieta może dostrzec pewne luki na rynku, których mężczyźni mogli nie zauważyć, ponieważ nie stanowią one dla nich problemu” – powiedziała w jednym z wywiadów Criado Perez. 

Na polskim rynku taką lukę dostrzegły Anna Kosińska i Natalia Kusiak, założycielki marki Glam Fighters.

Trenując boks tajski miałyśmy duży problem ze znalezieniem odpowiedniego stroju. Do niedawna sporty walki były zarezerwowane przede wszystkim dla mężczyzn, dlatego to oni byli głównymi odbiorcami firm projektujących stroje przeznaczone do boksu. Kiedy sporty walki zaczęły być popularne wśród kobiet, zmieniano głównie kolory i printy męskiej kolekcji, a następnie sprzedawano je kobietom” – mówią.

Skierowana do kobiet uprawiających sporty walki marka Glam Fighters szybko zdobyła wierne grono klientek. „Dbamy, żeby czuły się w naszych ubraniach kobieco i komfortowo poprzez odpowiedni dobór materiałów, kroju a przede wszystkim fakt, że kolekcje są tworzone i przetestowane właśnie przez kobiety.” – dodają.

Medycyna nie dostrzega kobiet

Problem nieuwzględniania potrzeb kobiet podczas projektowania nowych rzeczy jest jednak o wiele bardziej złożony i wynika z luki w danych. Dane, które gromadzi nasze społeczeństwo, zazwyczaj dotyczą doświadczeń mężczyzn, a nie kobiet. Są one wykorzystywane m.in. do przydzielania funduszy na badania i podejmowania decyzji dotyczących projektowania. Ponieważ większość rzeczy i przestrzeni – od leków przeciwbólowych po samochody i od klimatyzowanych biur po ulice miast – została zaprojektowana przez mężczyzn z mężczyznami jako domyślnym użytkownikiem, często nie są dostosowane do potrzeb kobiet. Przykładem są kapsuły do karmienia piersią, które można zobaczyć na brytyjskich lotniskach. Stoją na środku terminalów i wywołują zachwyt: Kapsułowe pokoje dla matek! Jaki świetny wynalazek! Pomyślmy o tym inaczej: Czy to nie jest straszne, że odpowiednie pokoje rodzinne nie zostały zaprojektowane, kiedy budowano lotniska? 

Dobrym przykładem luki w danych jest medycyna, przez tysiąclecia funkcjonująca przy założeniu, że męskie ciała mogą reprezentować ludzkość jako całość. „Nadal panuje przekonanie, że męskie ciało jest domyślnym ludzkim ciałem – jesteśmy w zasadzie mężczyznami z cyckami” – twierdzi Criado Perez. W rezultacie mamy ogromną lukę w danych historycznych, jeśli chodzi o ciała kobiet. W efekcie dawka leku dla dorosłego, jest dawką przeznaczoną dla mężczyzny o określonej wadze, co oznacza, że kobiety przyjmują dawkę nie dostosowaną do swojego organizmu. Idąc dalej tym tropem – leki nie działają tak dobrze na kobiety, jak na mężczyzn. Niektóre problemy w ogóle nie są dostrzegane. Przykładem są choćby zdrowotne kłopoty manikiurzystek, które przez wiele godzin siedzą w jednej pozycji, są narażone na działanie toksycznych chemikaliów i wdychają unoszący się w powietrzu pył akrylowy. Ale ponieważ salony manicure to miejsce pracy zdominowane przez kobiety, tak naprawdę nic z tym nie zrobiono. Tymczasem pylica, choroba zawodowa górników (w większości mężczyzn), została przez medycynę bardzo dobrze opisana. 

Rozwiązaniem jest różnorodność

„Świat technologii projektuje przyszłość, ale musimy uznać potrzebę różnorodności w tym zakresie. Jeśli technologia zostanie zaprojektowana przez białych mężczyzn z klasy średniej z Ameryki, przyszłość będzie wyglądać ładnie dla nich, ale nie dla innych. Różnorodność wnosi perspektywę do zespołów i pomysłów, o których mężczyźni mogli nie pomyśleć, ponieważ nie mają do czynienia z niektórymi problemami” – przekonuje Caroline Criado Perez. 

„Jeśli spojrzysz na demografię inwestorów, to nadal zobaczysz o wiele więcej inwestorów płci męskiej niż żeńskiej, co ma wpływ na wybory inwestycyjne firmy” – mówi z kolei Melinda Nicci, pomysłodawczyni aplikacji monitującej zdrowie i dobre samopoczucie w ciąży Baby2Body, wskazując na „znaczną lukę w finansowaniu firm, której założycielkami są kobiety”.

W 2018 r. firmy z co najmniej jedną kobietą-założycielką były zaangażowane tylko w 15 proc. transakcji venture capital. Zdecydowana większość inwestorów venture capital to mężczyźni, a oni po prostu znacznie chętniej udzielają finansowania przedsiębiorcom płci męskiej. Z kolei przedsiębiorcy płci męskiej są znacznie bardziej skłonni do rozwijania technologii, która pomaga mężczyznom. Przedsiębiorczynie są bardziej skłonne do rozwijania technologii, która pomaga kobietom – bardziej prawdopodobne jest, że rozwiniesz coś, co naprawi także twoją potrzebę. Rzecz w tym, że nie dostają funduszy. I tu wracamy do problemu luki w danych: jeśli ich nie ma, nie da się przekonać inwestorów, że warto dać kobietom fundusze na rozwiązanie jakiegoś problemu. 

Jak więc przerwać to błędne koło? Należy zwiększyć liczbę kobiet zatrudnionych jako projektantki i programistki, ponieważ pomimo najlepszych chęci mężczyźni po prostu nie będą wiedzieć o wszystkim, co może mieć wpływ na kobiety i ich potrzeby. Zdaniem Caroline Criado Perez problemem nie są przedmioty (np. zbyt duże dla kobiet okulary do VR albo smartfony), bo te łatwo poprawić i dostosować od potrzeb kobiet, tylko algorytmy. „Bardziej niepokojące są algorytmy szkolone na wysoce stronniczych męskich zestawach danych i sposób, w jaki te algorytmy są wprowadzane we wszystkich dziedzinach naszego życia. Wydaje się, że osoby, które kodują te algorytmy, niezbyt rozumieją temat problemów z danymi, na których je szkolą. A przecież jeśli będziemy uczyć sztuczną inteligencję rozpoznawać tylko męskie głosy, to nawigacja w samochodzie nie będzie reagować na polecenia kobiet. To samo dotyczy słowników online a nawet algorytmów decydujących o tym, czy dane CV kiedykolwiek dotrze do specjalisty od HR” – mówi autorka „Niewidzialnych kobiet”. Dlatego musimy zbierać dane o kobietach i upewnić się, że oddzielamy je od danych dotyczące mężczyzn, a następnie musimy z nich korzystać. Tak długo jak zbiory danych będą pełne luk, problem nie zniknie. 

Warto również przeczytać:

„Gorsze… Jak nauka pomyliła się co do kobiet” Angela Saini (Wydawnictwo Czarne)

Wśród 911 laureatów Nagrody Nobla z lat 1901-2016 zaledwie 48 to kobiety. Wręczany od 86 lat Medal Fieldsa, najważniejsze światowe wyróżnienie za osiągnięcia w dziedzinie matematyki, kobiecie przyznano tylko raz. W świecie nauki stereotypy mają się nadal nad wyraz dobrze, o czym autorka przekonała się na własnej skórze, studiując na Harvardzie. O tym, dlaczego kultura akademicka jest tak przesiąknięta uprzedzeniami, że nawet kobiety dyskryminują kobiety, dlaczego im wyższy stopień naukowy, tym mniej kobiet i dlaczego w brytyjskim Towarzystwie Królewskim niemal przez 300 lat kobiety reprezentował tylko szkielet ze zbiorów anatomicznych Angela Saini pisze w „Gorszych…” uświadamiając nam jednocześnie jak bardzo seksistowskie uprzedzenie wpływały na świat nauki.  

„Matka wynalazku. Jak uprzedzenia hamują postęp” Kartine Marcal (Wydawnictwo Czarne)

Film „Ukryte działania” o afroamerykańskich matematyczkach w NASA, które pomogły wysłać Johna Glenna, pierwszego amerykańskiego astronautę na orbitę nie jest hollywoodzką bajką. O tym, jak silnie na świat techniki wpłynęły kobiety pisze w swojej książce szwedzka dziennikarka Katrine Marcal. I tak jako pierwsza w produkcję silnika spalinowego, który dał początek pierwszemu na świecie autu Mercedez-Benz zainwestowała żona Karla Benza, Berta. Walizki na kółkach, wynalazek Amerykanina Bernarda Sadowa, którym nikt nie był zainteresowany, spopularyzowały… stewardesy. Nie wspominając już o tym, że zanim mężczyźni zostali świetnie opłacanymi programistami, programowanie było domeną kobiet i uchodziło za nudne zajęcie, które da się pogodzić z prowadzeniem domu. Z kolei repasacja pończoch z fachu dla wysoce wykwalifikowanych mężczyzn stała się niskopłatnym zajęciem dla niewykwalifikowanych kobiet. „Matka wynalazku” bezlitośnie obnaża stulecia, które upłynęły nam na utrwalaniu stereotypu, że mężczyzna ma mózg, a kobieta tylko ciało.   

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Tagi