Loko – Tinder dla mody. Polska rewolucja w świecie mody?

1924
mat. prasowe Loko

Nadchodzi rewolucja w świecie mody. Loko – Tinder dla mody – wystartował 1 lipca i ma zamiar zupełnie odmienić sposób, w jaki przeglądamy i kupujemy ubrania w sieci. Już dziś statystyki wskazują, że od 20 do 40% ruchu w sklepach e-commerce pochodzi z urządzeń mobilnych. Problem polega jednak na tym, iż dostępne obecnie formy przeglądania i kupowania na smartfonach nie są do tych urządzeń przystosowane.

Użytkownicy często narzekają na takie niedogodności jak: niekończące się zakładki z produktami, nieintuicyjne filtry czy też trudny proces zakupowy na smartfonie. Co więcej, odwiedzając ponownie platformę zakupową czy sklep ulubionej marki kolejny raz muszą „przeklikiwać” się przez dziesiątki ubrań, które już widzieli, a które nie spotkały się z ich zainteresowaniem.

Mat. prasowe LOKO
Mat. prasowe LOKO

Dostępne rozwiązania nie dostarczają również pełnego, znanego z innych branż, potencjału dla brandów modowych. Uprościć proces i jednocześnie zorganizować go według indywidualnych preferencji każdego użytkownika – takie wyzwanie postawił przed sobą zespół Loko.

Loko to taki „Tinder dla mody” – mówi Piotrek Mądry, jeden z założycieli. Oznacza to, że podobnie jak w tej znanej aplikacji randkowej, karty z produktami przegląda się za pomocą ruchu kciuka. W lewo te, które nam się nie podobają, a w prawo te, które wpadły nam w oko.

Jednocześnie, bez zbędnych dodatkowych ruchów, tworzymy własną, prywatną szafę, w której trzymamy polubione produkty, które chcielibyśmy kupić lub otrzymać informację na temat promocji.

Twórcy poszli jeszcze o krok dalej. Postanowili tchnąć życie w aplikację i wzbogacić ją o aspekt społecznościowy. Dzięki integracji z Messengerem od Facebooka, każde ubranie można wysłać do znajomych, np. z prośbą o opinię. Na kartach produktowych pojawią się też informacje o tym, którym z naszych znajomych również podoba się dany produkt. Nagle nie jesteśmy sami w sklepie – mówi Wojtek Strzałkowski, współzałożyciel odpowiedzialny za produkt.

mat. prasowe
mat. prasowe

Ostatnia i najbardziej tajemnicza warstwa aplikacji, którą zobaczymy kilka tygodni po starcie, to specjalny algorytm, uczący się naszych preferencji. Ma on na celu układać produkty w indywidualnym porządku, zgodnym z preferencjami użytkownika.

Chcemy, żeby ludzie nie tracili czasu na mozolne przeglądanie sklepów, tylko bawili się modą i dzielili się nią ze znajomymi – mówi Wojtek Strzałkowski. Aplikacja jest łatwa i przejrzysta w obsłudze, a przy tym przyjemna w korzystaniu. Twórcy są przekonani, że Loko pozwoli na przeglądanie ubrań częściej i krócej, na przykład jadąc tramwajem czy czekając w kawiarni na spotkanie.

Co ciekawe, Polska nie jest jedynym celem twórców Loko. Już za chwilę startujemy w Polsce, a za 2 miesiące we Włoszech i Indonezji – sprzedaż już się toczy. Przyglądamy się również Francji, Niemcom, Turcji i Korei Południowej. Chcemy, aby Loko było globalną usługą, więc nie zamykamy się tylko na polski rynek – mówi Piotrek Mądry.

Na platformie umieszczono kolekcje największych globalnych brandów, jak i produkty małych, niezależnych polskich projektantów – każdy znajdzie więc coś dla siebie. Ogółem w Loko dostępne jest ponad 200 tysięcy produktów od 1600 producentów.

Loko jest dostępne dla korzystających z systemu operacyjnego Android (wersja na iPhone jest w trakcie przygotowania). Więcej informacji na www.goloko.pl

PODZIEL SIĘ