polemika

#BeautyBiznes: Polemika – moc zielonej herbaty

Przepis na sukces marki Polemika jest prosty: znaleźć unikalny składnik, który czyni cuda, zamknąć go w kosmetykach, jakich jeszcze nie było, a w biznesie robić wszystko w zgodzie ze sobą. Nic dziwnego, że odniosła sukces. I to w pandemii.

Kiedy Agnieszka Leśniak wchodziła do świata naturalnych kosmetyków ze stworzoną przez siebie marką Polemika, wydawało jej się, że jest piękny, szlachetny i pełen dobrych ludzi. Tymczasem na początku konkurencja zainspirowała się jej pierwszym produktem, a osoba podająca się za specjalistę od piaru oszukała ją na dużą kwotę. Mimo tego nie poddała się. Polemika zadebiutowała kilka miesięcy przed pierwszym lockdownem trzema produktami: antyoksydacyjnym kremem nawilżającym oraz hydrofilnym masłem oczyszczającym i peelingiem-maską, które były pierwszymi tego typu kosmetykami na polskim rynku. Wszystkie powstały na bazie zielonej herbaty matcha, dziś znaku rozpoznawczego Polemiki.

Szukałam składnika, który będzie miał cudowny wpływ na skórę, a przy tym będzie niewyeksploatowany w kosmetologii. Zielona herbata matcha jest niesamowicie bogatym źródłem antyoksydantów ma wspaniałe właściwości łagodzące, przeciwzapalne, przeciwbakteryjne, ale też antywirusowe i przeciwstarzeniowe – można by o niej książkę napisać! W internecie znalazłam kilka kosmetyków z matchą w składzie, ale nie spotkałam się z marką, której wszystkie produkty oparte byłyby na bazie zielonej herbaty matcha” – opowiada Agnieszka Leśniak.

Polemika: trudne początki

Zanim założyła Polemikę, pracowała w szkole jako nauczycielka. O prowadzeniu firmy kosmetycznej nie wiedziała nic, za to o kosmetykach i składach bardzo dużo. „Większość kobiet mówi: „fajny” lub „niefajny”, ja potrafiłam precyzyjnie określić co dany produkt daje mojej skórze. Z natury jestem dociekliwa i jeśli coś mnie interesuje, rozkładam to na czynniki pierwsze. Tak było ze składami kosmetyków. Koleżanki dzwoniły: „Aga, masz taką piękną cerę i znasz się na kosmetykach, powiedz, jaki krem kupić. Było mi miło, że uważają mnie za ekspertkę” – mówi.

Będąc w ciąży, zaczęła szukać naturalnych kosmetyków o dobrych i bezpiecznych dla skóry składach. I jak to zwykle bywa, kiedy nie znalazła niczego, co by ją satysfakcjonowało, postanowiła założyć własną markę. Połączone imiona jej córek, Poli i Miki, zainspirowały nazwę Polemika, w biznesową stronę szybko zaangażował się jej mąż, Daniel. To on jeździł po Polsce szukając odpowiedniej firmy, produkującej kosmetyki na zlecenie i negocjował warunków współpracy z potencjalnymi kontrahentami.

Początek był jedną wielką niewiadomą. Mieliśmy w głowie mini biznesplan, ale rzeczywistość go zweryfikowała. Okazało się, że na wszystko potrzeba więcej pieniędzy niż myśleliśmy. Co chwilę zaskakiwały nas jakieś koszty, na wiele pytań nie znaliśmy odpowiedzi. Prowadzenie firmy kosmetycznej było dla nas całkowicie nową przygodą, bo zawodowo pochodziliśmy z mężem z całkiem innych światów, więc wiele aspektów okazało się zaskakujących. Nie miałam pojęcia np., jak ogromną część budżetu firmy pochłania marketing. Bezapelacyjnie możemy jednak stwierdzić, że nie spodziewaliśmy się tak wielkiej konkurencji, a niekiedy nawet krwiożerczości w pogoni za wypuszczaniem nowych produktów na rynek w tym biznesie. Każdy nowy, ciekawy pomysł mniejszej marki, który się przyjął i który pokochali klienci zostaje podchwycony przez większe, prężnie działające. W ten sposób nic już nie jest unikatowe, powstaje mnóstwo kosmetyków inspirowanych innymi” – opowiada Agnieszka Leśniak.

Polemika: natura ponad wszystko

Polemika wystartowała w październiku 2019 roku, cztery miesiące później przyszła pandemia. „Planowaliśmy intensywnie pokazywać się na targach, żeby bezpośrednio dotrzeć do klientek i dać się im poznać. Lockdown sprawił, że ten pomysł legł w gruzach. Zaczęłam więc uderzać do sklepów internetowych. Wysyłałam maile, albo dzwoniłam, mówiłam, że produkuję kosmetyki i pytałam czy nie chcieliby ich sprzedawać. Byłam w euforii, kiedy przyszło pierwsze zamówienie. Nie uważam się za profesjonalnego sprzedawcę, ale potrafię opowiadać o tym, co jest moją wielką pasją, czyli o kosmetykach. Myślę, że kluczem do sukcesu jest to, że nie brzmię jak wyszkolony marketingowiec. Jestem prawdziwa i wierzę w produkty, które tworzę” – mówi. 

Pomysłodawczyni Polemiki wyznaje zasadę, że w biznesie tak, jak w życiu – warto być sobą i nie robić niczego pod publikę. Nawet jeśli to oznacza, że czasem trafi w globalny trend, a czasem nie. „Wychodzę z założenia, że jeżeli produkt jest naprawdę dobry, to nie ma opcji, że się nie sprzeda” – dodaje. W pandemii wiele marek zniknęło z rynku, Polemice udało się rozwinąć skrzydła: produkty pojawiły się w topowych sklepach internetowych, marka weszła też na niełatwy rynek brytyjski. Przede wszystkim jednak zbudowała wokół siebie społeczność kobiet zainteresowanych naturalną pielęgnacją.

Dziś Polemika sprzedaje ponad tysiąc kosmetyków miesięcznie, bestsellerem od początku są pierwsze produkty marki: hydrofilne masło oczyszczające do twarzy oraz peeling, będący jednocześnie maską rozświetlająco-oczyszczającą. Doskonale sprzedaje się też nowość marki, przeciwstarzeniowy krem pod oczy, oraz antyoksydacyjna mgiełka tonizująca. „Udało nam się stworzyć naprawdę świetny produkt: ma bardzo bogaty skład, a przy tym jest lekki. Atomizer tworzy bryzę, której nie czuć na twarzy. Do tego ma przyjazną cenę” – wylicza Agnieszka Leśniak. Receptury wszystkich oparte są na naturalnych, starannie wyselekcjonowanych składnikach i rzetelnych badaniach laboratoryjnych, spełniają surowe normy produktów naturalnych pod kątem mikrobiologicznym. W składach, oprócz zielonej herbaty matcha, jest co najmniej 96% substancji naturalnych takich, jak: oleje (m.in. z nasion ogórecznika, pomidora i słonecznika), masła i ekstrakty roślinne, emulgatory i emolienty pochodzenia naturalnego, łagodne roślinne substancje myjące oraz konserwanty akceptowane przez organizacje ekologiczne do stosowania w kosmetykach naturalnych. Polemika stawia bowiem na mądrą i świadomą pielęgnację opartą na naturalnych mikro- i makroelementach, witaminach oraz olejach. Jakość jej kosmetyków potwierdzają certyfikaty, m.in. „PETA Approved” i „Vegan”, marka jest też laureatem licznych plebiscytów, m.in. „Glammies 2021”, „Love Cosmetics Awards” oraz „Influencer’s Top 2020”.

Polemika: przede wszystkim rozwój

Przez pierwsze miesiące Agnieszka Polemiką zajmowała się w wolnym czasie. „Pomiędzy karmieniem córki, wstawianiem prania a gotowaniem obiadu, przy kuchennym stole odpisywałam na maile” – wspomina. Na początku to ona musiała zabiegać o zainteresowanie sklepów, dzisiaj topowe sklepy online i butiki zgłaszają się same do Polemiki. Tak było np. z Kontigo. „To, że Kontigo wypatrzyło Polemikę w morzu polskich marek, jest dla mnie ogromnym komplementem i powodem do wielkiej satysfakcji. Uważam to za jeden z większych sukcesów” – mówi Agnieszka Leśniak. Kosmetyki Polemika można też kupić online w sklepie Cosibella.pl, a stacjonarnie w 28 concept store’ach w 20 miastach Polski, w tym w warszawskim Polish Nature Beauty Bar w Elektrowni Powiśle i krakowskich drogeriach Pigment.

Póki co, na stałe w Polemice pracują trzy osoby, ale marka współpracuje z agencją SEO, grafikami, fotografami i specjalistami od reklam na Instagramie i Facebooku. „W biznesie nie da się długo samemu robić wszystkiego. Poza tym zawsze warto poznać inny punkt widzenia, usłyszeć inną opinię na jakiś temat. To pomaga zachować dystans. Uważamy, że już udało nam się dużo zrobić, ale planujemy zaprosić do współpracy ludzi, którzy będą sercem z nami, którzy będą spoglądać w tym samym kierunku. Wierzymy, że to znacząco pomoże w ekspansji marki i doda jej nowej energii” – mówi.

Choć Polemika jest młodą marką, jej właścicielka już dostała ofertę sprzedania marki większemu graczowi na kosmetycznym rynku – to pokazuje potencjał jaki tkwi w tej młodej firmie. Agnieszka Leśniak póki co nie myśli o sprzedaniu marki. W najbliższym czasie planuje skupić się na umacnianiu jej pozycji na rynku i poszerzaniu grona klientów. „Mamy już plan premier produktowych na rok 2022, asortyment kosmetyków z matchą na pewno się poszerzy. W kwestii rozpoznawalności naszej marki nadal jest jeszcze dużo do zrobienia, tym bardziej, że mamy ograniczone środki na marketing i póki co, wszystko finansujemy sami. Cały czas szukamy możliwości, by dać się poznać i staramy się dotrzeć tam, gdzie jeszcze nas nie było – po pierwszym użyciu naszych kosmetyków wielu klientów zakochuje się w nich i do nas wraca. Zdajemy sobie również sprawę jak ważny jest remarketing i umacnianie sprzedaży online, dlatego też wdrażamy narzędzia, które mają nam w tym pomóc. W niedalekiej przyszłości planujemy rozpoczęcie ekspansji na rynki zagraniczne i ten aspekt jest dla nas największym obecnie wyzwaniem. Wiemy, że jest to wejście na całkiem nowe tory” – dodaje Agnieszka Leśniak.

>>> Przeczytaj również: #BeautyBiznes: Purite – marka z misją

Newsletter

FASHION BIZNES