Prawie pół wieku po tym, jak Natalia LL przyjechała do Nowego Jorku i pojawiła się na jego ulicach ze „Sztuką konsumpcyjną”, jej twórczość wróciła do miasta w zupełnie nowym kontekście. Magda Butrym zadebiutowała w oficjalnym kalendarzu New York Fashion Week z kolekcją wiosna–lato 2027 „Natalia”. Był to pokaz mocno osadzony w polskiej kulturze, ale jednocześnie jeden z najważniejszych kroków w międzynarodowym rozwoju marki.
Co przeczytasz w artykule?
- jak wyglądał debiut Magdy Butrym na New York Fashion Week,
- dlaczego centralną postacią kolekcji została Natalia LL,
- jakie polskie odniesienia pojawiły się w kolekcji wiosna–lato 2027,
- kto zasiadł w pierwszym rzędzie pokazu,
- dlaczego Nowy Jork jest dziś tak ważnym rynkiem dla marki Magda Butrym.
Magda Butrym po raz pierwszy w oficjalnym kalendarzu New York Fashion Week
13 września 2026 roku Magda Butrym po raz pierwszy zaprezentowała kolekcję w ramach oficjalnego kalendarza New York Fashion Week. Pokaz odbył się w Starrett-Lehigh Building na Manhattanie – modernistycznym kompleksie, który w ostatnich latach wyrósł na jedno z ważniejszych miejsc nowojorskiego tygodnia mody. Włączenie polskiej marki do harmonogramu CFDA było zapowiadane jako jeden z istotnych debiutów tego sezonu, obok pierwszych nowojorskich pokazów takich projektantów jak Conner Ives.
To ważne rozróżnienie: Butrym nie debiutowała na wybiegu jako takim. W październiku 2025 roku zorganizowała swój pierwszy pełnoprawny pokaz w Paryżu, a w kolejnych sezonach konsekwentnie budowała obecność podczas Paris Fashion Week. Nowy Jork oznaczał jednak pierwszy występ marki w oficjalnym kalendarzu NYFW – i wejście na rynek, który coraz wyraźniej staje się jednym z filarów jej dalszej ekspansji.
Butrym nie potraktowała tej okazji wyłącznie jako prezentacji kolejnego sezonu. Kolekcja „Natalia” została zbudowana jak wielowarstwowa opowieść o kobiecości – tej obserwowanej, pożądanej, ocenianej, ale przede wszystkim świadomej własnego obrazu.

„Natalia”. Magda Butrym sięga do twórczości Natalii LL
Punktem wyjścia stała się Natalia LL, jedna z najważniejszych postaci polskiej neoawangardy i sztuki feministycznej. W 1977 roku artystka przyjechała do Nowego Jorku jako stypendystka Fundacji Kościuszkowskiej. Podczas pobytu uczestniczyła również w nowojorskiej Gay Pride Parade, pojawiając się na ulicach z fotografiami ze swojego słynnego cyklu „Sztuka konsumpcyjna”.
Niemal 50 lat później właśnie ten cykl stał się centralnym odniesieniem dla Butrym. „Sztuka konsumpcyjna”, realizowana od początku lat 70., przedstawiała kobiety jedzące m.in. banany, parówki czy kisiel. Pozornie banalny gest zostawał przekształcony w obraz naładowany erotycznym napięciem. Praca kwestionowała sposób przedstawiania kobiecego ciała w kulturze masowej, podejmując jednocześnie temat konsumpcji, seksualności oraz emancypacji. Dziś uznawana jest za jedno z kluczowych dzieł polskiej sztuki feministycznej.
Butrym nie próbowała jednak przenosić twórczości Natalii LL na ubrania w sposób dosłowny. Interesująca okazała się sama perspektywa: kto patrzy na kobietę i kto kontroluje jej wizerunek. W „Natalii” to kobieta pozostaje podmiotem, a nie dekoracją. Sama decyduje o swoim obrazie, pożądaniu i sprzecznościach, które może w sobie pomieścić.
To zresztą temat, który projektantka rozwija od kilku sezonów. Już w kolekcji na jesień 2026 inspirowanej filmem Andrzeja Wajdy „Polowanie na muchy” odwracała utrwalony sposób patrzenia na kobiecą bohaterkę. Wówczas mówiła o kobiecie, która nie „odgrywa” kobiecości, lecz ją przejmuje i definiuje na własnych zasadach.


Róże, różańce i domowa elegancja. Polska w kolekcji Magdy Butrym
Na nowojorskim wybiegu ten sposób myślenia został rozwinięty za pomocą kodów dobrze znanych z dotychczasowego świata Magdy Butrym, ale osadzonych w znacznie szerszej narracji. Róża – od lat jeden z najbardziej rozpoznawalnych znaków marki – tym razem nie była wyłącznie dekoracyjnym detalem. Płatki pokrywały podłogę industrialnej przestrzeni, a zgniecione kwiaty powracały jako motyw przewijający się przez kolekcję. Romantyczność została celowo skonfrontowana z czymś mniej niewinnym: seksualnością, religijnymi symbolami i napięciem pomiędzy tym, co prywatne, a tym, co wystawione na spojrzenie innych.
Pojawiły się sznury pereł przypominające różańce, motyw warszawskiej Syrenki oraz odniesienia do kwiatowych dywanów układanych w Spycimierzu. Razem tworzyły obraz Polski daleki od prostego folkloru. Butrym ponownie sięgnęła po rodzime symbole, ale potraktowała je jak element współczesnego języka luksusu – podobnie jak wcześniej wykorzystywała ręczne koronki, szydełkowanie czy inspiracje polskim kinem.
Jednym z ciekawszych tropów była również codzienność. W kolekcji znalazło się wspomnienie kobiet ubierających się elegancko także wtedy, gdy nie opuszczały domu – oraz obraz babci projektantki krzątającej się po kuchni. To motyw obecny już wcześniej w jej pracy: przy kolekcji Resort 2027 Butrym wracała do wspomnienia domowej sukienki noszonej przez babcię w latach 60., przepisując jej formę na współczesną garderobę.
W „Natalii” domowość przestaje jednak oznaczać skromność. Zostaje zestawiona ze zmysłowością, prowokacją i ceremonialnością ubioru. Właśnie w tych pozornie niepasujących do siebie elementach kolekcja odnajduje swoją najmocniejszą ideę.
Jak wyglądała kolekcja Magdy Butrym na wiosnę–lato 2027?
Pierwsze sylwetki utrzymano w ciemnej, czekoladowej palecie. Połyskujące okrycia, skóra i mocno zarysowane ramiona nadawały im zdecydowaną konstrukcję. Dalej kolekcja stopniowo stawała się lżejsza – pojawiały się transparentności, koronki, satynowe powierzchnie i elementy zaczerpnięte z bieliźnianej garderoby.
To napięcie pomiędzy odsłanianiem a zakrywaniem ciała stanowiło jeden z głównych rytmów pokazu. Delikatne halki i półprzezroczyste sukienki sąsiadowały z cięższymi kurtkami i płaszczami, dopasowane formy z rozbudowanymi ramionami, a surowa czerń z romantycznymi kwiatowymi motywami. Charakterystyczna dla Butrym sylwetka – podkreślona talia, wyraźne biodra i rzeźbiarsko potraktowana góra – pozostała czytelna, ale tym razem została wpisana w bardziej narracyjną całość.
Ostatnia część kolekcji należała do bieli. Koronki, falbany, prześwitujące warstwy i długie wiązania stworzyły obrazy balansujące gdzieś pomiędzy garderobą ślubną, bielizną i strojem o niemal rytualnym charakterze. To właśnie tutaj szczególnie wyraźne stało się to, o czym mówiła cała kolekcja: kobiecość u Butrym nigdy nie jest jednowymiarowa. Może być romantyczna i prowokacyjna, miękka i zdecydowana, nostalgiczna i bardzo współczesna jednocześnie.

Bajm na finale pokazu Magdy Butrym w Nowym Jorku
Polskie odniesienia nie skończyły się na samej kolekcji. Jeszcze przed rozpoczęciem prezentacji pojawiły się projekcje nawiązujące do twórczości Natalii LL, a finał otrzymał nieoczywistą ścieżkę dźwiękową.
Gdy modelki wychodziły po raz ostatni, w przestrzeni zabrzmiało „Jezioro szczęścia” zespołu Bajm. Utwór z lat 80. nie pełnił roli przypadkowego nostalgicznego dodatku. Przy kolekcji tak mocno zanurzonej w polskiej pamięci wizualnej i kulturowej stał się jej logicznym domknięciem.
Butrym przywiozła więc do Nowego Jorku nie zestaw efektownych „polskich akcentów”, lecz całą sieć odniesień, które dla międzynarodowej publiczności mogły pozostawać nieoczywiste. Natalia LL, Spycimierz, warszawska Syrenka czy Bajm nie zostały przy tym potraktowane jako egzotyczne ciekawostki. Złożyły się na spójny kod marki coraz odważniej budującej swoją globalną tożsamość właśnie na tym, co lokalne.

Demi Moore, Nara Smith i Kelly Rutherford w pierwszym rzędzie
Skala nowojorskiego debiutu była widoczna również poza wybiegiem. W pierwszym rzędzie pojawiły się m.in. Demi Moore, Nara Smith i Kelly Rutherford, a wśród polskich gości znalazły się Anna Lewandowska i Joanna Przetakiewicz.
Obecność Demi Moore była szczególnie znacząca. Aktorka od dłuższego czasu sięga po projekty polskiej marki, a po pokazie sama zwróciła uwagę na jego narrację poświęconą kobietom przejmującym kontrolę nad własną historią. Tym samym front row nie był jedynie standardowym zestawem nazwisk mających wygenerować zasięg – potwierdzał relacje, które Butrym od kilku sezonów buduje z amerykańskim środowiskiem mody i rozrywki.

Nowy Jork to dla Magdy Butrym znacznie więcej niż pokaz
Moment debiutu nie został wybrany przypadkowo. Niemal równolegle z wejściem do oficjalnego kalendarza NYFW marka uruchomiła swój pierwszy stały butik w Nowym Jorku, przy 170 Mercer Street w SoHo. To trzypoziomowa przestrzeń zaprojektowana przez sztokholmskie studio Stamuli, łącząca industrialny charakter dzielnicy z polskim rzemiosłem, elementami vintage i oczywiście powracającym motywem róży.
W biznesowym kontekście ten ruch jest równie istotny jak sam pokaz. Według CEO marki Jakuba Czarnoty Stany Zjednoczone są obecnie jej największym rynkiem sprzedaży bezpośredniej do klienta. Stały adres w SoHo był więc naturalnym następstwem dobrze przyjętego pop-upu na Wooster Street i ponad dekady budowania amerykańskiej dystrybucji przede wszystkim poprzez sprzedaż hurtową, domy handlowe i handel internetowy. Marka analizuje już kolejne możliwości rozwoju w USA, m.in. w Miami, Los Angeles i Teksasie.
Dowiedz się więcej: Magda Butrym otwiera butik w Nowym Jorku. Jako pierwsi pokazujemy jego wnętrza [ZDJĘCIA]
Nie ma watpliwości, że decyzja o pokazie w Nowym Jorku miała wymiar zarówno kreatywny, jak i komercyjny. Amerykański rynek jest dziś jednym z najważniejszych obszarów wzrostu dla branży luksusowej, a Butrym po raz pierwszy łączy tu w tak wyraźny sposób trzy elementy: kolekcję, medialną obecność podczas fashion weeku oraz własną sprzedaż detaliczną.
To właśnie dlatego nowojorskiego debiutu nie warto sprowadzać wyłącznie do kolejnego sukcesu polskiego nazwiska za granicą. Po 12 latach budowania marki Magda Butrym weszła w etap, w którym charakterystyczny język projektowy – zrodzony w Warszawie i konsekwentnie oparty na polskich odniesieniach – staje się fundamentem międzynarodowej ekspansji. W Nowym Jorku projektantka nie próbowała więc wyglądać bardziej „globalnie”. Przeciwnie: pokazała, że globalność może dziś polegać właśnie na tym, by coraz precyzyjniej mówić własnym językiem.

Przeczytaj także: Butrym, Chylak i MISBHV na jednej wystawie! To pierwsze takie wydarzenie w historii polskiej mody
