Adrian Własiuk to jeden z czołowych fryzjerów sesyjnych w Polsce. Jego prace pojawiały się w „Vogue”, „Harper’s Bazaar”, „L’Officiel”, „Numéro”, „Elle” i wielu innych tytułach. Współpracował z markami takimi jak Zara, Porsche, Zalando, YSL Beauty, Chanel Beauty, Chylak, L’Oréal Paris czy Netflix. Na liście jego klientek znajdują się m.in. Anja Rubik, Daria Zawiałow, Iga Świątek, Joanna Kulig, Magda Cielecka, Maja Ostaszewska i Hania Rani.
Twoja droga zawodowa zaczęła się od…
…piaskownicy. Odkąd pamiętam, zawsze miałem coś, co mnie ciągnęło do włosów. W domu, jako dziecko, pomagałem mamie w modelowaniu włosów, gdy ta nie widziała, jak wygląda tył jej fryzury. Później „atakowałem” na moim osiedlu koleżanki, proponując im różnego rodzaju fryzury. Na etapie gimnazjum sam namiętnie prostowałem swoje kręcone włosy, a w liceum potrafiłem już uczesać koleżanki na imprezy czy studniówki. To zawsze było bardzo naturalne — na tyle, że na żadnym etapie nie myślałem, że fryzjerstwo będzie zawodem, który podejmę.
Przeprowadziłem się do Białegostoku, by studiować. Uczyłem się na kierunku wokalno-aktorskim i z nim wiązałem swoją przyszłość. Już na etapie szkoły rozumiałem, że bycie na scenie to nie jest do końca moje „comfort place”, mimo że od dziecka śpiewałem na wszelakich konkursach wokalnych. Między drugim a trzecim rokiem postanowiłem nie wracać do domu na wakacje. Wtedy wpadłem na pomysł: a co by było, gdybym poszedł do salonu fryzjerskiego na staż i zobaczył, jak wygląda praca fryzjera? Okazało się, że mam predyspozycje i tak rozpocząłem swoją edukację w tym kierunku, będąc jeszcze na studiach.
Robiąc dyplom Aktora Scen Muzycznych, jedną nogą byłem już w Warszawie i współpracowałem z takimi programami jak „Mam Talent”, „Top Model”, „You Can Dance”. Pojawiali się już pierwsi komercyjni klienci, a ja zamiast śpiewać czy grać naturalnie przeszedłem w świat profesjonalnych planów zdjęciowych i produkcji telewizyjno-reklamowych.
Telewizja nie interesowała mnie docelowo. Moim celem była moda. I krok po kroku realizowałem wszystko, by móc zaistnieć w tej dziedzinie. Dwa lata od „debiutu” miałem już swoją pierwszą okładkę „Elle Polska”. Przy tej sesji poznałem Agę Wilk, z którą bardzo często pracujemy jako beauty team, a prywatnie się przyjaźnimy :)
Najlepszy i najgorszy moment w Twojej karierze to…?
Najlepszy? Wiele miałem takich momentów. Na pewno jednym z nich było moje pierwsze spotkanie z Anją Rubik. Pamiętam te emocje do dziś. Jako młody chłopak zostałem rekomendowany do teledysku Mary Komasy. Anja była reżyserką tego teledysku. Bardzo chciałem ją poznać, a jeszcze bardziej uczesać. Nie musiałem długo czekać. Pod koniec tego planu Anja poprosiła mnie o fryzurę — był to Bal TVN. Nie miałem czasu się zestresować, bo wszystko działo się tak szybko. Pamiętam, że wróciłem do domu i się rozpłakałem. Wiedziałem, że to moment, kiedy moja praca jako fryzjera sesyjnego zaczyna nabierać tempa — dostałem kilka propozycji od agencji reprezentujących talenty… To był 2017 r. i nadal, gdy to wspominam, robi mi się ciepło na sercu. Do dziś pracuję z Anją i bardzo sobie cenię tę relację :)
A najgorszy? Hmm… to chyba paradoksalnie wtedy, kiedy osiągnąłem wszystko, co miałem na swojej liście marzeń — kupiłem mieszkanie. To był moment, kiedy poczułem się wypalony zawodowo i musiałem popracować na terapii nad nowym „bingo” i zdrową relacją praca vs ja.
Teraz pracuję trochę mniej i żyję trochę wolniej. Lubię wyjeżdżać i ładować baterie — tę zimę spędziłem w Azji, co też pozwoliło mi naładować baterie i zatęsknić za czesaniem :)
Czego o Twojej pracy nie wiedzą inni?
Nie wiedzą, jak wygląda wolny zawód. My, jako freelancerzy, mierzymy się z wieloma rzeczami, które nie są widoczne na Instagramie. Czasami telefon nie dzwoni — są sezony, w których tej pracy nie ma albo jest jej mniej. W naszym przypadku są dwa rodzaje narzekania: „omg, jak dużo pracy” / „omg, jak mało pracy” :) Trzeba być odpornym psychicznie i mieć dużo dystansu do tego, co się robi. Pracujemy z ludźmi, z terminami, z założeniami, z budżetami… Jest wiele emocji i oczekiwań. Dodatkowo warto nie zapominać o sobie i o swoich potrzebach.
Po drugie: w mojej pracy jest dużo pracy biurowej — potrafię robić kilka moodboardów tygodniowo i spędzać wiele godzin na PPM-ach dotyczących przyszłych projektów.
Przeczytaj również: K(B)ariery: Ola Bodnaruś “Rzadko widać, ile wyrzeczeń kosztuje ta praca”
Co byłoby dla Ciebie zawodowym spełnieniem marzeń?
I znowu — na dzień dzisiejszy ja nie mam zawodowych marzeń. Kiedyś miarą mojego sukcesu, ale również samooceny, byłaby światowa okładka luksusowego magazynu, globalna kampania jakiejś marki czy współpraca z topowym klientem albo megagwiazdą. To już mam za sobą. Dzisiaj moim zawodowym pragnieniem jest plan zdjęciowy, na którym są fajni ludzie, panuje miła atmosfera, a praca jest przyjemnością. I często tak jest!
Ale gdybym miał wymarzyć sobie jedną rzecz, to chciałbym być ambasadorem marki fryzjerskiej. Miałem już kilka rozmów w tym kierunku i wierzę, że to się kiedyś wydarzy. Beauty jako dziedzina bardzo mnie interesuje — mam szeroką wiedzę na ten temat. A bycie ekspertem marki to dodatkowo pewnego rodzaju ekspozycja, na którą jestem gotowy. W końcu byłby to trochę powrót „na scenę” :) Myślę, że rola edukatora/eksperta to mógłby być nowy, interesujący etap mojego zawodu.
Cechy, które powinna mieć osoba, która chce podążać Twoją drogą, to…
Wbrew pozorom cechy, które wymienię, to nie jest dobre modelowanie włosów i umiejętność zrobienia idealnego sleek buna! Na pewno: determinacja, pracowitość, punktualność, dobra komunikacja z ludźmi, chęć ciągłego rozwoju, umiejętność pracy w teamie czy nawet zarządzanie zespołem — jak to bywa np. na pokazach.
W moim przypadku, jako fryzjera modowego, dodatkowo fajnie jest interesować się fotografią, modą, filmem i innymi obszarami kultury. Wszystkie te rzeczy mogą inspirować (i powinny!) do działania i tworzenia nowych sytuacji.

Kim byś był, gdyby nie to, co robisz teraz?
Kiedyś odpowiedziałbym, że pewnie kontynuowałbym moją karierę wokalno-aktorską i próbował zaistnieć w tej dziedzinie. Teraz: mógłbym mieć jakiś uroczy domek na Airbnb, w którym przyjmowałbym gości. Z zawodów marzeń — mógłbym być też hotel/travel reviewerem. Ta praca wydaje mi się czymś wspaniałym, bo łączy w sobie miłość do designu i architektury, piękne miejsca i podróże. Lubię robić zdjęcia, kręcić filmy… czuję, że bym się odnalazł :)
Przeczytaj również: K(B)ariery: Kama Jankowska „Moja praca jest spełnieniem marzeń, bo daje mi wolność”
