Apart buduje dziś swoją pozycję nie tylko jako lider biżuterii, lecz także jako marka, która wprowadza sztukę do świata użytkowych dodatków. Kolekcja jedwabnych apaszek Apart x Igor Kubik dla marki Elixa pokazuje, że akcesoria mogą być czymś więcej niż modowym detalem. To projekt, w którym ilustracja spotyka się z rzemiosłem, a emocje – z precyzją, tworząc kolekcję pełną opowieści odwzorowanych w jedwabiu. W ekskluzywnej rozmowie z Fashion Biznes, Igor Kubik opowiada o procesie twórczym, inspiracjach i roli artysty w świecie fashion.
Apaszki od lat są jednym z najbardziej fotogenicznych i „instagramowych” dodatków, a jednocześnie elementem garderoby o ogromnym potencjale emocjonalnym. Ich historia to opowieść o ikonach stylu – od Audrey Hepburn i Jackie Kennedy po współczesne gwiazdy, jak Rihanna czy Hailey Bieber – które udowodniły, że dodatek z jedwabiu potrafi zbudować cały wizerunek. Apart, znany z wyrazistych, biżuteryjnych kolekcji i umiejętności opowiadania historii poprzez detale, sięgnął po ten motyw w sposób bardzo konsekwentny, zapraszając do współpracy Igora Kubika, jednego z najciekawszych polskich artystów wizualnych.
Efektem jest siedem autorskich wzorów apaszek zaprojektowanych przez Igora Kubika dla marki Elixa dostępnej wyłącznie w ofercie Apart, stworzonej z myślą o nowoczesnych, odważnych kobietach. Motywy: XIX-wieczna oranżeria, astrologia, romantyczne serca, zegary oraz marynistyczny motyw statku zostały wpisane w DNA marki Elixa i biżuteryjny świat Apart. W kampanii zrealizowanej w okolicach Stambułu, na zacumowanym na wodach Bosforu jachcie Elixa, przed obiektywem Marcina Tyszki stanęła modelka Zosia Nowak, prezentując nowości z portfolio marki: biżuterię, zegarki, jedwabne apaszki i okulary przeciwsłoneczne.
Szczególną rolę w tej opowieści odgrywa apaszka świąteczna „Christmas Magic” – stworzona przez Kubika jak miniaturowy jubilerski obiekt. Pełna złotej tonacji, detali przypominających bombki i dekoracje, zbudowana ze świateł, refleksów i zimowego blasku, jest dodatkiem, który idealnie sprawdza się jako prezent na święta: ponadczasowy, elegancki i głęboko osadzony w emocjach grudniowego czasu. To dokładnie ten rodzaj produktu, który wzmacnia narrację marki Apart: biżuteria i akcesoria mają nie tylko zdobić, ale też opowiadać historie.
Jak wyglądała praca nad projektem apaszek? Jak przekuć estetykę marek Apart i Elixa w język ilustracji na jedwabiu? I dlaczego artysta mówi, że przy tym projekcie „poczuł się jak projektant mody”? O tym Igor Kubik opowiada w rozmowie dla Fashion Biznes.

Przeczytaj również: Prezentami zaczaruj święta. Magiczna kampania Apart w pełnej ciepła i emocji rodzinnej odsłonie
„Akcesoria mogą być czymś więcej niż modowym detalem” Rozmawiamy z Igorem Kubikiem
Współpracujesz z marką Apart od kilku lat. Co sprawia, że ta relacja twórcza działa tak dobrze? Jak przełożyła się na Twoje podejście do stworzenia pierwszej kolekcji jedwabnych apaszek z logo Elixa?
W pracy z marką Apart najbardziej cenię to, że naprawdę ufają twórcy. To jest współpraca, w której nie muszę ograniczać wyobraźni, tylko mogę dać się ponieść zabawie, dokładnie tak, jak lubię.
Znamy się już na tyle długo, że mamy wspólną wrażliwość i język wizualny, myślę, że zdążyłem już dobrze poznać specyfikę marki i to daje mi ogromną swobodę, bo wiem, że mogę zaproponować swoje rozwiązania. Przy tworzeniu kolekcji dla brandu Elixa sięgnąłem po klasyczne motywy – takie, które od lat definiują świat apaszek. To był naturalny kierunek, bardzo spójny z DNA marki.
Elixa jest marką silnie związaną z kobiecą energią i odwagą w wyrażaniu siebie. Jak ta filozofia wpłynęła na język, emocje i charakter wzorów, które stworzyłeś?
Myśląc o kobiecej energii, nie szukałem jednego archetypu. Bardziej interesowało mnie to, jak zmieniamy się w zależności od nastroju, chwili, sezonu. Styl nie jest rzeczą stałą – jest odbiciem tego, kim jesteśmy dziś/teraz. Chciałem, żeby każda apaszka miała zupełnie inną temperaturę emocjonalną. Jedna jest bardziej romantyczna, druga zmysłowa, kolejna pełna lekkości, jeszcze inna – silna symbolicznie. W każdej kobieta może znaleźć element siebie: to, co dziś chce pokazać światu, albo to, co chce zachować tylko dla siebie. Elixa ma w sobie tę mieszankę odwagi i subtelności – i ja też chciałem, by te wzory takie właśnie były.
Twoje projekty oparte są na motywach kluczowych dla estetyki marki Elixa: miłości, astrologii, marynistyki, natury czy zegarów. Jak przebiegał proces researchu i które z tych elementów najciekawiej przełożyły się na ilustrację?
To był research totalny – trochę jak przygotowanie do dużej kampanii modowej. Przekopywałem stare ryciny, XIX-wieczne wzory biżuteryjne, katalogi aukcji antyków, atlasy roślin, malarstwo marinistyczne, a nawet rysunki i infografiki astronomiczne. Każdy z tych motywów ma swoją symbolikę – a Elixa lubi, kiedy piękno ma znaczenie. Bardzo zależało mi na tym, by nie cytować dosłownie, ale zrozumieć logikę tych światów. Ważną częścią researchu była również epoka wiktoriańska, która miała ogromny wpływ na to jakie motywy biżuterii są popularne dzisiaj. To czas obsesji na punkcie emocji, symboli, uczuć – a jednocześnie epoka niezwykłego rzemiosła. Wzory biżuterii z tego okresu mają w sobie romantyzm, nostalgię i pewną teatralność, która świetnie przełożyła się jako inspiracja do współczesnych reinterpretacji.
Najciekawiej na ilustrację przełożyły się dla mnie trzy motywy. Zegary okazały się niezwykle wdzięcznym tematem wizualnie. Tu bardzo mocno wszedłem w rolę zegarmistrza i grawera: interesowała mnie i mechanika, i ornament. Tarcze, tryby, wskazówki, powtarzalność ruchu — ale też dekoracyjność, rytm i zdobienie. Ważna była dla mnie również kompozycja: zegary nie są ułożone statycznie, tylko wirują w delikatnej spirali zbudowanej z łańcuchów. To jest detal, który nie jest oczywisty na pierwszy rzut oka, często zostaje w tle, ale dla mnie ma ogromne znaczenie — porządkuje cały układ i nadaje mu ruch. Zegary zawsze fascynowały mnie tym napięciem między chłodną precyzją a bardzo ludzkim doświadczeniem czasu.
Oranżeria i motyw natury to najbardziej spokojny, introwertyczny świat w całej kolekcji. Tu najważniejsze było światło przechodzące przez szkło, zieleń, miękkość roślinnych kształów. Zawsze, kiedy jestem w nowym mieście, pierwsze kroki kieruję do ogrodów botanicznych — to dla mnie sposób na oswojenie miejsca, na zatrzymanie się. Dokładnie ten klimat chciałem uchwycić w tej apaszce: ciszę, równowagę, chwilę oddechu.
Motyw astrologii był dla mnie jednym z najbardziej naturalnych wyborów, bo od dawna fascynuje mnie jako język symboli, porządkowania chaosu i opowiadania o człowieku przez znaki. Wizualnie to był ogromnie wdzięczny temat: konstelacje, znaki zodiaku, rytm gwiazd, nocne niebo, złote linie na ciemnym tle. To jest wzór bardziej kontemplacyjny, cichy, ale jednocześnie bardzo mocno działający na wyobraźnię. Astrologia zawsze była dla mnie czymś pomiędzy nauką, mitologią i intuicją — i dokładnie ten balans starałem się zachować w tej apaszce.
Każda apaszek opowiada inną historię — od XIX-wiecznej oranżerii po romantyczne serca i żeglarski motyw statku. Jak budowałeś te indywidualne „mikroopowieści” i jak dbałeś o to, by jednocześnie pozostały one spójne z DNA marki Elixa?
Tworzyłem je tak, jak buduje się scenografię do teatralnego przedstawienia. Najpierw bohater główny – motyw przewodni. Potem ogólny klimat, kolor, pora roku, emocja. Potem symbolika. Potem detale, które dopełniają całość. Chciałem, żeby każda apaszka mogła żyć osobno, ale jednocześnie była częścią większej, wspólnej rodziny. Dlatego każdy motyw ma swoje symbole. Miłość – złote łańcuchy, czerwone kokardy, serca. Statek to manifest wolności. Czas – paski zegarków, sprzączki i tak dalej. Oranżeria jest jak wejście do zapomnianego ogrodu, serca są jak ręcznie pisany list miłosny. To światy, do których wchodzisz na sekundę i chcesz tam zostać.
W każdej z apaszek umieściłem konkretne projekty biżuterii z kolekcji marki Elixa – kolczyki, łańcuchy, zawieszki i traktowałem je jak bohaterów tych scen, punkt wyjścia. Starałem się, żeby zestawy biżuteryjne pasowały do różnych typów osobowości. Na przykład motyw astrologiczny jest bardziej tajemniczy, intuicyjny, wieczorny. Romantyczne serca są miękkie, ciepłe i lekkie. Statek i marynistyka budują klimat ruchu, wolności, podróży.
Dopiero na tym etapie wybierałem światło, kolory, nastrój, żywioł, porę roku do której najlepiej ten dodatek będzie pasował. Oranżeria to wiosna i zieleń, astrologia to noc i granaty, serca są w ciepłych czerwieniach, a motyw żeglarski ma chłodniejszą, bardziej powietrzną paletę. W ten sposób każdy świat rozwijał się jak osobna scena, ale wszystkie były połączone biżuterią Elixa jako wspólnym motywem.
Święta to emocje, ciepło, nostalgia. Czy chciałeś, by apaszka „Christmas Magic” niosła jakąś określoną historię lub przekaz skierowany do kobiety noszącej ją w tym wyjątkowym czasie?
Tak, przede wszystkim wynika to z tego, że ja naprawdę lubię świąteczne dekoracje. Mam ogromną słabość do bombek, ozdób, światła, które pojawia się tylko raz w roku. To jest moment, kiedy można pozwolić sobie na pełny przepych: złoto, kamienie, frędzle, łańcuszki.
Dlatego w tej apaszce poszedłem na całość – chciałem stworzyć ozdoby, które wyglądają jak małe jubilerskie obiekty. Połączenie biżuteryjnej precyzji i tradycji zdobnictwa było tu dla mnie kluczowe. Druga rzecz to światło. Zimą bardzo go brakuje – jest szaro, ciemno i chłodno. A świąteczne ozdoby mają tę wyjątkową cechę, że potrafią ten brak trochę wynagrodzić. Migotanie, blaski, odbicia – to jest taki mały domowy substytut słońca. Chciałem, żeby ta apaszka właśnie to oddawała: bogactwo detalu, ciepło i ten rodzaj światła, który pojawia się tylko w grudniu.
Praca z jedwabiem to zupełnie inny wymiar niż ilustracja na papierze czy ekranie. Co było największym wyzwaniem w przenoszeniu Twojej estetyki na ten materiał?
Największym wyzwaniem była skala. Apaszka to w praktyce gotowe płótno mniej więcej 1x 1 metr. Projekt widać i w ogromnym detalu z bliska, i jako całość z daleka – a jednocześnie po zawiązaniu na szyi widoczny jest tylko fragment. To wymaga zupełnie innego myślenia niż przy klasycznej ilustracji. Trzeba bardzo świadomie projektować, która część wzoru będzie układała się przy twarzy, pod szyją, a która zniknie w zgięciach. I jednocześnie pilnować balansu między bogactwem ornamentu a lekkością, żeby apaszka nie była zbyt ciężka wizualnie i pozostała współczesna. Druga duża rzecz to kolor. Każdy z tych wzorów wymagał wielu prób, żeby dobrze dobrać gamę barwną pod jedwab. Kolory na ekranie, na papierze i na tkaninie zachowują się zupełnie inaczej. Tu każdy odcień musiał być precyzyjnie ustawiony, żeby zachować głębię, światło i elegancję materiału.
Projekt apaszek to połączenie świata sztuki i świata mody. Co według Ciebie wyróżnia podejście marki Apart do łączenia artystycznej wrażliwości z użytkowym designem?
Apart bardzo dobrze rozumie, że przedmiot użytkowy nie musi być tylko produktem. Może mieć charakter, emocję, narrację. I to czuć w sposobie, w jaki podchodzą do współpracy z twórcami. Dla mnie ważne było też to, że rozumieli w pełni moją wizję, nie musiałem upraszczać rysunków ani rezygnować ze swoich pomysłów. Wręcz przeciwnie – było przyzwolenie na inwencję, bogactwo, na warstwowość, na to, że te wzory będą miały w sobie coś z klasycznej sztuki zdobniczej. To jest właśnie to miejsce styku – gdzie sztuka nie jest oderwana od rzeczywistości, a design nie jest pustą formą. I mam wrażenie, że Apart bardzo świadomie tę granicę pielęgnuje. Dzięki temu powstają rzeczy, które są jednocześnie piękne, ponadczasowe i mają swój sens.
Podkreślałeś, że praca nad apaszkami pozwoliła Ci poczuć się „jak projektant mody”. Czy ta współpraca otworzyła przed Tobą nowy kierunek — i czy widzisz przestrzeń do dalszych projektów realizowanych wspólnie z marką Apart?
Zdecydowanie tak. To była dla mnie zupełnie inna skala myślenia niż przy klasycznej ilustracji. Zawsze fascynowała mnie granica między światem sztuki a światem użytkowych obiektów. Apaszki to była idealna forma, by wejść głębiej w tę przestrzeń. Tu projektowałem coś, co potem naprawdę zaczyna żyć na ludziach. To bardzo zmienia perspektywę.
Praca nad apaszkami dała mi ogromną frajdę właśnie dlatego, że mogłem wejść na chwilę w rolę projektanta mody – operować formą, kolorem, ornamentem, ale z myślą o noszeniu, o stylizacji, o tym, że ktoś zbuduje na tym swój wizerunek. To jest zupełnie inna odpowiedzialność, ale też ogromna satysfakcja. Czuję, że ta współpraca bardzo naturalnie otwiera drzwi do kolejnych formatów: innych akcesoriów, tkanin, może kolejnych kolekcji tematycznych rozwijających te światy, które już powstały. Mam wrażenie, że to dopiero początek.
Igor Kubik – kim jest artysta, któremu Apart powierzył swoje apaszki?
Igor Kubik to polski artysta wizualny, ilustrator i projektant. Absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, gdzie specjalizował się w ilustracji pod kierunkiem Grażki Lange i Moniki Hanulak. Od lat działa na styku sztuki i designu, tworząc projekty, które łączą w sobie dbałość o detal, wyrazisty styl i narracyjny charakter. Jego twórczość obejmuje zarówno ilustrację prasową i książkową, jak i współprace komercyjne z markami z obszaru mody, designu i szeroko pojętego lifestyle’u. Pracował m.in. dla Apart, Uniqlo, BP Polska, Vogue, Kwartalnik Przekrój, Ferrero, Raffles Hotel Europejski, Galilu, Mood Sceny Bar, Lukullus przygotowując ilustracje do kampanii, projekty witryn i opakowań. W projektach komercyjnych, podobnie jak w artystycznych, szczególnie interesuje go emocja i narracja – ilustracja staje się dla niego narzędziem opowiadania historii i budowania doświadczenia odbiorcy. Jego prace charakteryzuje lekkość, humor i wyrazistość.
Artykuł sponsorowany
