BLÁIRE, marka odzieżowa założona przez Miłosza Kuleszę, znalazła się w centrum głośnej dyskusji w polskim internecie. Punktem zapalnym okazał się drop bluz, który zamiast wzmocnić wizerunek brandu, uruchomił falę krytyki. Pojawiły się zarzuty o opóźnienia, komunikację i produkcję, a całość szybko zaczęto porównywać do wcześniejszych kryzysów w branży.
W tym artykule przeczytasz:
- jak BLÁIRE budowało swój wizerunek,
- skąd wzięły się zarzuty klientów,
- co wiadomo o opóźnieniach,
- jak wygląda kwestia produkcji poza Polską,
- dlaczego wraca porównanie do Veclaim.
Drop bluz BLÁIRE jako punkt zapalny
Punktem zapalnym był drop bluz – produktu, który miał być jednym z najmocniejszych elementów oferty BLÁIRE. W komunikacji marki podkreślano ich jakość oraz specyfikę materiału, m.in. ciężką bawełnę o gramaturze 480 gsm.
Sprzedaż odbywała się w modelu pre-order. Marka informowała, że pierwsza część zamówień zostanie wysłana szybko. Natomiast kolejne miały być realizowane w systemie made-to-order, z czasem oczekiwania na poziomie kilku tygodni. To właśnie ten drop stał się początkiem problemów.
Opóźnienia i frustracja klientów
W komentarzach w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się głosy klientów, według których czas oczekiwania na bluzy znacząco się wydłużał. W części przypadków wskazywano, że zamówienia nie były realizowane w deklarowanym przedziale czasowym.
Równolegle pojawiały się zarzuty dotyczące komunikacji. Klienci zwracali uwagę na brak jasnych informacji o statusie zamówień oraz trudności w uzyskaniu odpowiedzi. To połączenie stało się głównym źródłem napięcia.

Produkcja poza Polską. Co powiedział Miłosz Kulesza?
Dyskusję dodatkowo podgrzały doniesienia dotyczące miejsca produkcji bluz. W sieci zaczęły krążyć informacje, że część z nich powstaje poza Polską, co dla części klientów było zaskoczeniem w kontekście wcześniejszego wizerunku marki.
Do sprawy odniósł się Miłosz Kulesza. W opublikowanej odpowiedzi potwierdził, że część produkcji została zrealizowana w Chinach – w partnerskiej szwalni, przy współpracy z zaprzyjaźnionymi osobami oraz pod nadzorem polskich producentów.
„Najważniejsza zawsze jest i będzie jakość i tak jest, mamy jakościowy zaawansowany technologicznie sprany produkt z ciężkiej 100% bawełny o wadze 480 gsm w dobrej cenie. Jeśli ktoś się czuje pokrzywdzony lub niedoinformowany to jestem tu żeby odpowiedzieć na wszystko i ma prawo zwrócić bluzę”
– napisał Kulesza.
Jak wyjaśnił, decyzja była związana z ograniczeniami technologicznymi i możliwościami produkcyjnymi w Polsce w przypadku konkretnego produktu – w tym właśnie bluz o wysokiej gramaturze. Kulesza zaznaczył również, że była to – według jego deklaracji – pierwsza taka sytuacja (poza akcesoriami), a także przeprosił za opóźnienia i wskazał możliwość zwrotu zamówień.
@blaire.blaire.bla
Wizerunek premium i zaplecze twórcy
BLÁIRE od początku funkcjonowało jako autorski projekt Miłosza Kuleszy, budowany wokół jakości, estetyki i community. Kulesza działa również w ramach kolektywu DRE$$CODE, co zwiększało zasięg i rozpoznawalność projektu.
Jednocześnie w komunikacji marki pojawiały się sformułowania sugerujące lokalne wykonanie w Warszawie. W tym kontekście informacje o produkcji części bluz poza Polską zostały przez część klientów odebrane jako niespójne z wcześniejszym przekazem.
Zobacz też: Influencerzy, którzy mają swoje marki modowe. Kto przekuł popularność w dochodowy biznes?

Dlaczego internet mówi o Veclaim 2.0?
W komentarzach pod postami o BLÁIRE bardzo szybko zaczęło pojawiać się hasło Veclaim. Nie bez powodu – kilka lat temu marka Jessiki Mercedes znalazła się w ogniu krytyki, gdy pod metkami Veclaim, brandu kojarzonego z polską produkcją, klientki znalazły… metki Fruit of the Loom.
W przypadku BLÁIRE podobieństwo widziane przez internautów dotyczy przede wszystkim różnicy między oczekiwaniami a doświadczeniem zakupowym. Z jednej strony storytelling oparty na jakości, detalach i lokalności, z drugiej – relacje klientów o opóźnieniach i zaskoczenie informacją, że część produkcji bluz odbyła się poza Polską.
Produkt vs. rzeczywistość. Gdzie pojawił się zgrzyt?
Historia BLÁIRE pokazuje, jak cienka jest dziś granica między hypem a kryzysem. Jeden drop bluz wystarczył, żeby uruchomić lawinę pytań o to, jak naprawdę wygląda produkcja, komunikacja i skala działania marki. W erze brandów tworzonych przez influencerów nie wystarczy już dobry produkt – klienci oczekują spójności między tym, co marka mówi, a tym, co faktycznie dostają. I to właśnie na tym polu BLÁIRE zostało najmocniej sprawdzone.
Może Cię zainteresować: Polki, które robią karierę na Instagramie. Kogo warto śledzić?
Zdjęcie główne: Instagram @blaire.blaire.blaire.blaire

FAQ
BLÁIRE – co to za marka?
BLÁIRE to polska marka odzieżowa z segmentu premium streetwear, założona przez Miłosza Kuleszę. Oferuje minimalistyczne kolekcje z wyrazistymi detalami, sprzedawane w modelu limitowanych dropów.
Kim jest Miłosz Kulesza?
Miłosz Kulesza to influencer modowy, projektant i twórca marki Blaire. Jest także członkiem kolektywu Dre$$code, a jego działalność opiera się na łączeniu mody z mediami społecznościowymi.
Kto jest właścicielem BLÁIRE?
Choć w sieci pojawiły się pogłoski, że marka należy do innego członka Dre$$code – Babiego, Miłosz Kulesza potwierdził, że jest to w pełni jego własny projekt.
Czym jest Dre$$code?
Dre$$code to kolektyw twórców internetowych działających na styku mody, contentu i marketingu. Nie jest jedną firmą, lecz grupą osób rozwijających wspólne i indywidualne projekty.
Jakie biznesy rozwija Dre$$code?
Dre$$code działa w obszarach: social media, marki odzieżowe (np. Blaire), eventy oraz współprace komercyjne z markami.
