8 podstawowych błędów popełnianych przez PR-owców

1239
źródło: coralsandcognacs.com

Wbrew pozorom nie tylko początkujący PR-owcy mają problem z tym, co tak naprawdę powinni robić, a czego unikać. Bo przecież każdy z nas, działając w tej branży, chce jak najlepiej dla marki, dla której pracuje. Wiąże się to z informacjami prasowymi, materiałami zdjęciowymi, mejlami, telefonami… To oczywista część tej pracy, jednak granica pomiędzy sumiennym jej wykonywaniem, a nagabywaniem jest w tym przypadku niestety bardzo cienka, a przekroczenie jej jest łatwiejsze, niż by się to mogło wydawać.

Zły timing

Zbyt późna wysyłka, za wczesna godzina, za długie embargo na publikowanie treści – to błąd, który irytuje dziennikarzy najbardziej. I nie ma się czemu dziwić, w końcu zarówno dzień, jak i konkretna godzina (!) publikacji informacji prasowej spędzają sen z powiek niejednego specjalisty public relations. Nie ma jednej jedynej daty ani godziny, która mogłaby odpowiadać dziennikarzom, natomiast faktem jest, że bardzo często do ustalenia tejże, dochodzi się poprzez metodę prób i błędów – niestety.

Niestosowność

Drugie miejsce w kategorii największych wpadek PR-owców zajmuje niestosowność przesyłanych informacji. Niestety, ale redakcji modowych nie zainteresuje informacja o nowym dyrektorze zarządzającym dostawcy pizzy i odwrotnie. Jeśli więc wysyłasz wiadomość, zastanów się dwa razy czy Twój odbiorca jest na pewno tym, który tę wiadomość chciałby otrzymać.

źródło: heartifb.com
źródło: heartifb.com

Powtórzenia

Ileż można wałkować jeden temat? Lub co gorsza, jeden temat z jedną i tą samą osobą?! Bycie PR-owcem wiąże się z dbaniem o najmniejsze szczegóły i szczególiki, wśród których znajduje się m.in. skrupulatne i dokładnie wybieranie adresata wiadomości. Niestety nawet najlepszym zdarzają się wpadki i wysyłają kilka tych samych wiadomości do jednej osoby. Cóż, można powiedzieć: „bywa”, ale z drugiej strony dziennikarze mogą mieć trochę więcej wyrozumiałości – PR-owiec też człowiek!

Niepoprawne dane

O ile poprzednią wpadkę można wybaczyć, o tyle tej już nie bardzo. Złe imię, nazwisko czy nazwa redakcji to nie tylko błąd, ale również brak szacunku i nieuwaga, a tego dziennikarze naprawdę nie lubią. Ponadto bardzo złą praktyką jest wysyłanie masowych informacji prasowych. Z jednej strony bardzo łatwo o pomyłkę, a ponadto umówmy się – każdy chce być traktowany indywidualnie. Zamiast wysyłać komunikaty w próżnię, stwórz materiały dedykowane konkretnym tytułom. Zawęź bazę mediów do tych, na których zależy Ci najbardziej i podejdź do nich indywidualnie. Masowe informacje prasowe są zwyczajnie traktowane jako spam.

via GIPHY

Językowe gafy i masowa wysyłka

Cóż, tego błędu nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć. Wbrew pozorom zdarzają się one często i nawet najlepszym. Wszelkie literówki, błędy ortograficzne, nadmiar obcojęzycznych słów i niewłaściwe umieszczenie liter – niby banał, ale to świadczy o jednym – pośpiechu, który zawsze przynosi zły efekt. Dobra rada? Pisząc wiele tekstów, jeden za drugim, nie jesteś w stanie wyłapać tych najprostszych i jednocześnie najtrudniejszych do wychwycenia błędów. Poproś koleżankę siedzącą obok Ciebie o przeczytanie Twojej informacji prasowej, a później… niech zrobi to jeszcze raz.

 Błędy techniczne

Podobnie jak w przypadku tych językowych, gafy techniczne równie mocno irytują dziennikarzy, otrzymujących co najmniej kilkadziesiąt informacji prasowych dziennie. Tutaj liczy się wszystko – począwszy od czcionki, którą piszecie wiadomość (strzeżcie się comic sans, chyba, że właśnie wysyłacie packshoty butów dla clowna), a skończywszy na załącznikach. Tak, dziennikarze nie mają czasu na przebrnięcie przez mejla i wiadomość prasową, a co dopiero na pobranie załączników. Ciężki do zaakceptowania jest fakt, że tak naprawdę najlepiej byłoby nie dodawać w ogóle załączników, a treść informacji prasowej powinna znaleźć się w treści mejla lub odsyłać do biura prasowego. Jednakże teoria a praktyka to dwie inne sprawy. W większości przypadków PR-owcy małych i średnich firm nie mają innego wyboru jak tylko wysyłanie standardowych wiadomości z załączoną informacją prasową i ewentualnym linkiem do pobrania zdjęć.

Porażająca grzeczność

Można być miłym. Można być grzecznym. Można być nawet bardzo subtelnym, ale dodawanie buziaczków na końcu mejla i nieodpowiednie spoufalanie się może tylko zaszkodzić. Trochę nieprawdopodobna, ale jednak prawdziwa historia zdarzyła się dziennikarce Karen Price. Karen „pochwaliła” się na swoim Twitterze telefonem od pewnego PR-owca. Otóż będąc w podróży zawodowej, PR-owiec zadzwonił do niej z pytaniem ni z tego, ni z owego: hej, spałaś wczoraj dobrze?. Jeśli więc do tej pory nie wiedzieliście, o co chodzi z porażającą grzecznością, ten przykład chyba wszystko wyjaśnia. Żeby było jasne: jeśli przyjaźnisz się z dziennikarzem, nie ma żadnego problemu w takich słowach. Jeśli jednak dopiero rozpoczynasz znajomość, dwa razy pomyśl, zanim coś powiesz.

źródło: beauticate.com
źródło: beauticate.com

Nieodpowiednie metody kontaktowania się

Z jednej strony mamy dziennikarzy, którzy wręcz nienawidzą dzwoniących do nich PR-owców, ale z drugiej kolei mamy dziennikarzy, którzy nie czytają jakiejkolwiek informacji czy wiadomości bez uprzedniego telefonu. I jak tu dogodzić jednym i drugim, jednocześnie nie pogrążając się w tonach notatek kto, jak, z czym i dlaczego? To już indywidualne ustalenia i nie ma żadnego sposobu na to, aby dojść do konsensu – tutaj, podobnie jak zresztą w przypadku wielu powyższych punktów, należy sprawdzić na własnej skórze. Stety i niestety, praca PR-owca polega głównie na zdobywaniu zaufania, którego pozyskanie to często żmudna i długa, (ale jednocześnie obiecująca) praca.

via GIPHY