WYWIAD: „Techno to nie napis na dropsach i nie możemy tego zamieniać w biznes” Rozmowa z twórcami Pozdro Techno

3500
Pozdro Techno, Fot. Zukography. gosia zuk photography
Pozdro Techno, Fot. Zukography. gosia zuk photography

Wymyślone w Białymstoku słynne już hasło Pozdro Techno obiegło cały świat. Stało się przedmiotem lifestyle’u, ogólnopolską serią imprez, a także kolekcją gadżetów. Niezwykła popularność tego, kojarzonego z festiwalem Up To Date, hasła zainspirowała jego twórców do stworzenia kolejnego osobliwego projektu –  kolekcji odzieży.

Asortyment klasycznych bluz i koszulek uzupełniły rzeczy, które w 100% pochodzą z recyklingu odzieżowego i są ozdobione w słynne już hasło na milion sposobów. Chętnych nie brakowało, czego sama byłam świadkiem na ostatniej edycji Up To Date Festiwal w Białymstoku. Kolejni chętni, wyjątkowe kreacje i niezwykle przystępne ceny ściągały tłumy. O popularyzacji hasła i związanej z nim kultury muzycznej oraz planach biznesowych grupy na przyszłość rozmawiam z Cezarym Chwiecickim, Jędrzejem Dondziło oraz Karoliną Maksimowicz.

SKĄD POMYSŁ NA UBRANIA SYGNOWANE HASŁEM POZDRO TECHNO

Jędrzej Dondziło: Hasło Pozdro Techno zrodziło się spontanicznie i zostało przeze mnie pewnego dnia użyte jako pozdrowienie w mejlu. Potem jakoś wskoczyło w social media i zaczęło wchodzić do języka. Niedługo później wprowadziliśmy wlepki i… straciliśmy kontrolę nad tym co się zaczęło dziać.

Cezary Chwicewski: Nie, że nie zgodzę się z Jędrzejem, ale co do genezy to ten film wyjaśnia to lepiej:

A z racji tego, że czuliśmy to hasło „bekowo”, czyli z przymrużeniem oka i na wesołkowato to pomyśleliśmy, że fajnie by było mieć je na koszulce i sobie je nosić. A potem machina ruszyła sama…

KIEDY PO RAZ PIERWSZY ZAPROPONOWALIŚCIE FANOM SWOJE RZECZY?

Jędrzej: Od drugiej edycji festiwalu projektowaliśmy i produkowaliśmy na niedużą skalę proste ubrania, związane graficznie z festiwalem: charakterystyczną scenografią, hasłami związanymi z nasza ideą, miłością do muzyki. Uczestnicy festiwalu chętnie wyjeżdżali od nas z jakąś pamiątką. W 2013 roku po raz pierwszy wydaliśmy serię najpierw prostych koszulek, a potem bluz i toreb pod szyldem Pozdro Techno.

Z JAKIM ODZEWEM SIĘ SPOTKALIŚCIE?

Karolina: Odzew był bardzo pozytywny, ludzie rzucili się na te ubrania, a my zupełnie nie spodziewaliśmy się aż tak pozytywnej reakcji. Pozdro Techno stało się produktem bardzo pożądanym.

Pozdro techno Zukography. gosia zuk photography

CZY RZECZY POZDRO TECHNO SĄ DYSTRYBUOWANE W EDYCJACH LIMITOWANYCH, CZY SPRZEDAJECIE JE TYLKO W OKRESIE FESTIWALU?

Cezary Chwicewski: Odzież Pozdro Techno Classic, czyli to, z czym zaczęliśmy – proste koszulki, klasyczne bluzy i torby co roku upgradeujemy o coś nowego, dostępne są jedynie stacjonarnie u nas na festiwalu w Białymstoku, a także na zaprzyjaźnionym Festiwalu Audioriver i jego Rynku Niezależnym. Unikamy sprzedaży całorocznej i nielimitowanej. Nie do końca podchodzimy do tego tematu biznesowo, pomimo wielkiego potencjału, który przerasta nasze oczekiwania.

Karolina Maksimowicz: Kolekcja Pozdro Techno De Luxe to pojedyncze i niepowtarzalne sztuki ubrań, stworzone na bazie odzieży używanej. Po raz pierwszy całość dostępna była przed rokiem na Rynku Niezależnym Audioriver, oraz we wrześniu na Up To Date Festiwal. W tym roku stanie się podobnie. Zagłębiamy się jeszcze bardziej w tworzenie ubrań z tego co już zużyte i wybieramy się na Rynek Niezależny Audioriver, i oczywiście zapraszamy do naszego sklepu na Up To Date Festival 8-9 września.

„Pozdro techno”— Jest lifestyle, jest street credit, jest kapitał. Let’s do business! Tyle, że jest tylko jedno małe, ale bardzo ważne „ale”… Techno to nie napis na dropsach i nie chcemy kulturą jaką żyjemy wycierać sobie gęby. Nie możemy tego zamieniać w biznes — Cezary Chwicewski

MOŻE TO NIEZRĘCZNE PYTANIE, ALE CZY POZDRO TECHNO TO DOBRY BIZNES?

Cezary Chwicewski: Za kolekcją Pozdro Techno kryje się duży potencjał biznesowy. I nie mówię tu tylko o tym, że rzeczy schodzą jak na pniu, ale też o tym, że mieliśmy propozycje od inwestorów, którzy zauważyli ten potencjał i chcieli rozbudować markę swoimi pieniędzmi. Miłe. Co więcej, marka jest w zasadzie gotowa do rynkowej ekspansji. Droga rozwoju prosta, wystarczyłoby wzorować się na markach zakorzenionych w kulturze hip-hopu. Od t-shirtów, przez bluzy po joggery, paski, portfele… Sky is the limit. Jest do tego obudowana muralem, filmem z profesorem Miodkiem, fantazyjną odnogą w postaci Pozdro Techno De Luxe, już ponad stutysięczną liczbą wlepek, jakie można zaobserwować już na ulicach całego świata (ludzie podsyłają nam zdjęcia z najdziwniejszych zakątków naszego globu). Ale… co najważniejsze jest autentyczna, nie jest wydmuszką stworzoną na potrzeby rynkowe, ma pełny street credit – jest  brandowana, nie tylko przez festiwal Up To Date, ale przez muzyczny kolektyw, wytwórnię płytową i festiwalową scenę „w jednej osobie” – Technosoul. Jest lifestyle, jest street credit, jest kapitał. Let’s do business! Tyle, że jest tylko jedno małe, ale bardzo ważne „ale”… Techno to nie napis na dropsach i nie chcemy kulturą jaką żyjemy wycierać sobie gęby. Nie możemy tego zamieniać w biznes.

Pozdro Techno, Fot. Zukography. gosia zuk photography
Pozdro Techno, Fot. Zukography. gosia zuk photography

NO TAK, ALE ZARABIACIE NA TYM PIENIĄDZE. 

Cezary Chwicewski: Wszystkie pieniądze ze sprzedaży kolekcji, po odliczeniu kosztów produkcji, fotografa, zajebistych osób, jakie z nami pracują sprzedając nasze ciuchy idą do budżetu festiwalu. Nikt z bezpośrednich twórców marki nie zarobił na tym ani złotówki. Czy nas przechwalam? Nie o to chodzi. Kultura ma to do siebie, że jest niedofinansowana, a my mamy to szczęście, że udało nam się stworzyć markę, która dokłada te parę groszy do tego, aby UTDF mógł się odbyć. Przykładowo nasz coroczny wyjazd na AR jest sponsorowany ze środków, jakie tam wpłyną ze sprzedaży ciuchów. Gdyby nie te ciuchy nie byłoby nas stać, aby jechać w Polskę, by zapraszać ludzi do Białegostoku, na UTDF. I tak, od kilku lat Pozdro Techno jako marka odzieżowa pojawia się tylko dwa razy do roku na Rynku Niezależnym Audioriver i na naszym kochanym festynie w Białymstoku. Porzuciliśmy sprzedaż online i póki co nie zamierzamy do tego wracać.

NIEJEDNOKROTNIE MIAŁAM OKAZJĘ SPOTKAĆ OSOBY W RÓŻNYCH MIEJSCACH POLSKI NOSZĄCE PRODUKTY POZDRO TECHNO I ZASTANAWIA MNIE ELEMENT SOCJOLOGICZNY TEGO TYPU RZECZY? ZNACIE ODPOWIEDŹ NA PYTANIE DLACZEGO TAK CHĘTNIE NOSIMY RZECZY, W KTÓRYCH MOŻEMY MANIFESTOWAĆ SIEBIE?

Jędrzej Dondzilo: Hasło Pozdro Techno doskonale wpisało się w boom zainteresowania tym gatunkiem muzycznym w Polsce. W momencie, kiedy na rynku nie było jeszcze przesytu rzeczy zadrukowanych słowem techno nasi odbiorcy (tu snuję domysły) chcieli zapewne podkreślić swoją osobowość poprzez manifestację zainteresowań muzycznych. Odmienność zawsze wpisywała się w kulturę muzyki elektronicznej, mimo tego, że w dzisiejszych czasach nie jest to aż tak widoczne, bo ten element kultury został zjedzony przez modę na bywanie na tego typu wydarzeniach. Nie przeszkadza nam popularyzacja tej muzyki i kultury. Przecież sami prowadzimy aktywne działania, by edukować muzycznie i kreować zdrowe zainteresowanie kulturą techno, ale chcemy też, by ludzie brali w niej udział dla muzyki, a nie dlatego, że techno jest teraz na topie. Podobne cele przyświecały nam przy odpalaniu linii ubrań Pozdro Techno. Szybko okazało się, że zaczęło się z nimi dziać to samo, co zaczęło się dziać z kulturą – ich znaczenie szybko zaczęło się wypaczać. Stąd nasz pomysł na zawieszenie sprzedaży online, wprowadzenie kolekcji opartej na innych założeniach i pojawianie się ze stanowiskami sprzedażowymi jedynie w wyraźnych kontekstach muzycznych. Staramy się, by marka Pozdro Techno była jak najbliżej muzyki i z nią się kojarzyła, by ją wspierała i umacniała, a nie rozrzedzała jej jakość i znaczenie.

PROPONUJĄC SWOJE RZECZY SPRZEDAJECIE PRODUKT CZY JEDNAK STYL ŻYCIA?

Jędrzej Dondzilo: Pomimo tak pozytywnych reakcji naszych fanów na nasze ciuchy, nie mogliśmy pozwolić, aby to były po prostu zwykłe koszulki z napisem, zawsze szło za tym coś więcej, cała idea związku z muzyką, naszym festiwalem.

Karolina Maksimowicz: Długo z Cezarym kombinowaliśmy co dalej z Pozdro Techno, jak sprawić, by ludzie podeszli trochę bardziej świadomie do naszych ubrań oraz idei, jakie idą na równo z naszym festiwalem, jak powiedzieć coś więcej poprzez zwykłe ubrania. Nasza kombinatorska natura nie pozwoliła długo czekać. Pod wpływem wielu inspirujących rozmów z Czarkiem wpadłam na pomysł, aby stworzyć ponownie coś z niczego, ponownie dlatego, że wielokrotnie dizajn festiwalu, jego scenografia była w taki sposób tworzona.

Stworzyliśmy kolekcję limitowanych ubrań Pozdro Techno De Luxe, używając do tego odzieży na wagę zakupionej w pobliskich białostockich ciuchaczach. Pracowaliśmy nad tą kolekcją przez kilka tygodni, przerabiając, farbując lakierami i tuningując najlepsze wybrane smaczki ze szmateksów. Najmilszym faktem jest to, że oprócz białostosckich twórców w projektowaniu i tworzeniu brali udział także koledzy z osiedla, którzy na co dzień pracują w lakierni, pracują z drewnem. Przyznam, że mieli jedne z najlepszych pomysłów na przeróbki. Staraliśmy się, aby każda sztuka odzieży była jedyna, wyjątkowa, bardzo mi zależało na tym, by te ubrania były tworzone dla ludzi przez ludzi, przez projektantów, ale także przez osoby które mają „skila” w zupełnie innych dziedzinach, bez zbędnej pompatyczności i powagi.

Pozdro Techno Dywan, Fot. Zukography. gosia zuk photography
Pozdro Techno Dywan, Fot. Zukography. gosia zuk photography

Odbiór kolekcji przerósł totalnie nasze oczekiwanie. Nie spodziewaliśmy się aż tak pozytywnych reakcji, szczególnie że nie ograniczaliśmy się z fantazją i niektóre modele były naprawdę odjechane, jak na przykład kurtka z dywanem na plecach. Ludzie rzucili się na nasze ubrania, jak na dostawę w najlepszym ciuchaczu!

Nie ukrywam, że dużą wartością, jaką się kierowaliśmy było świadome podejście do odzieży w dobie tak wysokiego konsumpcjonizmu. Zależało nam na twórczym podejściu do tego, co możemy zrobić z tego co mamy, nie mając zbyt wiele funduszy. Przez kilka lat tak właśnie  tworzyliśmy nasz festiwal, nie mając wystarczających funduszy i przyznam, że powstawały wtedy najlepsze pomysły. Wszystko zależy od naszej wyobraźni i kreatywności.

Produkt, czy styl życia – na to pytanie trudno jest opowiedzieć okiem odbiorcy, my jesteśmy twórcami i pragniemy, by szło za tym coś więcej niż tylko sam produkt, a proces twórczy jest dosyć szalony i inspirujący, mamy nadzieję, że nasi odbiorcy to odczuwają. Sama noszę nasze ubrania i jest to bardzo miłe uczucie.

Rozmawiała Ula Wiszowata

ZAPRASZAMY na UP TO DATE FESTIWAL już we wrześniu. Więcej szczegółów TUTAJ.