Moda w 2021 roku może wyglądać inaczej niż sobie wyobrażaliśmy

    18
    Fot. kampania Calvin Klein

    Jeszcze rok temu nikt nie spodziewał się, że pandemia może tak bardzo wpłynąć na większość sektorów gospodarki świata. Dostało się wszystkim. Od linii lotniczych, poprzez firmy turystyczne, po sektor modowy. Gdyby ktoś przewidział to, co stało się na początku 2020 roku, dzisiaj byłby bardzo bogatym człowiekiem. Niestety w tamtych czasach przewidywanie można byłoby określić mianem hazardu i lepiej zapoznać się z ofertą konkretnych serwisów z grami losowymi i zobaczyć porównanie na polskakasyno.com, żeby wybrać jak najlepszą opcję. Dzisiaj warto zastanowić się, jak ta cała sytuacja zmieniła modę na świecie i czego można się spodziewać w przyszłym roku.

    Pierwsze skutki kryzysu

    Kiedy w praktycznie wszystkich najważniejszych państwach świata pojawił się groźny wirus, to właśnie galerie handlowe zostały zamknięte w pierwszej kolejności. Jako że sklepy modowe nie oferowały artykułów pierwszej potrzeby, zostały pomięte w najważniejszych punktach funkcjonowania gospodarki. W ten sposób przez kilka miesięcy praktycznie wszystkie sklepy w Polsce i na świecie zostały zamknięte. Zatrzymano ten ogromny sektor gospodarki, generujący niemal 70 mld złotych rocznie. Można stwierdzić, że straty w tym sektorze w samej Polsce wyniosły nawet kilkadziesiąt miliardów złotych.

    Rząd Polski zastosował Tarczę Antykryzysową, która z pewnością pomogła wielu polskim firmom z branży tekstylnej, ale warto zwrócić uwagę na to, że ponad 70% przychodu z ubrań generują firmy zagraniczne. W Polsce wirus został w pewnym stopniu opanowany, ale wiele krajów na świecie nadal ma zamrożoną gospodarkę, co bardzo silnie może wpływać na dostęp do towarów z zagranicy.

    Zamrożenie branży modowej

    Polacy mogą już swobodnie chodzić do galerii handlowych, gdzie przede wszystkim wydają pieniądze w lokalach modowych. Czy wszystko jednak wróciło do normy? Na pierwszy rzut oka wydaje się, że branża tekstylna radzi sobie bardzo dobrze. Jednak zamrożenie rynku na pół roku może wychodzić nawet jeszcze przez następny rok. Moda dosłownie cofnęła się o pół roku. Wpływy ze sprzedaży ubrań z wiosny były rekordowo niskie. Sklepy zostały zamknięte w marcu i zostały otworzone w okresie letnim, kiedy odzież wiosenna już się tak dobrze nie sprzedaje. Może okazać się, że w przyszłym roku będziemy chodzić w tym samym, co miało trafić do sklepów wiosną 2020 roku. Oczywiście konsumenci nie powinni tego odczuć w żadnym stopniu.

    Czy kryzys może wpłynąć na ceny towarów?

    Wyrokowanie w tej kwestii jest niezwykle trudne. Można przypuszczać, że niektóre towary mogą mocno podrożeć. Ubrania z krajów, w których branża tekstylna mocno ucierpiała i produkcja została drastycznie obniżona, na pewno podrożeją. Z drugiej strony wiadomo, że kolekcja wiosenna nie sprzedała się tak, jak powinna i może zostać bardzo mocno przeceniona w przyszłym sezonie. Biorąc pod uwagę zaledwie te dwa czynniki, można stwierdzić, że przyszły rok może być bardzo nieprzewidywalny.

    Należy zwrócić szczególną uwagę na fakt, że pandemia jeszcze nie ustąpiła, a eksperci twierdzą, że nadejdzie druga fala zarażeń, która może być o wiele silniejsza niż pierwsza. Jeśli sytuacja się powtórzy, 2021 rok może okazać się jeszcze trudniejszy. Firmy, które już mają bardzo duże problemy, mogą nie poradzić sobie z dalszymi restrykcjami. Jednak cały świat nauczył się już walczyć z nowym wrogiem i można przypuszczać, że powtórne mrożenie gospodarki świata nam nie grozi. Ponadto firmy doskonale wiedzą, co robić w takiej sytuacji. Dlatego można stwierdzić, że jeśli miną skutki wiosennego lockdownu, ceny ciuchów powrócą na normalne tory i nie będzie żadnych nieoczekiwanych zawirowań.