Jak buduje się markę w pól roku? WYWIAD z założycielami marki Wisłaki

1603

Dosyć zimowego marazmu! Na rynek wkroczyły dziarskie zwierzaki z warszawskiej Wisły! Odzieżowa ekologiczna marka WISŁAKI wprowadza z radochą w swój świat. Choć od premiery kolekcji minął zaledwie miesiąc, WISŁAKI podbiły już serca warszawskich klientów.

Skąd WISŁAKI?

Na przełomie sierpnia i września zeszłego roku na rynku pojawił się PROJEKT WISŁAKI. Odważnie, bowiem jego twórcy postanowili zebrać środki na pierwszą kolekcje ekologicznych ubrań na portalu crowdfundingowym (finansowanie społecznościowe) i umożliwili swojej społeczności wspólne projektowanie kolekcji. W projekcie uczestniczyło ponad 30 warszawskich firm i instytucji. Crowdfunding zakończył się powodzeniem, a już z początkiem grudnia pojawiły się pierwsze wisłakowe produkty.

Pomysł by połączyć ekologię, modę, zwierzaki, edukację i radochę w jeden twór marki odzieżowej jest co najmniej intrygujący!

Marka w przystępny i zabawny sposób opowiada o nadwiślańskich zwierzakach, przybliżając gatunki i igrając relacjami – dziki zwierz i człowiek. Jednocześnie sprzedaż produktów wspiera ochronę zwierzaków poprzez współpracę z Ogólnopolskim Towarzystwem Ochrony Ptaków.

Ubrania produkowane są lokalnie, uszyte z bawełny organicznej certyfikowanej GOTS, nadruki wykonane ręcznie farbą wodną.

Wiemy już kto i co, ale jak to się robi? Co jest niezbędne do zbudowania kampanii, zgromadzenia funduszy, wyprodukowania projektów, no i oczywiście sprzedania towaru? I to wszystko w pół roku. Czy projektanci mogą być również biznesmenami o wielkim sercu? Więcej opowiedzą nam sami założyciele.

WISŁAKI kormoran, fot. Ewa Sawicka
WISŁAKI kormoran, fot. Ewa Sawicka

Jak wyglądał proces rozwoju pomysłu z perspektywy biznesowej? Ile czasu minęło od konceptu do wdrożenia planu z życie?

Raczkujący pomysł pojawił się w marcu 2014 roku. Do crowdfundingu przygotowywaliśmy się od maja 2014 r. W tym czasie pozyskiwaliśmy kolejnych partnerów oraz zaczęliśmy tworzyć społeczność marki. Crowdfunding rozpoczął się 7 sierpnia 2014 i trwał 45 dni. Premiera ubrań odbyła się 6 grudnia 2014.

Od czego zaczęliście?

Dominika : Pierwszy był pomysł –zajmuję się projektowaniem ubioru już od wielu lat. Prowadzę markę pod własnym nazwiskiem, projektując ubrania recyclingowe. Często są to unikaty na pograniczu sztuki i mody. Pomysł na WISŁAKI pojawił się po to, by na szerszą skalę pokazać czym jest ekologiczna moda i dlaczego warto za nią podążać. Stąd pomysł na ubrania basicowe – ogólnodostępne, z mocnym przekazem eko działania.

Łukasz: Od pomysłu do realizacji. Podczas poszukiwań środków na realizację poznaliśmy ludzi z serwisu mintu.me, który m.in. jest platformą crowdfundnigową, i wspiera projekty pro-ekologiczne. WISŁAKI idealnie wpisały się w działania serwisu i tak powstał pomysł na crowdfunding. W projektach tych kluczem do sukcesu jest komunikacja i pomysł na dotarcie do jak najszerszej grupy odbiorców. Jedni wspierają pieniędzmi, a inni pomagają w promocji (np. udostępniają komunikaty na swojej tablicy na Facebooku).  Idąc tym tropem, nawiązaliśmy współpracę z ponad 30 partnerami, którzy udostępnili nam pulę swoich produktów w postaci nagród crowdfundingowych. Celowaliśmy w firmy i organizacje, które podobnie jak my, prowadzą swoje działania w nurcie ekologicznym.

WISŁAKI, fot. Ewa Sawicka
WISŁAKI, fot. Ewa Sawicka

Czy wierzycie w plan biznesowy? Czy tutaj rozwój Wisłaków także jest organiczny?

Gdy zapadła decyzja, że projekt WISŁAKI spróbujemy sfinansować w crowdfundingu, rozłożyliśmy go na czynniki pierwsze. Zrobiliśmy rzetelny biznesplan, co przy dwójce artystycznych dusz (aktor i projektantka) wcale nie jest takie oczywiste i proste (śmiech). Założyliśmy co jesteśmy w stanie zrealizować za zebraną kwotę. Postawiliśmy wszystko na jedną kartę, bo równie dobrze mogliśmy nie zebrać nic.

I postanowiliśmy słuchać naszej społeczności. To ona pomogła nam zaprojektować kolekcję, wybrać zwierzaki, które zostały zilustrowane. Tzw. crowdsourcing – niesamowite narzędzie, dzięki któremu to co tworzysz jest wynikiem bezpośredniej potrzeby Twojego klienta. Jednocześnie niesamowita frajda dla osób, które mogą uczestniczyć w budowaniu projektu dla samego siebie.

Dlatego rozwój marki oczywiście jest zaplanowany i przemyślany, ale jednocześnie dużą wagę przywiązujemy do potrzeb naszych klientów i tworzymy ją razem z nimi. Co ciekawe ich wybory nie zawsze są takie jak nasze pierwotne przewidywania i to jest bardzo fascynujące.

Jak szukaliście tkanin, szwalni, osób do stworzenia strony internetowej?

Dominika: Jako projektant działam już kilka lat na rynku, więc mieliśmy już dobry background w kwestiach produkcyjnych. To daje bardzo duży komfort, gdy można pracować z zaufanymi ludźmi – profesjonalistami w swoich branżach.

Jednak nadal dużo kwestii pozostaje po naszej stronie – nadal tworzymy tylko 2-osobowy zespół i oprócz projektowania zajmujemy się kompleksowo prowadzeniem marki. I tak na przykład stronę internetową zaprojektowaliśmy sami.

Z jakimi trudnościami się spotkaliście? Czy udało Wam się je wszystkie przeskoczyć?

Dewizą WISŁAKÓW jest radocha, wynika ona z naszego podejścia do rzeczywistości, ale również z odczarowania ekologii jako zjawiska nieprzystępnego, zgrzebnego designu itd. Oczywiście pojawiają się chwile lepsze i gorsze, ale staramy się mieć kreatywne podejście do  błędów i niepowodzeń. Rezultatem takiego myślenia będzie w niedalekiej przyszłości limitowana seria wisłakowych ubrań. Więcej nie możemy jeszcze zdradzić …

O czym warto pamiętać przy zakładaniu własnego biznesu?

Najważniejszy jest pomysł, bez tego trudno pojawić się na rynku wśród masy startupów. A jak stworzyć dobry pomysł? Do tej pory zastanawiamy się jak dokładnie powstały WISŁAKI. A mówiąc serio, jeśli jest już pomysł, to potrzeba jeszcze dużo rzetelnej pracy i wiary, że się uda.

Plan rozwoju na przyszłość? 

Mamy wiele pomysłów na rozwój WISŁAKÓW, a te najbliższe to rozwój oferty produktów i ekspansja marki wzdłuż i wszerz Wisły.

Dominika Naziebły i Łukasz Gosławski

PODZIEL SIĘ