WYWIAD Jakie błędy popełniają młodzi projektanci – rozmawiamy z Adrianem Zwierzchowskim z TRÅD Studio

865

Rozmawiamy dziś z Adrianem Zwierzchowskim, założycielem i pomysłodawcą młodej marki TRÅD Studio. Jakie błędy popełniają projektanci na starcie, czy trudno jest zyskać sympatię osób z branży oraz jak trudne było nawiązywanie współpracy z fotografami czy modelami?

Wielu młodych projektantów mówi: Nie jestem dobry w liczeniu, tylko w tworzeniu, Excel nie jest dla mnie, ja chcę kreować! Jak to wygląda w rzeczywistości? Projektowanie ubioru to przecież nie tylko wybieranie materiałów.

Rzeczywiście samo projektowanie nie opiera się wyłącznie na doborze odpowiednich tkanin, chociaż to właśnie od tego należy zacząć. W projektowaniu dobrze jest być zarówno artystą, jak i matematykiem. W tworzeniu planu asortymentowego czy w przeliczaniu zużyć tkanin na pewno pomoże nam Excel. Znajomość konstrukcji odzieży jest również kluczowa, a i tutaj matematyka bywa bardzo przydatna. Wszystko jednak zależy od charakteru wykonywanego zawodu: będąc projektantem ubioru i tworząc własną markę, na pewno nie mamy tak dużej styczności z liczbami, z kolei praca na podobnym stanowisku w firmie odzieżowej rządzi się już własnymi prawami. Bardzo często bywa tak, że samo tworzenie kart technologicznych czy projektowych zajmuje dużo więcej czasu niż sam proces projektowania.

Mawiają, że projektant ubioru musi być jednocześnie fotografem, grafikiem, stylistą, fryzjerem, makijażystą, reżyserem i specjalistą od postprodukcji. Jak ma się to do realiów?

Projektant jest poniekąd rzemieślnikiem, choć wciąż artystą. Bynajmniej nie musi być jednocześnie fotografem, grafikiem czy reżyserem. Istotnie, jest odpowiedzialny za pracę całego zespołu: sam opracowuje finalną koncepcję pokazu czy sesji zdjęciowej, ale szczegółami zajmują się wynajęci przez niego specjaliści. Projektant mody, będący absolwentem szkoły artystycznej, posiada wiedzę z zakresu fotografii, grafiki czy stylizacji, ale niezmiennie pozostaje kreatorem, który — jeśli mądrze pokieruje pracą całego zespołu — jest w stanie wypracować oczekiwany u podstaw efekt.

Czy szkoły mody dają możliwości rozwoju? Czy najwięcej jednak uczy praktyka?

Szkoły mody niewątpliwie dają ogromne możliwości rozwoju, chociaż to od nas samych zależy, jak je wykorzystamy. Szereg międzynarodowych konkursów, praktyki zawodowe, ogromna wiedza przekazywana przez aktywnych zawodowo wykładowców — to tworzy pewien szkielet, zaplecze, które na dalszych etapach trzeba rozwijać. Najwięcej uczy praktyka: praca z tkaniną, budowanie międzynarodowej sieci kontaktów, świadomość aktywności marek odzieżowych. Dopiero przełożenie naszych zdolności na pracę zawodową pozwala korygować błędy, wyciągać wnioski i doskonalić umiejętności.

Czy sama produkcja odzieży przebiega tak, jak sobie wyobrażałeś? Mówi się o niepoważnym traktowaniu młodych projektantów przez szwalnie, bo zamawiają oni zazwyczaj bardzo małe ilości przeszyć.

Produkcja wygląda tak, jak sobie ją wyobrażałem od samego początku. Również tutaj istotną rolę odgrywają kontakty zawodowe, dobra znajomość rynku, wiedza na temat dostępnych usług. Proces produkcji jest dość skomplikowany: nie wystarczy bowiem przekazać rysunku projektowego szwalni, trzeba być także zdecydowanym w kwestii dodatków, przeszyć, konstrukcji. Jest wiele różnych rozwiązań, spośród których my jako projektanci powinniśmy wybrać te, dzięki którym osiągniemy zamierzony efekt. Rzeczywiście, młodzi projektanci zamawiają dużo mniejsze ilości niż firmy odzieżowe, których pozycja na rynku ustabilizowała się na przestrzeni wielu lat. Nie oznacza to jednak, że należy faworyzować większe przedsiębiorstwa ze względu na ich dużo wyższą płynność finansową. Każdy projektant jest potencjalnym klientem takich szwalni. Bez nas rynek mody nie miałby racji bytu.

Jak trudne jest stworzenie własnej marki? Jak trudne było dla Ciebie? Z czym uważasz, że poradziłeś sobie najgorzej, a czego się nadal obawiasz?

Stworzenie własnej marki wymaga przede wszystkim dużej cierpliwości i ogromnej pasji. Potrzeba czasu, żeby móc dopracować każdy szczegół. W moim przypadku zaczęło się od nadania nazwy. I nieprzypadkowo jest to TRÅD, notabene oznaczający nić w języku szwedzkim. Bardzo ważna jest także identyfikacja, która wizualnie charakteryzuje markę: są to etykiety, wizytówki, torby, a wszystko to zestawione na spójnym mockupie. Ja sam czerpałem bardzo dużo satysfakcji, analizując kolejne komponenty TRÅD Studio. Promocja jest jednym z najtrudniejszych etapów, dlatego warto brać udział w konkursach, aktywnie działać na rynku, poświęcać bardzo dużo czasu na rozwój.

Czy warto – przed ruszeniem z własną marką – popracować w innej firmie odzieżowej?

Zawsze warto jest zdobywać dodatkowe doświadczenie i kontakty, analizować, porównywać, wyciągać wnioski, mieć świadomość rynku. To wszystko daje nam narzędzia, które będziemy mogli wykorzystać, tworząc własny biznes. Odbyłem staż projektowy w pracowniach: BOHOBOCO i Simple Creative Products, uczestniczyłem w przygotowaniach pokazów u Michała Szulca czy TOMAOTOMO, byłem także redaktorem w magazynach BOLD i Catwalk, tworzyłem materiały prasowe na potrzeby COMME des GARÇONS PLAY 2014 w Warszawie i mogę śmiało powiedzieć, że warto! TRÅD Studio jest tak naprawdę sumą wszystkich tych doświadczeń.

Jakie miałbyś rady dla osób startujących w tym biznesie, a czego absolutnie nie polecałbyś robić?

Rynek mody na pewno nie należy do najłatwiejszych. Przede wszystkim warto inwestować w siebie, potrzeba bardzo dużo pracy, by osiągnąć zamierzony u podstaw cel, ale właśnie to, co wymaga najwięcej czasu i naszego poświęcenia przynosi najlepsze owoce. Ja sam pracuję średnio 12 godzin dziennie i wiem, że tylko ciężka praca prowadzi do sukcesu.

Jak trudne było nawiązywanie współpracy z fotografami czy modelami? Czy wszyscy chcą zaufać młodej, rozwijającej się firmie, czy spotkałeś się jednak z oporem?

Rynek mody na przestrzeni ostatnich lat diametralnie się zmienił. W Polsce jest aktualnie mnóstwo młodych zdolnych projektantów, którzy z łatwością są w stanie nawiązać współpracę z fotografami, agencjami modelek i modeli, stylistami. Liczy się pomysł i otwartość. Dużą rolę odgrywa tu także komunikacja: zarówno nasze nastawienie wobec innych, jak i znajomość języków obcych. Nie spotkałem się nigdy z oporem ze strony fotografów czy modeli. Projekt małej firmy odzieżowej staje się tak naprawdę projektem całego zespołu, którego członkowie mają możliwość rozbudowania swojego portfolio. Taka współpraca staje się obopólna i przynosi wzajemne korzyści. Jesteśmy obecnie na tyle elastyczni, że chętnie podejmujemy się współpracy z młodymi, utalentowanymi artystami.


Adrian Zwierzchnowski to absolwent programu International Baccalaureate Diploma. Studiował Wzornictwo — Projektowanie Ubioru na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych oraz Iberystykę na Uniwersytecie Warszawskim. Półfinalista 18. edycji konkursu Off Fashion. Decyzją Rady Pedagogicznej — najlepszy student Międzynarodowej Szkoły Kostiumografii i Projektowania Ubioru. Współpracował z takimi markami jak: COMME des GARÇONS, BOHOBOCO, TOMAOTOMO, hold me tights. Asystował przy organizacji IX edycji FashionPhilosophy Fashion Week Poland oraz podczas Fokus Lodz Biennale w 2010 roku. Tworzył teksty na łamach magazynów BOLD i Catwalk. Odbył półroczny staż w pracowni projektowej marki Simple Creative Products, a obecnie pełni tam funkcję Asystenta Działu Projektowego pod skrzydłami Weroniki Pietras. Jego marka TRÅD Studio to połączenie mody męskiej i szeroko pojętej sztuki. Włada trzema językami obcymi: angielskim, hiszpańskim i szwedzkim.

Rozmawiała: Joanna Porayska