WYWIAD: Jak wykreować markę modową w Paryżu? Wywiad z Made in Paris

352
Thomas Huber i Terry Moubamba— założyciele marki MADE IN PARIS, fot. mat. prasowe

Choć na rynku funkcjonują od dwóch sezonów, to na paryskiej scenie zrobili już mnóstwo szumu. Thomas Huber i Terry Moubamba stworzyli nie tyle markę modową, co społeczność, która wspiera produkt w całości wykonany lokalnie. W naszym cyklu rozmów z zagranicznymi projektantami i ludźmi biznesu przybliżymy Wam pomysł marki MADE IN PARIS. Thomas i Terry są w wieku 25 i 30 lat i stworzyli koncept dizajnu i biznesu, który przyciąga coraz większą liczbę młodych paryżan. Panowie uzupełniają się idealnie, jeden z nich jest kreatorem, drugi bankowcem. Czy proces tworzenia marki modowej w Paryżu wygląda inaczej? Zapraszamy na rozmowę z projektantami marki MADE IN PARIS.

Wywiad jest w dwóch wersjach językowych: angielskiej i polskiej poniżej.

What is the story behind your brand?

We founded Made in Paris a little over one year ago. We decided to create our own brand, because we wanted to make our own rules. Fashion industry put some restraints. For example, if you want to buy a collection from a fashion show, you have to wait six months. Meanwhile, some huge fashion corporations will copy your projects and you will bear the costs. Nowadays, e-commerce is rapidly developing and brands have to customize to client’s needs. We don’t have time to wait, every minute is very important to us. We wanted to do something different and change the style of Parisians. They look the same! We also want to show people, that it’s possible to buy a high quality product for a good price.

What is your background? Did you have any experience in fashion industry? 

Actually, that’s a good question. I worked in a digital industry, so I had the opportunity to get to know many brands connected to fashion, such as modeling agencies. On the other hand, my partner Terry used to be a banker. But we complete each other very well.

This kind of partnership appears to be very successful, when people complete each other in different tasks.

Yes, we believe so. We’ve always had a real passion for fashion (laughing). We wanted to create something new in fashion. We also have many talented people in our crew, who are much more experienced in this industry.

How did the process of establishing your own brand look like? It must have been a tough time for you. 

These days were very busy. We had to a manufacture and suppliers in Paris. It wasn’t an easy task, but we were quite lucky. Our business strategy appeared to be successful. We’ve always had a precise idea of what we wanted to do. For us Made in Paris is not just a fashion brand. It’s a way of life.

Nowadays, it is very important that we wear things we associate ourselves with. It’s not just a piece of wardrobe, but it should express who we are and where we belong.

Exactly, it’s not only clothes. We want to design interior decoration, which will be available in the next collection. We believe that our clients should also dress their apartments.

You mentioned that you hired some experts to help you with the development of your brand, such as the consultants from Givenchy. In Poland the way the designers make their own business is a bit different. They try to do everything themselves. What do you think about it?

We decided to hire the experienced people, because they knew exactly what we expect from them. We want everything to be perfect and with these people it is possible.

How does the fashion industry look like in France?

The world market is neither raising nor decreasing. It’s quite stable. But it doesn’t effect us, because we design our products for chosen clients. We’ve found the niche market. Huge fashion houses are in trouble now, because they have to fight against many companies such as Zara, which copy their projects. We built the community, it means our clients. Our first collection was well-received, but our second collection appeared to be a huge success we didn’t expect. Many magazines and shops noticed our brand and wanted to collaborate with us.

Do French appreciate their local brands?

Yes, because French look for the products of good quality. They will not buy a t-shirt for 5 euros, which will be after washing completely useless. They would rather invest in a t-shirt for 40 euros, which will keep the shape and print. The unique style, high quality and good materials are the most important things for French consumers.

What is the perception of fast fashion in Paris?

People walk away from fast fashion, because they feel tired of buying a lot of clothes, which are cheap, but the quality is rather poor. But it’s gonna take some time until everyone realizes that the quality is more important than the quantity.

Paris Fashion Week has just finished. How would you summarise this event?

Some brands decided to make products, which are not connected to the vision of the designer. For us it’s the shame. Many fashion houses lost their DNA while designing new collections. They would prefer to choose a commercial success rather than stick to their own vision. We enjoyed Fashion Week in Paris, but there were no surprises for us.

People from the outside look different at these things. Let’s say, if I’m a visitor and I compare what I’ve seen in Paris to what I’ve seen in New York or Warsaw, I would be amazed. It’s different when you live in that environment on a daily basis. 

I think you are right. We live in Paris, so we might be a little bored by these repetitive styles. Now we are mostly inspired by the market in Asia, we are very interested what Japanese do. We also observe with pleasure New York and London Fashion Week. We have to stay current with world trends.

Looking at your brand, it could be very attractive to Asian consumers. I have to say that Made in Paris reminds me of our polish brand MISBHV. 

Yes, we know that brand. We also started our business from designing t-shirts. Now our collections are much more sophisticated. I hope that our brand will develop in the same way as MISBHV.


POLSKA WERSJA WYWIADU

Jaka jest historia Waszej marki?

Made in Paris założyliśmy niecały rok temu. Zdecydowaliśmy się stworzyć własną markę, ponieważ chcieliśmy działać według naszych zasad. Branża modowa nakłada pewne ograniczenia. Na przykład, jeśli chcesz kupić jakąś rzecz z kolekcji, która miała premierę podczas pokazu mody, musisz czekać kilka miesięcy. W tym czasie wielkie sieciówki będą miały szansę na skopiowanie twoich projektów i w rezultacie zyski ze sprzedaży twojej kolekcji będą na pewno mniejsze. Nie ma na co czekać, każda minuta jest dla nas bardzo ważna. E-commerce szybko się rozwija i marki muszą dostosować się do potrzeb klienta. Chcieliśmy zrobić coś innego, a także zmienić styl paryżan. Oni wyglądają tak samo! Chcemy też pokazać innym, że można kupić produkt wysokiej jakości za dobrą cenę.

Czy wcześniej także zajmowałeś się pracą w branży modowej?

Pracowałem w przemyśle cyfrowym, więc miałem styczność z branżą modową, m.in. współpracowałem z agencjami modelingowymi. Z drugiej strony mój partner Terry pracował jako bankier. Każdy z nas ma inne doświadczenie, więc świetnie się uzupełniamy w pracy.

Taki rodzaj współpracy wydaje się być bardzo skuteczny, gdy ludzie wzajemnie uzupełniają się w różnych zadaniach.

Tak sądzę. Oboje zawsze pasjonowaliśmy się modą. Chcieliśmy być częścią tej branży i stworzyć coś nowego w modzie. W naszym zespole pracują osoby bardziej doświadczone niż my, które są dla nas ogromnym wsparciem.

Jak wyglądał proces tworzenia Waszej marki? Z pewnością był to dla Was bardzo pracowity czas.

Przez cały ten czas byliśmy bardzo zaabsorbowani nowymi obowiązkami. Musieliśmy znaleźć fabrykę oraz dostawców w Paryżu, którzy zrozumieliby naszą wizję. To nie było łatwe zadanie, ale mieliśmy szczęście. Zawsze mieliśmy sprecyzowaną strategię odnośnie tego, jak ma wyglądać nasza firma. Made in Paris nie jest tylko marką sprzedającą ubrania. To styl życia, jaki prowadzimy.

Coraz więcej osób utożsamia się z rzeczami, które noszą. Czy Ty także uważasz, że ubrania to nie tylko część garderoby, ale także wyraz naszej osobowości?

Oczywiście, tu nie chodzi tylko o ubrania. Chcemy pójść dalej i zaprojektować kolekcję akcesoriów do wnętrz. Uważamy, że nasi klienci powinni także „ubierać” swoje mieszkania.

Wspomniałeś, że zatrudniacie ekspertów, którzy pomagają Wam w rozwoju marki, takich jak konsultant z Givenchy. W Polsce projektanci zupełnie inaczej tworzą swój biznes. Starają się robić wszystko bez pomocy innych osób. Co o tym myślisz?

Zdecydowaliśmy się zatrudnić doświadczone osoby, ponieważ nie musimy im tłumaczyć naszej wizji. Oni doskonale wiedzą, czego od nich oczekujemy. Jesteśmy perfekcjonistami i chcemy, aby nasze kolekcje były idealne. Z tymi ludźmi to jest możliwe.

Jak wygląda branża modowa we Francji?

Zarówno rynek światowy, jak i francuski jest w okresie stagnacji, ale to nie przeszkadza nam w rozwoju marki. Wielkie domy mody mają teraz dość duże problemy, ponieważ muszą walczyć z kopiowaniem ich projektów przez sieciówki, takie jak Zara. My działamy na niszowym rynku, a nasze kolekcje trafiają do wybranych klientów, którzy tworzą pewnego rodzaju społeczność. Nasza pierwsza kolekcja została bardzo dobrze odebrana, z kolei kolejna okazała się ogromnym sukcesem, jakiego się nie spodziewaliśmy. Wiele magazynów modowych i sklepów zauważyło nas i zaproponowało współpracę.

Czy Francuzi doceniają lokalne marki?

Tak, dla Francuzów najważniejsza jest jakość produktu. A zagraniczne sieciówki nie są w stanie tego zapewnić. Francuzi wolą kupić koszulkę za 40 euro, która będzie im służyła przez lata, niż kilka koszulek za 5 euro, które po kilku praniach będą do niczego. Unikalny styl, dobra jakość i materiały to kluczowe kryterium dla francuskich konsumentów.

Jaki jest odbiór koncepcji fast fashion w Paryżu?

Ludzie odchodzą od fast fashion, ponieważ są już zmęczeni kupowaniem dużej liczby ubrań, które są tanie, a ich jakość pozostawia wiele do życzenia. Myślę jednak, że potrzeba czasu, zanim klienci w pełni zrozumieją, że jakość jest ważniejsza niż ilość.

Tydzień Mody w Paryżu dobiegł końca. Jak podsumujesz to wydarzenie?

Niektóre marki zdecydowały się na zaprojektowanie kolekcji, które nie są spójne z wizją projektanta, tracąc DNA swojej marki. Dziwi mnie to i zarazem smuci. Niestety czasem trzeba wybierać między trzymaniem się swojej wizji, a odniesieniem komercyjnego sukcesu. Ogólnie rzecz biorąc, miło było wziąć udział w Paryskim Tygodniu Mody, jednak nic nas nie zaskoczyło.

Ludzie z zewnątrz inaczej postrzegają pewne sprawy. Ja jestem gościem podczas Paryskiego Tygodnia Mody i porównując to wydarzenie z Tygodniem Mody w Nowym Jorku, jestem zachwycona. Myślę, że Ty odbierasz to w inny sposób, ponieważ obracasz się w tej społeczności na co dzień. 

Myślę, że masz rację. Mieszkamy w Paryżu, więc może jesteśmy już trochę znudzeni powtarzającymi się motywami. Główną inspiracją dla nas jest obecnie rynek azjatycki. Jesteśmy bardzo zainteresowani pomysłami Japończyków. Z przyjemnością obserwujemy także Tygodnie Mody w Londynie i Nowym Jorku. Musimy być na bieżąco z obecnymi trendami.

Patrząc na kolekcje Waszej marki, sądzę, że może być ona bardzo atrakcyjna dla azjatyckich konsumentów. Nie mogę także nie ulec wrażeniu, że Made in Paris bardzo przypomina mi naszą rodzimą markę MISBHV.

Znamy tę markę i podziwiamy ich sukces. My także rozpoczęliśmy naszą karierę od projektowania koszulek. Teraz nasze kolekcje są bardziej wyszukane. Mam nadzieję, że nasza marka będzie się dalej rozwijać w podobny sposób co MISBHV.

Rozmawiała Urszula Wiszowata

PODZIEL SIĘ