WYWIAD: „Czytanie publikacji typu „Jak osiągnąć sukces” to pierwszy krok do NIE osiągnięcia sukcesu”

235
Wojciech Kasszycki, Fot. mat. prasowe MirroCool

W Polsce powstaje coraz więcej innowacyjnych rozwiązań godnych uwagi niejednego globalnego użytkownika. Takimi rozwiązaniami może pochwalić się start-up MirroCool mający w ofercie inteligentne lustra, które dziś podbijają rynek Stanów Zjednoczonych na Kickstarterze. Postanowiliśmy zapytać prezesa firmy oraz inwestora Wojtka Kaszyckiego o przyszłość technologi stawiających na produktywność oraz jego doświadczenia ze start-upami próbującymi zawojować świat. Jak to zrobić dobrze? Zapraszamy.

Jesteś bardziej biznesmenem czy informatykiem?
Na pewno nie jestem informatykiem ;) a czy biznesmenem? To pojęcie mocno się zdewaluowało ostatnimi czasy ;) Mam to szczęście, że robię to co lubię i mam z tego pieniądze.

Mówi się o Tobie, że jesteś pionierem e-commerce w Polsce. Opowiedz proszę o swojej ścieżce kariery?
To nic ciekawego, w trakcie studiów na Politechnice w Poznaniu zostałem zaproszony do Warszawy na urodziny koleżanki. Podczas tych urodzin złożono mi ofertę pracy, odpowiedziałem, że się zgodzę jak będzie dwa razy tyle. Następnego dnia rano otrzymałem telefon, że się zgadza. A jak taki już jestem, że jak powiem A to mówię B. Później okazało się, że była to jedna z moich lepszych decyzji biznesowych. Miałem przyjemność wykonać dla Hirka Wrony pierwszy w Polsce sklep internetowy – Hirek Wrona CD House, później przyszedł czas na empik.com.

Spodziewałeś się takiego rozwoju spraw 20 lat temu kiedy zaczynałeś?
Byłem młody, chyba inne myśli mi po głowie chodziły ;)

Dziś nazywasz się inwestorem, skąd taki pomysł na życie?
Uwielbiam budować nowe rzeczy i pracę zespołową. Nie mam oporów przed budowaniem czegoś od nowa i uczeniem się nowych rzeczy. Chętnie przy tym pomagam ludziom. W ten sposób „naście” lat temu pomogłem pierwszej firmie w restrukturyzacji, zostałem konsultantem. W projektach, którym pomagam często wkładam własne pieniądze. I tak zostałem inwestorem ;)

Jak długo rozwijasz pomysł MirroCool?
Pomysł MirroCool pojawił się w mojej głowie w marcu 2016 roku, w kwietniu podzieliłem się nim z Andrzejem Sadowskim, który jakiś czas później zdecydował dołączyć do zespołu.

Na ile MirroCool jest Twoją inicjatywą a na ile inwestycją?
MirroCool w obecnej postaci to zarówno moja inicjatywa jak i inwestycja, natomiast sposób dojścia był inny. Bartek Chrzanowski namówił mnie do inwestycji w firmę, która najpierw sprzedawała systemy alarmowe i monitoringu wizyjnego a później dołączyła do oferty lustra do makijażu. Ja wyznaję zasadę, że albo ma się produkcję albo tzw. ostatnią milę, czyli punkt, w którym kupuje ostateczny Klient. Stąd dystrybucja systemów nigdy do mnie nie przemawiała. Postanowiłem natomiast wykorzystać wiedzę, którą mieliśmy z tego obszaru z lustrem, stąd narodził się pomysł MirroCool. Nie był to pierwszy pomysł ale pierwszy, który wszedł do prototypowania. Wcześniej myśleliśmy nad „wieloczujką” czyli modularnym systemem alarmowym Do-It-Yourself ale okazało się, że jest zbyt wiele podobnych systemów na rynku, więc nie kontynuowaliśmy prac.

Jest mnóstwo osób, którym nie brakuje pomysłów. Brakuje im natomiast inwestora. Co więcej, często start-upy nie wiedzą jak ich znaleźć czy jak z nimi rozmawiać. Co według Ciebie decyduje o sukcesie pomysłu?
Inwestor chce widzieć zespół. Kompletny a nie tylko Foundera, który ma „pomysł”. Sam pomysł jest niewiele wart, trzeba mieć kim go zrealizować. Jak ma się zespół nie potrzeba inwestora, by zrobić Proof-Of-Concept a wtedy jest łatwiej znaleźć inwestora.

Czy zespół jest ważny?
Ważniejszy od pomysłu. We wszystkich moich projektach był to klucz do sukcesu. Każda porażka, którą poniosłem związana była z niedostatkami w zespole.

W tym momencie działasz na dwóch kontynentach bo MirroCool podbija Kickstarter na rynku amerykańskim. Dlaczego akurat Stany?
Jest to największy rynek, otwarty na inicjatywy, innowacje, z odpowiednim poziomem zamożności klasy średniej.

Czy Twoim zdaniem Polacy mają szanse na światowym rynku start-upów?
Oczywiście, jesteśmy skazani na sukces, tylko musimy zmienić nastawienie. Startup nie buduje się dla inwestora tylko dla Klienta. Najważniejszy jest zespół, który musi być zmotywowany odpowiednio.

Zostańmy jeszcze przy temacie sukcesu, panuje moda na coaching, na publikacje typu: „Jak osiągnąć sukces” itd. Jestem ciekawa co sądzisz o wszystkich publikacjach na ten temat
Liderem się jest albo nie. Czytanie takich publikacji to pierwszy krok do NIE odniesienia sukcesu. Na rynku trzeba się umieć wyróżnić a nie kopiować od innych. Sukces osiąga się łącząc motywację z ciężką pracą a tego nie da się opisać w publikacji ;)

Ostatnie pytanie: co zamierzasz dalej?
Żyć szybko, kochać mocno i jak dotychczas nigdy się nie poddawać :)

Rozmawiała Ula Wiszowata

Zajrzyj na Kickstarter i poznaj szczegóły projektu TUTAJ