WYWIAD „Do biznesu modowego można się dostać różnymi drogami” Rozmawiamy z Gosią Leitner

2324

A jak skomentujesz ostatnią aferę wywołaną przez Jamesa Scully’ego związanego z przedmiotowym traktowaniem modelek na castingach?

Chodzi o casting do pokazu Balanciaga, gdzie dziewczyny nie zostały potraktowane profesjonalnie. To smutne i dobrze, że ktoś o tym powiedział. Kiedy rozpoczęłam pracę w branży modowej to tak nie wyglądało. Zdarzało się, że modelki siedziały całą noc na tak zwanych looksach, pracując dla Marca Jacobsa, Prady czy Alexandra McQueena. Ten ostatni miał najdłuższe castingi, ale za to był geniuszem, a pokazywanie się w jego strojach było zaszczytem. Natomiast to nigdy nie miało formy gnębienia, a w ostatnim sezonie zdarzyło się, że traktowano modelki przedmiotowo. James Scully przelał czarę goryczy, a właściciel marki Balenciaga ponoć zdecydował się zwolnić osobę odpowiedzialną za ten incydent. Mam nadzieję, że to zapoczątkuje zmiany na korzyść modelek.

Zmieniam temat. O czym jest Twoja książka? 

O tym, żeby stawiać na mądrość i edukację. Wszystkie modelki są ładne, wszystkie są szczupłe, wszystkie są wysokie, ale stawiajmy na mądre i fajne dziewczyny, które mają coś do powiedzenia i reprezentują nas, kobiety jako ogół. Chcę edukować, mówię o tym, żeby być szczupłym, ale nie za cenę zdrowia. W końcu gdy włosy i zęby wypadną to nie pomoże nam fakt, że mamy chude nogi.

Mówisz to ze swojego doświadczenia jako modelka? 

Całe życie się odchudzałam, sama przez to przechodziłam. Naprawdę wiem co to znaczy monodieta, „oczyszczająca” głodówka. Dziś już wiem, że tylko ogólne zdrowie, ćwiczenia, wysypianie się i zdrowa dieta są  gwarantem dobrego wyglądu.

Czego życzyłabyś polskiej branży – nawet nie modelingowej, ale modowej. Mamy dużo wyzwań przed sobą i aż się prosi o zmiany. 

Mnóstwa klientów z pieniędzmi – i mówię to kompletnie świadomie myśląc o makroekonomii i mechanizmach każdego, również modowego rynku, o sile nabywczej nabywców, dzięki którym producent ma środki na dalsze inwestycje i rozwój. Polakom nie brakuje wizji czy pomysłu, możliwe że brakuje zamożnego klienta. Trudno się jednak dziwić tak młodej gospodarce… Więc życzę nam, żeby nastąpiły dobre czasy, żebyśmy wszyscy mogli sobie pozwolić na kupowanie perfum, szminek i bluz polskich marek i projektantów.

Rozmawiała Ula Wiszowata