WYWIAD „Do biznesu modowego można się dostać różnymi drogami” Rozmawiamy z Gosią Leitner

2191

Jesteś wrażliwą kobietą?

Jestem bardzo wrażliwa, ale staram się kontrolować swoje emocje. Przeżywam wiele rzeczy, które wydają mi się bardzo ważne, ale nie przekładają się one na moją pracę. Kiedy miałam takie momenty paniki w dzieciństwie mama mi zawsze mówiła: Boże, Gosia błagam cię… Weź idź się w tym czasie czegoś poucz.

Na ile w tym całym procesie progresu w Twojej karierze pomógł Ci TopModel? 

Efektem tej współpracy jest podpisany kontrakt agencji z Karoliną Pisarek i Patrykiem Grudowiczem. Mają to czego szukam w modelce i modelu. Na ile mi to pomogło? It’s always good to put your name out there. Wiesz, w prime time jest emitowana informacja, że nagrodą w konkursie jest okładka, 100.000 złotych i kontrakt z agencją Avant Models. Cenię sobie taką reklamę.

Konkurencja mówi, że program TopModel popsuł rynek. Przecież większość uczestników programu i tak – i tutaj cytuję – nie zdziała zbyt wiele w branży modowej na dłuższą metę

To jest program telewizyjny, a w TV muszą być osobowości. Były już w telewizji dokumenty o świecie modelek, ale niestety, cieszyły się małą popularnością. Pracuję w tej branży i nie dałam rady tego oglądać. I może dziewczyny były dobre, ale widz chce oglądać barwne osobowości. Na dłuższą metę to właśnie dziewczyny z osobowością, a nie tylko ładną twarzą osiągają sukces. I nie chodzi tu o osoby z największą liczbą followersów na Instagramie, ale relacje ze zleceniodawcami. Aczkolwiek spróbuj dodawać codziennie zdjęcie na profil społecznościowy i sprawić, żeby ludzie Cię followowali, komentowali twoje zdjęcie i pozostawali przy tobie. Musisz mieć coś w sobie. Siedem lat temu uważano, że takie osobowości, celebrytki  nie są artystami. Można dalej mówić, że Kendall i Gigi to jest „gorszy sort”. Tylko że to Gigi ma swoją linię ubrań z Tommym Hilfigerem, a Kendall jest w kampanii Estee Lauder. Dlaczego? Bo Gigi ma osobowość, dziewczyny chcą się z nią utożsamiać, być jak ona – and thats it. Taka jest dziś rzeczywistość. Do biznesu można się dostać różnymi drogami. Z programu TopModel w agencji jest 5 osób: Karolina – twarz kampanii C-thru, Patryk, Adrianna, Daniel i Sebastian, który pracuje dla Ermenegildo Zegna w Mediolanie.

Zapytałaś czy program zepsuł rynek? Być może pokazuje zadania dla modelek, sesje w jakichś ekstremalnych warunkach, które rzeczywiście rzadko mają miejsce w rzeczywistości. Pokazują rywalizację, której nie ma aż tak często w modelingu. Program pokazuje jednak sytuacje, które musi pokazywać, żeby w ogóle ktoś to chciał oglądać. To jest jednak program telewizyjny. Takie są prawa rynku.

To rzeczywiście się klika?

Oczywiście. Nie rozmawiałybyśmy nawet teraz o tym, gdyby tak nie było. Rozdzielamy show telewizyjne od reszty branży. Super, że w rezultacie w programie udało się znaleźć Adę, Patryka, Sebastiana i Karolinę, którzy wiem, że będą pracować.

Porozmawiajmy o wyzwaniach branży modelingowej. Co sądzisz o ostatniej kampanii Saint Laurent? Czy moda potrzebuje dzisiaj seksu, żeby istnieć/zaistnieć?

Sex sells. Widziałam te reklamy w Paryżu. Jest różnica między podejściem do seksualności w Stanach, a w Europie – zwłaszcza we Francji. Francja nie jest pruderyjna. W odróżnieniu od prac amerykańskich, gdy patrzę na zdjęcia dziewczyn występujących topless, czy to w kampanii, czy na plakacie reklamującym teatralny spektakl, stwierdzam że mają w sobie coś ciekawego, przyciągającego, tajemniczego. We Francji seks nie jest tematem tabu. Ludzie mówią otwarcie o seksie, o miłości i może to sprawia, że mają do tego zdrowe podejście.

Ale nawet Francja powiedziała, że reklama Saint Laurent jest przekroczeniem granic…

Carine Roitfeld zrobiła kiedyś taką kontrowersyjną sesję we francuskim „Vogue’u”, pamiętasz te młode, wymalowane dziewczynki? Wówczas uznano, że magazyn pod jej przywództwem przekroczył granice dobrego smaku. To się zdarza raz na jakiś czas, ale cóż, osiągnęli rozgłos, zwrócili na siebie uwagę. Przyznam się, że szokowanie mnie nie szokuje.

Tutaj znowu wracamy do tematu tego kuszenia – czasami szukasz stymulantów?

Ja ich nie szukam, ale lubię zrzucić taką bombę, powiedzieć coś szokującego co da innym do myślenia. To nie zawsze jest dobre dla prowadzonego biznesu, ale trudno.

A jak skomentujesz ostatnią aferę wywołaną przez Jamesa Scully’ego związanego z przedmiotowym traktowaniem modelek na castingach?

Czytaj dalej…