To wspaniałe, że świadomość odnośnie surowców kosmetycznych stale rośnie”. Rozmowa z Anią Didiuk z marki Mokosh Cosmetics

249
Fot. materiały prasowe

Ania Didiuk z branżą kosmetyczną związana jest od lat. Przeglądała skład kremów, gdy pomagała mamie w salonie urody, a później szukała odpowiednich preparatów dla klientek salonów SPA, które prowadziła. Marka Mokosh narodziła się więc z potrzeby dostarczenia na rynek kosmetyków, które w stu procentach będą odpowiadać wymagającym klientom. Ania, razem ze swoją bratową Anią Rutkowską-Didiuk, postanowiły dostarczyć Polakom kosmetyki, przy produkcji których nigdy nie idą na kompromis. Nic więc dziwnego, że tak wielu klientów pokochało Mokosh. 

Kiedy narodziła się w myśl, by założyć markę Mokosh? Jak w ogóle zaczęła się Wasza przygoda z tworzeniem kosmetyków naturalnych?

Wszystko zaczęło się jeszcze gdy byłam nastolatką. Wtedy pomagałam mamie w prowadzeniu gabinetu kosmetycznego w Krakowie. Interesowało mnie, na jakich kosmetykach pracujemy i bacznie analizowałam składy produktów z kolejnych dostaw i przedstawianych ofert. Rozpoczęłam studia kierunkowe i sama zaczęłam prowadzić SPA w kilku obiektach w Polsce południowej. Trudno było doszukać się marki, która w 100% mnie satysfakcjonowała, a szukałam „tylko” kosmetyków, które wzbogacą menu spa o holistyczne zabiegi, będą wielofunkcyjne i jednocześnie najwyższej jakości. Z czasem dokonałam tego! Wspólnie z bratową Anią Rutkowską-Didiuk stworzyłyśmy Mokosh Cosmetics, czyli polską markę projektowaną z niezwykłą starannością i sercem. Zaczęło się 2,5 roku temu od produktów jednoskładnikowych. Dziś mamy już całą gamę produktów do codziennej pielęgnacji, regeneracji i relaksu w zaciszu domowym i oczywiście w profesjonalnych gabinetach kosmetycznych, SPA i Day SPA, które sygnujemy mianem MIEJSCE MOKOSH.

Podczas różnych targów kosmetycznych, na których byłam obecna, do Waszego stoiska ustawiała się zawsze długa kolejka. Jak myślisz, co wyróżnia markę Mokosh? Dlaczego jest tak atrakcyjna dla klientów?

To bardzo miłe pytanie, na które z dumą odpowiadam, że w zespole Mokosh nie ma osób przypadkowych. Zarówno my – właścicielki – jak i technologowie, handlowcy, nasz PR-owiec czy nawet magazynierzy to pasjonaci. Wszyscy wierzymy w produkty, które oferujemy i sami je stosujemy. Długa kolejka wynika zawsze z trzech powodów: jakościowej i merytorycznej obsługi, zdecydowanie wyróżniających się produktów, po które wracamy oraz dizajnu. Mówią, że Mokosh to nie tylko uczta dla ciała, ale i dla oka. Nie mogę się z tym nie zgodzić. Produkty cieszą swoją prostotą i minimalizmem nawet najbardziej wymagających projektantów czy artystów. Dzięki temu to idealny i często wybierany prezent.

Fot. materiały prasowe

Produkty Mokosh składają się z dwóch rodzajów. Jedne z nich to kosmetyki bazowe, drugie – wieloskładnikowe. Co to znaczy i czy jest jakiś schemat, wedle którego najlepiej je ze sobą łączyć?

Produkty bazowe to kosmetyki jednoskładnikowe, które możemy używać samodzielnie lub w połączeniu z innymi. Tutaj nie ma schematu, bo właściwie to, co stworzymy zależy od naszego gustu i indywidualnych potrzeb. Czyli na przykład konsystencja peelingu przy połączeniu soli i oleju może być bardziej sucha lub bardziej olejowa. Maseczki z glinki możemy wzbogacać olejami, olejkami eterycznymi, hydrolatami, ale sama glinka też przyniesie wspaniałe efekty. Tego właśnie potrzebujemy – dostosować produkt do swoich potrzeb. Linie wieloskładnikowe to zaprojektowane przez nas już gotowe mieszanki. Po wielu próbach wybieramy najlepszą konsystencję, intensywność zapachów, proporcje składników i tę najlepszą wersję zamykamy w słoikach z naszym logo.

Nawiązałyście też wyjątkową współpracę z profesjonalnymi gabinetami kosmetycznymi. Z pewnością pomogła Ci w tym Twoja poprzednia praca. Na czym polega ta współpraca i jakich zabiegów związanych z marką możemy się spodziewać?

To starannie wyselekcjonowane przez nasz zespół gabinety i SPA, które doceniają sztukę łączenia produktów jednoskładnikowych, cenią naturalną pielęgnację i mają do niej holistyczne podejście. To właśnie MIEJSCA MOKOSH. W każdym z nich znajdziemy coś innego i na swój sposób wyjątkowego. Jeśli w dwóch gabinetach usłyszymy o Rytuale Żurawinowym MOKOSH, to warto poznać oba, bo różnią się one elementami i sekwencjami ruchów.

Oprócz tego kosmetyki Mokosh możemy znaleźć w różnych sklepach stacjonarnych, na przykład JEJU w Krakowie, który sama często odwiedzam. Jakim kluczem kierujesz się podczas doboru swoich partnerów?

Współpracujemy z niszowymi sklepami z kosmetykami naturalnymi, drogeriami, które oferują wyselekcjonowany asortyment, butikami projektantów, salonami fryzjerskimi, a nawet studiami projektowania wnętrz. Każde miejsce doceniliśmy za podejście, wystrój, oferowane usługi lub odwrotnie: to nas doceniono poprzez zaproszenie do współpracy.

O co klientki najczęściej pytają Cię na targach? Na czym najbardziej im zależy podczas doboru kosmetyków?

Klientkom i klientom Mokosh najbardziej zależy na bezpieczeństwie stosowania produktów, maksymalnie dobrym składzie i wysokiej jakości wszystkich jego elementów. Często analizują nasze etykiety i zadają szczegółowe pytania. To wspaniałe, że świadomość odnośnie surowców kosmetycznych stale rośnie i cieszymy się, że możemy być częścią tego procesu.

Fot. materiały prasowe

Po Wasze kosmetyki sięgają również panowie. Czego oni zazwyczaj szukają wśród oferty?

Panowie szukają produktów, które będą działały kompleksowo i szybko. Takimi produktami są m.in. wygładzający krem do twarzy Figa czy olej kokosowy, który ma silne działanie łagodzące, czyli zastępuje kosmetyki do golenia. Tutaj faktycznie nasz PR-owiec Sebastian Natkaniec jako mężczyzna może podzielić się własnymi doświadczeniami odnośnie stosowania produktów. To zdecydowanie ułatwia panom zakupy.

Ile trwa praca nad jednym kosmetykiem? Jakie są etapy jego powstawania?

Czasami praca nad produktem trwa dwa miesiące, a czasami ponad pół roku. To bardzo złożony i kreatywny proces, ale wszystko dla obłędnego efektu. Można pomyśleć, że najłatwiej jest wprowadzić jednoskładnikowy produkt. Jednak oleju arganowego i jojoby szukaliśmy najdłużej. Dzięki temu jesteśmy pierwszą firmą w Polsce, która posiada te oleje dla dzieci od pierwszego dnia życia. To dla nas ogromny sukces! Gdy mówimy o produktach wieloskładnikowych to wszystko zaczyna się od pomysłu, później wywiadu z klientami czy znajomymi. Pytamy czy potrzebują takiego produktu i jakie mieliby wobec niego oczekiwania. To ważne, bo to dla właśnie dla nich tworzymy. Nie możemy projektować kosmetyków pod siebie. Kolejne jest opracowanie receptury, próby konsystencji i intensywności zapachów. Gotowa i wybrana próbka trafia na wszystkie niezbędne badania i jeśli przejdzie je pomyślnie to zaczynamy testowanie. Próbki trafiają do osób o różnym typie skóry i na podstawie ich wyników, badań aplikacyjno-użytkowych oraz w oparciu o wiedzę kosmetologów opracowujemy treść etykiety. Później przechodzimy do projektu graficznego etykiet i ulotek, fotografowania go i tworzenia kampanii. To w zupełnym skrócie i gdy wszystko się udaje za pierwszym razem. Często jednak coś urozmaicamy i wtedy całe koło się powtarza.

>>> Czytaj również: Przyjazne kremy z filtrem na nadchodzące lato, które nie zaszkodzą Twojej skórze

Z czego w swojej pracy jesteś najbardziej dumna?

Jestem dumna z tego, że stworzyliśmy produkty, w których nie szliśmy na kompromis, jeżeli chodzi o dobór składników i substancji aktywnych. Jestem dumna, że takie produkty możemy zaproponować naszym odbiorcom. Jestem też niezwykle dumna z tego, jak wspaniały zespół udało nam się stworzyć. Fenomenalnie jest chodzić do pracy z uśmiechem i cieszyć się z obecności wszystkich członków zespołu.

Można powiedzieć, że obecnie panuje moda na kosmetyki naturalne, ale z drugiej strony widać silną konkurencję. Jak odnaleźć się na tego typu rynku? Czy wystarczy mieć dobry produkt, czy potrzeba czegoś więcej? Jak Wy sobie z tym radzicie?

Trzeba faktycznie mieć dobry produkt, bo nie każdy, który nazywa się kosmetykiem naturalnym jest wysokiej jakości. Chodzi o to, aby składników aktywnych było dużo i były o dużym stężeniu. Ważne jest też to, aby przyjemność stosowania i działanie kosmetyku było obłędne. To wszystko składa się na to, że kosmetyk jest dobry i od tego zależne są efekty, jakie daje i na podstawie tych efektów jesteśmy oceniani.
 Ważna jest dla nas idea marki. Łączenie ludzi wokół idei świadomego dbania o siebie. Często spotykamy się z klientami, organizujemy warsztaty i dajemy możliwość profesjonalnej konsultacji kosmetologicznej. Można powiedzieć, że stworzył się pewien „mokoshowy” styl życia.

Fot. materiały prasowe

Czy można spotkać Wasze produkty gdzieś za granicą?

Można spotkać nasze produkty za granicą. Na razie w Europie, ale mamy zapytania już z całego świata. Współpraca rozpoczynała się od rozmowy z dystrybutorami, gdy ci poznali Mokosh. Produkty urzekły ich na tyle, że postanowili pokazać je dalej!

Jakie są Twoje plany na rozwój marki?

O szczegółach niestety mówić nie mogę, ale ten rok będzie w Mokosh rokiem przełomowym. Tutaj zachęcam do śledzenia naszego profilu na Facebooku i coraz to bardziej popularnego Instagrama. Wiele się tam dzieje i będzie się działo dużo więcej. Niebawem nawet relacje na żywo z naszej pracy. Bądźcie z nami.

Rozmawiała: Tatiana Zawrzykraj