Większa sprzedaż, czyli po co sklepom visual merchandising – część II

1521
Sklep Hugo Boss w Nowym Jorku, Fot. Matteothun.com

Kontynuujemy nasz cykl o visual merchandisingu. Tym razem przekonacie się, dlaczego w niektórych przymierzalniach z trudem można się pomieścić, jak dobór muzyki, zapachów i kolorów wpływa na nasze zachowanie w sklepie, i o czym trzeba pamiętać projektując witrynę.

Przymierzalnie

Komfort klientów na zakupach to nie tylko przestronne alejki, produkty dostępne na wyciągnięcie ręki czy przejrzysty system oznaczeń. Przymierzalnie są bardzo ważnym składnikiem wnętrza sklepowego. Największe niedogodności w użytkowaniu powstają, kiedy projektant traktuje je jako dodatkowy element sklepu, który musi gdzieś „upchnąć”. Miejsce na przymierzalnie zabiera cenną powierzchnię, na której można byłoby wyeksponować więcej towaru. Tu pojawia się dylemat – więcej miejsca dla klientów czy produktów?

Chyba każdy z nas doświadczył przynajmniej raz tej wątpliwej przyjemności korzystania z przymierzalni, w której z trudem można się obrócić, jest za mało lub w ogóle nie ma wieszaków na ubrania, czy wreszcie (o zgrozo!) zasłony są za wąskie i napotykamy w lustrze wzrok osoby stojącej przed przymierzalnią. Kabiny, które są za małe i niewygodne, w konsekwencji mogą nawet zniechęcić do zakupu. Wielu klientów rezygnuje już na etapie przymierzania, kiedy widzi, że wnętrze przymierzalni jest widoczne z zewnątrz mimo (pozornie) zasuniętych zasłon. W projekcie sklepu dopasowanego do potrzeb klienta kabiny są przestronne, kupujący mają wystarczająco miejsca na swoje rzeczy, osoby towarzyszące mają gdzie usiąść, a na podłogach zadbano o czyste dywaniki, aby zwiększyć komfort przebywania w przymierzalni. Doświadczenia klienta z tej części sklepu wpływają na ocenę całej marki i mogą zdecydować o chęci ponownego odwiedzenia sklepu.

(źródło: theeverygirl.com)
(źródło: theeverygirl.com)

CZYTAJ DALEJ…