Supreme. Niegdyś start-up, dziś firma warta miliard dolarów, do której wchodzi inwestor

569

Nie jest żadną tajemnicą, że Supreme to ostatnio najpopularniejsza marka z odzieżą streetwearową. Jej ubrania osiągają zawrotne ceny nie tylko w oryginalnych sklepach, ale także w obiegu odsprzedażowym. Czy potrzeba im czegoś więcej? Brand właśnie sprzedał 50% swoich udziałów The Carlyle Group.

Spektakularny sukces Supreme jest zaskakujący tym bardziej, że dystrybucja firmy ogranicza się tylko do 11 salonów (w tym 6 w samej Japonii!) oraz sklepu internetowego. Od zawsze prowadzi też politykę ekskluzywności i niedostępności docenianą przez millenialsów i światek mody.

W zeszły piątek świat obiegła informacja o tym, że Supreme sprzedał 50% akcji koncernowi Carlyle Group – prywatnemu funduszowi inwestycyjnemu, który z modą nie ma nic wspólnego. Jak oznajmił w oświadczeniu właściciel, James Jebbia: Współpraca z Carlyle pozwala nam skoncentrować się na robieniu tego, co wychodzi nam najlepiej.

The Carlyle Group to globalna firma private equity zarządzająca funduszami od 1987 roku. Carlyle inwestuje w przejęcia, venture i growth capital, nieruchomości i słynie z kupowania firm, inwestowania w nie i sprzedawania z ogromnym zyskiem po krótkim czasie. Nie musimy sięgać pamięcią daleko. W 2013 roku podobny biznes miał miejsce ze słuchawkami Beats również znanymi jako Beats by Dr Dre. Wówczas Carlyle również zainwestował 500 milionów dolarów w 50% akcji firmy, aby po 8 miesiącach odsprzedać je za 3 miliardy. Wystarczy rozejrzeć się po zatłoczonym metrze w Nowym Jorku czy Londynie, aby zauważyć, że co druga osoba świeci logo „B”.

Supreme bardzo starannie zbudowało swój brand, utrzymując niskie stocki, limitując dostęp do większości kolekcji i współpracując z bardzo ekskluzywnymi nazwiskami. W obecnej sytuacji nie może jednak pozostać tą samą hiper-ekskluzywną i niszową marką, bo koncern bez wątpienia skoncentruje się na zwiększeniu sprzedaży. Warto więc zadać pytanie: czy w takim modelu biznesowym marka nadal pozostanie cool? 

Niezależnie od odpowiedzi, marka wyraźnie przygotowuje się do kontynuacji ekspansji i już teraz pojawiły się plany rozbudowy butiku na Brooklynie. James Jebbia ma nadzieję, że w ten sposób marka stanie się chociaż trochę mniej trudna dla klientów do odnalezienia i dokonania zakupu.

Czy to tylko jego samodzielny pomysł? Wydaje się nieuniknione, że dzięki tej inwestycji Supreme stanie się wielkim przedsiębiorstwem. Firma private equity, taka jak Carlyle, nie ma czasu na zmianę strategii – inne firmy z portfela koncernu jak Dr. Pepper/Seven Up Bottling Group czy Golden Goose Deluxe Brand, odniosły sukces poprzez swoją dostępność. „Dostepność” to antyteza Supreme, dlatego cała branża mody czeka na dalszy rozwój sytuacji.

Autor: Kaśka Michalak i Ula Wiszowata