Streetwear przyczynił się w 2017 roku do wzrostu sprzedaży dóbr luksusowych o 5%

109
Fot. mat. Supreme x Louis Vuitton

Kiedy w styczniu okazało się, że Louis Vuitton podejmuje współpracę z Supreme, w świecie mody zawrzało. Wiadomość zaskoczyła szczególnie tych, którzy pamiętali sytuację z 2000 roku. Amerykańska marka wywołała wówczas konflikt przez bezprawne wykorzystanie monogramu francuskiego domu mody na swoich produktach. O awanturze najwyraźniej zapomniano, bo jedna z najbardziej wyczekiwanych kolekcji tego roku została zaprezentowana podczas pokazu Louis Vuitton na jesień-zimę 2017, podważając dotychczasowe zależności pomiędzy streetwearem a high fashion.

Virgil Abloh, jeden z najbardziej płodnych prowokatorów mijającego roku, porównał modę uliczną do formy sztuki. Czasami ta propozycja faktycznie wydaje się trafnym spostrzeżeniem – streetwear jako późnokapitalistyczny ruch kreatywny, zdefiniowany przez rewolucję estetyczną i kulturowy brikolaż. Dziwaczne połączenie sytuacjonizmu i pop-artu Warhola? Pewnie tak, chociaż pierwotny zamysł twórców prawdopodobnie wykraczał poza zwykłą chęć zysku na produkcie.

mat. Supreme

Pochylmy się nad głośnym wprowadzeniem do sprzedaży cegły we wrześniu zeszłego roku – znów Supreme. Jako produkt była ona fascynująca. Czyżby to inspiracja Koonsem, który kpił z grona własnych konsumentów, udowadniając, że, czegokolwiek by nie zrobił, uda mu się sprzedać dzieło? A może nawiązanie do reklamy „Big Brother Magazine” z 1995, która przedstawiała cegłę z umieszczoną na niej naklejką logo? Czy takie posunięcie powinniśmy bezwzględnie utożsamiać z buntem? Cegły są przecież dosłownie rozumianym fundamentem miast i węzłów handlowych, a także symbolem ruchów i niepokojów społecznych. A może to po prostu cegła bez zbędnej filozofii?

Marki takie jak Supreme nieustannie zestawiają swoje produkty z ich ukrytymi znaczeniami, co sprawia, że podobne działania przyciągają uwagę nawet osób, które nie wydają się rzeczywiście zainteresowane zakupem.

Streetwear nie tylko napędza własny rozwój, ale staje się trendem konkurującym z luksusowymi domami mody. W październiku „The Fashion Law” doniósł, że w 2017 roku najwyższej jakości produkty mody ulicznej przyczyniły się do wzrostu sprzedaży dóbr luksusowych o 5%, co szacuje się na kwotę 263 milionów euro (według raportu Bain & Company). Nie pozostaje bez znaczenia fakt, że Supreme w 2017 roku sprzedało połowę swoich udziałów firmie inwestycyjnej The Carlyle Group za… 500 mln dolarów.

Warto wspomnieć, że projektanci, którzy podjęli najbardziej interesujące kroki w 2017 roku, jedną nogą są właśnie w branży streetwear – mimo że nie zawsze wynikało to z ich pierwotnych założeń. NOAH, kojarzony z modą uliczną, charakteryzuje się bardziej punkową postawą. Marka 032c postanowiła pogodzić intelektualizm z kulturą pop, bazując na szerokiej ofercie produktów. Grailed zapoczątkował rewolucję na rynku odsprzedaży. Boot Boyz z Chicago zajmowali się w tym czasie projektowaniem złożonych napisów na swoich bawełnianych ubraniach – z odniesieniami między innymi do Goldie czy Bauhausu. Wszystkie te osoby działają w duchu streetwearu, który nigdy nie był kojarzony ze spójnymi założeniami, przez co nie narzucał krępujących ograniczeń i umożliwiał swobodę interpretacji.

Autor: Kinga Białek