OPINIE: Jak show-biznes i media plotkarskie drenują modę autorską, czyli ścianki i czerwone dywany po polsku

2052

Sezon imprez salonowych, pokazów i nagród powoli dobiega końca. Przed wakacyjnym marazmem warto podsumować to, co się dzieje w polskich i światowych mediach, a w szczególności zwrócić uwagę na ciekawy fakt.

W rozwiniętym świecie to show-biznes i media są głównym motorem napędowym dla branży mody. W Polsce mamy sytuację odwrotną, w której to media, szczególnie te plotkarskie wykorzystują twórców, czerpiąc z tego określone korzyści finansowe i nie dając nic w zamian, co w efekcie powoduje straty całego sektora, a twórców mody dotyka to w szczególności. Największe domy mody i projektanci przygotowywali się przez kilka tygodni na sezon czerwonych dywanów. Złote Globy, SAG Awards, Grammy i Oscary to swoisty festiwal świata mody. W czasie przygotowań i przed ceremonią strój to najważniejszy wyznacznik stylu i trendów. Każdy z projektantów marzy o swojej sukni na czerwonym dywanie ważnej imprezy, ponieważ o wyjątkowych kreacjach mówi cały świat i to jeszcze długo po wydarzeniu.

Media, szczególnie te plotkarskie wykorzystują twórców, czerpiąc z tego określone korzyści finansowe i nie dając nic w zamian, co w efekcie powoduje straty całego sektora, a twórców mody dotyka to w szczególności.

Wydawać by się mogło, że nasz mały polski światek show-biznesowy powinien kierować się w tę stronę. Słychać coraz częstsze narzekania, że nasi celebryci na wielkich imprezach w kraju ubierają się źle lub w najlepszym wypadku poprawnie. Rzadkością są kreacje na poziomie, który przynajmniej zbliżałby się do światowego. Czy to z polską modą jest coś nie tak, bo to głównie ona jest reprezentowana na rodzimych ściankach? Czy przyczyny należy szukać gdzieś indziej?

Po serii ostatnich imprez sezonu zimowego, pokazów mody i różnych gali, takich jak Telekamery czy Orły pozostaje stwierdzić, że daleko nam do międzynarodowych standardów. Nie oceniam kreacji, makijażu czy fryzury. Patrzę przez pryzmat relacjonowania tych wydarzeń, które są często upokarzającej jakości fotograficznej, a już całkowicie pozbawione są treści merytorycznej. Przypominam sobie relacje i transmisje z czerwonego dywanu oglądane w kanale E! Red Carpet i porównuję z Arkadami Kubickiego i dziennikarkami w sukniach wieczorowych siedzącymi na podłodze. Porównuję krótkie wywiady z każdą z gwiazd wchodzących na wydarzenia, w których pada kluczowe pytanie – kto Cię ubrał? W Polsce mamy wyścigi na serie szybkich zdjęć z Pudelka, Plotka, Plejady, Jastrzębia czy innego Kozaczka z polskimi gwiazdami. Tutaj nikogo nie interesuje przekaz i wartość. Tutaj liczy się kasa za klikalność zdjęć przesłanych „z kolana” do redakcji, bo kto pierwszy ten lepszy. Ewentualnie jakiś młodociany redaktor pokusi się o słów kilka krytyki w temacie jednej, czy dwóch stylizacji, przy czym z treści najczęściej wynika, że pojęcia o tym co pisze nie ma żadnego. To wyzysk w czystej postaci, dający korzyści tylko i wyłącznie jednej ze stron tego biznesu, przy czym ten zarabiający nie wkłada w to żadnej wartości intelektualnej, żerując na twórczości innych.

Tutaj nikogo nie interesuje przekaz i wartość. Tutaj liczy się kasa za klikalność zdjęć przesłanych „z kolana” do redakcji, bo kto pierwszy ten lepszy.

Każdy kto choć trochę interesuje się modą, widział zieloną sukienkę Nicole Kidman na gali SAG Awards z kluczowym przekazem, że to suknia Gucci, czy ciężarną Natalie Portman w białej sukni Dior. I wróćmy na nasze podwórko. Czy ktokolwiek wie kto zaprojektował suknię Marceliny Zawadzkiej czy Katarzyny Zielińskiej, albo gdzie ubiera się Grażyna Torbicka? Nie jest już żadną tajemnicą, że celebryci w Polsce w większości przypadków pokazują się w wypożyczanych kreacjach. To nawet nie dziwi, ponieważ trudno oczekiwać przy mnogości imprez, aby każda gwiazda, mniej lub bardziej znana osoba, kupowała sukienki co tydzień. Należy jednak oczekiwać, a nawet żądać, by w Polsce w końcu zaczęto szanować pracę projektantów mody. To dzięki ich twórczości i kreatywności zarabiają celebryci i media. Ci pierwsi nie inwestując własnych środków są w stanie pokazać się na każdej imprezie w innej stylizacji, dzięki czemu rośnie ich popularność/rozpoznawalność. To efekt licznych publikacji prasowych, ale przede wszystkim wspomnianych serwisów plotkarskich, których niesłabnąca popularność liczona jest w milionach użytkowników. Te znowu zarabiają krocie na relacjach z wydarzeń poprzez publikację zdjęć i ich klikalność. Gdyby nie projektanci mody i ich otwartość na wypożyczenia własnej twórczości, atrakcyjność ścianek znacznie by spadła, a co za tym idzie – serwisy plotkarskie nie miałyby tak dużej w ilości i atrakcyjnej w zdjęcia treści do przekazania.

Jest oczywistym, że w tym łańcuszku korzystają wszyscy poza najważniejszymi uczestnikami tej części show-biznesu, czyli projektantami. Żądaniem jak najbardziej zasadnym jest wezwanie mediów do rzetelnej informacji i merytorycznego relacjonowania wydarzeń. Wszystkie portale powielają fotografie ze ścianek ledwie podpisując je nazwiskiem osoby na zdjęciu. Nikt nie trudzi się dodatkową informacją o kreacji. Rzetelność i uczciwość wymagałyby, aby Plotek, Pudelek, Plejada, Jastrząb i inne serwisy plotkarskie poświęciły chwilę na dociekliwość. Aby na ważne wydarzenia oprócz fotoreportera wysłać też dziennikarza, który wzorem amerykańskich mediów dopyta gwiazdę po zejściu ze ścianki o autora kreacji, dzięki której właśnie zarabiają oboje pieniądze. Z drugiej strony nikt z branży nie wymaga od portali informacji o stylizacjach. Dlaczego gwiazdom z naszego rodzimego podwórka nie zależy na pokazaniu szerokiemu gronu kto ich ubiera? Przecież dzięki tym twórcom oszczędzają niemałe pieniądze, a co ważniejsze – pracują na swoją rozpoznawalność i popularność. Nie odważę się na stwierdzenie, że im nie zależy. Słyszę tylko jedno wytłumaczenie – bo tak jest.

Pytanie na koniec: kto pierwszy powinien wykonać krok, by zmienić tą sytuację? Moim marzeniem jest, by w końcu osoby przeglądające relacje z polskich czerwonych dywanów i ścianek mogły dowiedzieć się, kto jest autorem stylizacji, by móc dokonać zakupu jakiegoś elementu kolekcji danego projektanta, który zwrócił uwagę, zaintrygował. Tak, wiem… jestem niepoprawną idealistką.

Viola Połeć

PolscyProjektanci.com