Mieszka w Londynie, studiuje w Warszawie, inspiruje się Berlinem. Rozmawiamy z Pawłem Brzezikiem

1223
fot. materiały prasowe

Kilka tygodni temu mieliśmy okazję być częścią niesamowitego wydarzenia, zostaliśmy bowiem zaproszeni do oceny prac dyplomowych studentów Międzynarodowej Szkoły Kostiumografii i Projektowania Ubioru.

Obejrzeliśmy ponad 60 sylwetek i wysłuchaliśmy tyle samo inspirujących historii studentów, którzy włożyli ogromny wysiłek w kolekcję finałową. Jeden z uczniów zwrócił naszą szczególną uwagę: Paweł Brzezik, który umiejętnie łączy życie w Londynie ze studiowaniem w Warszawie. Na co dzień pracuje w jednym z najbardziej popularnych angielskich sklepów (podpowiedź: wszyscy święci) i właśnie tam uczy się mechanizmów funkcjonowania sprzedaży na runku modowym. Dlaczego wybrał tę ścieżkę, czy swoją przyszłość wiąże z Anglią i jak ocenia polski rynek? Rozmawiamy z Pawłem Brzezikiem, studentem roku wybranym przez naszą redakcję „Fashion Biznes”.

seite_farbe
Paweł Brzezik / mat. prasowe

Skąd pasja do projektowania? Opowiesz nam swoją historię?

Moda zawsze w jakimś stopniu była częścią mojego życia. Wcześniej studiowałem architekturę krajobrazu i dekorowanie wnętrz. Moja przyjaciółka zaszczepiła we mnie bakcyla do mody. Zacząłem przyglądać się trendom i wyłapywać z nich to, co mnie najbardziej interesowało. Potem wędrówki do second handów i szukanie najbardziej zbliżonych ciuchów oraz małe przeróbki. Wydaje mi się, że ta kreatywna, artystyczna strona mnie zawsze chciała tworzyć coś swojego – począwszy od mebli, na ciuchach kończąc.

Mieszkasz w Londynie, ale wybrałeś uczelnię w Polsce. Wybrałeś MSKPU. Skąd taka decyzja?

Będąc w Londynie po raz pierwszy szukałem jakiejś szkoły, która  pomogłaby mi przygotować portfolio, a także wprowadzić mnie do tego świata. Czegoś międzynarodowego na wysokim poziomie. Stwierdziłem: czemu nie zainwestować w polską szkołę? MSKPU wydała mi się najlepszą opcją. Dobra kadra, ciekawe przedmioty i te kontakty z innymi szkołami – to na pewno było olbrzymim plusem.

Jak kształtowałeś swój gust artystyczny? Czy edukacja Ci w tym pomogła?

Wydaje mi się, że mój gust artystyczny był już jakoś ukształtowany. Edukacja pozwoliła mi na pogłębienie wiedzy i pasji, spojrzenie na wszystko z innej perspektywy, a także na dostrzeżenie rzeczy, których wcześniej nie widziałem.

Skąd czerpałeś inspirację do kolekcji dyplomowej?

Berlin był moją główną inspiracją podczas tworzenia kolekcji. Uważam, że jest to jedno z najlepszych miast na mapie Europy. Jest tam pewien specyficzny klimat, który bardzo mi się podoba. Na drugim roku wyjechałem do Berlina na tydzień, aby zaczerpnąć inspiracji do kolekcji. Miałem to szczęście, że akurat odbywał się fashion week, więc pozwoliłem sobie na małą eksplorację. Kolorystykę do kolekcji zaczerpnąłem ze ścian berlińskiego metra, lekko przybrudzone, nie do końca czyste przestrzenie idealnie wpasowały się w mój gust, a także klimat kolekcji. Sylwetki są mieszanką rocka i grunge’u z elementami  militarnymi, wszystko to złagodzone folkowymi kwiatami. Taki delikatny miks wszystkiego, co zauważyłem na ulicach Berlina, a także czego doszukałem się w historii miasta.

Jak oceniasz polski rynek w porównaniu do angielskiego?
Wydaje mi się, że angielski rynek jest nieco przepełniony. Czasami nie wiadomo co wybrać, wszystko cały czas się zmienia. Natomiast w Polsce zatrzymaliśmy się na etapie dresówki, asymetrycznych cięć i dużych napisów. Nie mówię, że to złe, ale trzeba coś zmienić, iść trochę do przodu. Jest w nas olbrzymi potencjał. Musimy go wykorzystać. Wiele firm zachwala tkaniny z Polski. Jest jeden sklep na Brick Lane, który ma ciuchy produkowane tylko w Polsce, z polskich tkanin. Myślę, że powinniśmy się skupić bardziej na produkcji. Każdy docenia polski rynek.

Jak długo mieszkasz w Wielkiej Brytanii? Czy to właśnie z tym krajem wiążesz swoją przyszłość?

Trzy lata temu mieszkałem tutaj tylko przez osiem miesięcy. Teraz mija rok odkąd się przeprowadziłem po raz drugi i wydaje mi się on bardziej owocny. Udało mi się awansować na menedżera po trzech miesiącach pracy i jest to tym większe wyróżnienie, ponieważ udało mi się to osiągnąć w jednej z bardziej ekskluzywnych marek modowych na rynku, co wydaje mi się prawie niemożliwe w Polsce. Nauczyłem się bardzo dużo o świecie mody, biznesie i pracy z klientem, a także pogłębiłem swoje umiejętności jako stylista i menedżer.  Czy wiążę moją przyszłość z Londynem? Nie wiem. Podoba mi się to miasto, ale też czasem go nienawidzę: wieczne korki, przeludnione metro, brak czasu dla siebie. To jest świetne rozwiązania dla tych, którzy chcą skupić się na karierze i zdobyć super doświadczenie, poznać niesamowitych ludzi. Przyznaję jednak, że jestem osobą, która uwielbia zmieniać otoczenie. Teraz planuję zrobić kurs stylizacji w St. Martins i przeprowadzić się na rok do Lizbony, aby pogłębić moją wiedzę i wrócić do Anglii ze zdwojona siłą.

Czym się zajmujesz w wolnym czasie? Czy moda to Twoja jedyna pasja?

Przez ostatni rok nie miałem dnia wolnego, bo albo pracowałem albo przygotowywałem się do dyplomu. Jeżeli już mam czas dla siebie to lubię wybrać się na krótki jogging. Uwielbiam przeglądać Tumblra, szukać inspiracji związanych z modą oraz wnętrzami. W przyszłości chciałbym połączyć te dwie pasje.

Rozmawiała: Urszula Wiszowata

PODZIEL SIĘ