„Pełna kolekcja jest odwzorowaniem tego, co działo się w tym czasie w moim życiu.” Rozmowa z Kingą Szarłowską

341
Fot. Marta Machej

To jej projekty przykuły naszą uwagę podczas tegorocznej gali rozdania dyplomów MSKPU. Kinga Szarłowska stworzyła kolekcję, która powstała z, wydawać by się mogło, dwóch skrajnych inspiracji. Kompilacja obserwacji owadów z Nowej Zelandii oraz malarstwa, a przede wszystkim Narodzin Wenus przyniosła romantyczne, choć mroczne propozycje. Zadaliśmy projektance kilka pytań odnośnie jej kolekcji dyplomowej. 

Opowiedz o swoich nietypowych inspiracjach.

Inspiracją mojej kolekcji były z jednej strony owady żyjące w Nowej Zelandii. Nie bez przyczyny nazywane są świecącymi robakami, ponieważ wytwarzają piękne turkusowe światło. Dzięki temu rozświetlają jaskinie, w których pomieszkują. Pojawiające się w totalnych ciemnościach światełka, symbolizują narodziny piękna. Z tym właśnie powiązana jest moja kolejna inspiracja – obraz Narodziny Wenus. W kolekcji można znaleźć suknie wieczorowe – w mrocznych, jaskiniowych odcieniach ze świecącymi, turkusowymi dodatkami. Druga część moich ubrań króluje w kolorach dzieła Botticellego.

Jakie trudności napotkałaś podczas tworzenia dyplomowej kolekcji?

Najtrudniej było mi się zdyscyplinować, aby kolekcja powstawała stopniowo, a nie „na ostatnią chwilę”.  Musiałam naprawdę się starać, żeby panować nad stresem przez ostatni rok. Ważne było też, żeby trzymać się tematu kolekcji. Często układając tkaniny na manekinie, ponosiła mnie fantazja i z jednej kreacji rodziła się od razu następna. W wyniku czego z sześciu sylwetek powstało ich czternaście! Na dodatek piętnasta kreacja powstała dwa dni przed obroną kolekcji dyplomowej.

>>> Przeczytaj również: „Sztuka biznesu to dla mnie najciekawsza ze sztuk”. Rozmowa z Agą Roszak

A co było dla Ciebie najprzyjemniejszą częścią pracy?

Zdecydowanie najwięcej frajdy sprawił mi pokaz! Kiedy wszystko było już uszyte i przygotowane, to widok kreacji na wybiegu był dla mnie czystą przyjemnością. Mimo początkowych nerwów na backstage’u, wszystko poszło zgodnie z planem. 

Jak długo nad nią pracowałaś?

Prace nad kolekcją zaczęły się już na początku 2017 roku. Wtedy powstała pierwsza część – ta mroczniejsza, ciemniejsza. Przez lato zebrałam wszystkie inspiracje, przemyślałam dokładniej, w którym kierunku iść. Od października powstawała część w pastelowych kolorach. Pełna kolekcja jest odwzorowaniem tego, co działo się w tym czasie w moim życiu. Odwzorowuje moje nastroje, budzącą się nadzieję i wiarę w przyszłość. 

A propos przyszłości: jakie są Twoje plany zawodowe związane z projektowaniem?

Cały czas pracuję dla szczecińskiej marki sukien ślubnych. Mam nadzieję, że w przyszłości uda mi się stworzyć autorską linię Premium. 

Fot. Marta Machej
Fot. Marta Machej
Fot. Marta Machej
Fot. Marta Machej
Fot. Marta Machej
Fot. Marta Machej
Fot. Marta Machej
PODZIEL SIĘ