#Kariera — Siódme przykazanie: „Nie kradnij”

958
Fot. Vittorio Zunino Celotto/Getty Images Europe

Ostatnie wydarzenia związane z Philippem Pleinem i Dolce & Gabbana sprowokowały rozmowę na temat kadr i ochrony jednego z najważniejszych dóbr firmy, jakim są zasoby ludzkie.

„Wszyscy próbują przetrwać” – powiedział Philipp Plein w rozmowie z „Business of Fashion”, próbując tym samym odeprzeć zarzuty w sprawie domniemanego podkradania pracowników dla Dolce & Gabbana. W połowie grudnia zespólł Pleina otrzymał oficjalny list od prawników duetu D&G oskarżający go o werbowanie pracowników do nowo otwieranego butiku projektanta w Mediolanie. Sprawa eskalowała już nawet do mediów społecznościowych, na łamach których Plein skomentował „love letter” od prawników D&G. Na otwarciu butiku na Bond Street w Londynie w swoim przemówieniu oskarżył D&G o monopolizm.

Ci ludzie, te brandy, oni nie chcą konkurencji. Oni wiedzą, jak siebie chronić. Wszyscy tak robią. Kiedy masz monopolizm na rynek nie chcesz, aby ktokolwiek jadł z Twojego talerza. Tak to już jest w tej branży – powiedział Plein.

Just received a love letter from Dolce and Gabbana’s lawyer accusing me and my people that we would steal their employees……. 1. This is a free country and everybody can choose by themselves who they want to work for !! 2. If people are happy at their job they don’t think about leaving !!! 3. I really love and respect the brand dolce and gabbana , it was an inspiration for me and many others to start my business and to work in fashion !!!! @stefanogabbana @dolcegabbana It’s is sad to say but everybody loves you until you become competition !!!! Since more than 15 years I work 24/7 on realizing my dream and building my company …. I respect everybody and I never received any support from this industry until today !!! I want to take this moment to apologize to absolutely „NOBODY” !!!!

A photo posted by Philipp Plein (@philippplein78) on

Nadeszły trudne czasy dla marek z sektora luksusowego. Nawet najlepsi gracze na rynku nie odnotowują wzrostów sprzedaży, a często praktykowane triki marketingowe przestały działać. Dodatkowo trudna sytuacja w Europie i ataki terrorystyczne m.in. w Paryżu i w Berlinie skutecznie odstraszają kupujących. Firmy sięgają więc do różnych metod, aby zwrócić na siebie uwagę i przyciągnąć najlepszy talent do swojego zespołu.

Philipp Plein na przestrzeni 20 lat zbudował całkiem pokaźne imperium. Projektant może pochwalić się 120 butikami na całym świecie.

Polskie firmy walczą o specjalistów

Choć sprawa dotyczy największych graczy na rynku, to nie jest odosobnionym dla nich przypadkiem. Firmy, również na polskim podwórku strzegą danych swoich pracowników w obawie przed konkurencją. Specjalistów u nas jak na lekarstwo, a rynek rośnie w dwucyfrowym tempie. Z naszym obserwacji wynika, że polskie brandy równie zacięcie walczą o najlepszych pracowników, co zagraniczne koncerny. W ubiegłym roku, kiedy realizowaliśmy kampanię dla jednej z największych firm w sektorze odzieżowym, byliśmy zmuszeni do zmiany lub ukrycia nazwisk wypowiadających się osób. Podobnie kreatorzy mody autorskiej walczą o najlepszych konstruktorów, technologów i krawcowe na rynku. Projektanci wychodzą z założenia, że jak już mają precyzyjną krawcową to nie wypuszczą jej tak łatwo. Nigdy też nie rozmawiają o swoim zespole głośno w obawie przed innymi, którzy mogliby „podkraść” pracownika.

„Wszyscy staramy się przetrwać” – powiedział Phillip Plein. Walka o talent na rynku stała się już normą w sektorze modowym. Prawnicy Dolce & Gabbana wytykają pracownikom Pleina werbowanie co najmniej 10 pracowników butiku D&G w Mediolanie w drugiej połowie października 2016. Dwóch z nich zdecydowało się przejść do firmy Pleina. W retailu, zwłaszcza sektora luksusowego, często jest tak, że klient jest związany ze sprzedawcą bardziej niż z brandem. Oznacza to w praktyce, że klient przechodzi do innej firmy wraz z personelem.

Żaden pracodawca nie może zmusić pracownika do pozostania na stanowisku, ale na pewno może zabezpieczyć się poprzez zastosowanie odpowiednich zapisów dotyczących zakazu konkurencji – mówi Arkadiusz Szczudło z IP Legals.

W przypadku braku takich zabezpieczeń zawartych w treści umów z pracownikami, należy zwrócić uwagę przede wszystkim na to, jaki był cel transferu danego pracownika do konkurencji. Jeżeli celem innej firmy było zdobycie odpowiednich kompetencji, które posiada dany pracownik i wszystko odbyło się zgodnie z dobrymi obyczajami, można przyjąć, że nie zostały naruszone przepisy polskiego prawa. Sprawa dla konkurencji komplikuje się, gdy poprzez przejęcie pracownika przez konkurencję dotychczasowemu pracodawcy może zostać wyrządzona szkoda – mówi Arkadiusz Szczudło.

Powyższe rozwiązania prawne są jednak łatwe do obejścia, a wina o nakłanianiu pracownika do przejścia trudna do udowodnienia. Lepsza płaca lub wyższe stanowisko kusi pracownika na tyle, aby ten współpracował z nowym pracodawcą. Ten drugi może dać ogłoszenie o pracę, namawia do oficjalnego aplikowania na stanowisko, a na koniec i tak wszystko jest już ustawione.

W Polsce również jest prawo, które chroni przez nieuczciwą konkurencją.

Podstawową możliwością zabezpieczenia się przed przejęciem pracowników (lub innych osób współpracujących) przez konkurencję jest stosowanie odpowiednich zapisów dotyczących zakazu konkurencji.

W takim przypadku zastosowanie znaleźć mogą przepisy Ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, a w szczególności art. 3 określający ogólną definicję czynu nieuczciwej konkurencji oraz art. 12 ust. 1, który wprost stanowi, że „czynem nieuczciwej konkurencji jest nakłanianie osoby świadczącej na rzecz przedsiębiorcy pracę, na podstawie stosunku pracy lub innego stosunku prawnego, do niewykonania lub nienależytego wykonania obowiązków pracowniczych albo innych obowiązków umownych, w celu przysporzenia korzyści sobie lub osobom trzecim albo szkodzenia przedsiębiorcy”.

Warto zwrócić również uwagę na to, że aby móc zastosować art. 12 u.z.n.k., musi dojść do „nakłaniania” do takich działań. Jednocześnie, ustawodawca nie ogranicza się wyłącznie do osób pozostających w stosunku pracy, ale także do wszystkich innych osób świadczących pracę na podstawie umów cywilnoprawnych (np. umowa zlecenia, o dzieło).

W przypadku, gdy dojdzie już do naruszenia wskazanych powyżej przepisów, żądania jakie będzie mógł wysuwać pracodawca przejętego pracownika to m.in. odszkodowanie oraz złożenie oświadczenia o odpowiedniej treści i formie. Natomiast, w przypadku powstania  tylko zagrożenia naruszenia, właściwym żądaniem będzie żądanie zaniechania naruszeń.

W pewnych okolicznościach zasadne będzie również skorzystanie z przepisu art. 296a Kodeksu karnego, do którego odsyłam zainteresowanych.

Arkadiusz Szczudło

List prawników Dolce & Gabbana był póki co tylko ostrzeżeniem. W przypadku, kiedy firma znajdzie więcej dowodów sprawa znajdzie się w sądzie. Jedna sprawa nie rozwiąże jednak problemu całego sektora. Pracodawca powinien dbać tak o swój zespół, aby ten czuł się spełniony i doceniony. Nie jest jednak tajemnicą, że sektor odzieżowy w Polsce jest jednym z tych, który najsłabiej wynagradza ludzi, nie wspominając o braku zrozumienia dla potrzeby empolyer brandingu firmy. To hasło to u nas w modzie wciąż temat dla wyszukiwarki Google, a nie dla pracy.

Autor: Urszula Wiszowata