Jak nie dać się zrobić na szaro kupując zielone produkty? Co warto wiedzieć o EKO modzie

250
źródło: drgreene.com

Modowy biznes cały czas prężnie się rozwija, jednak nigdy wcześniej nie mówiono tyle o jego eko-odsłonie. Pora przyjrzeć się z bliska temu zagadnieniu – czy produkty, które kupujemy faktycznie są ekologiczne? Jak to sprawdzić? Czym się kierować? Od czego warto zacząć, jeśli decydujemy się na zmianę stylu życia na bardziej zgodny z naturą?

Dotychczas kupowałam ubrania w znanych sieciówkach. Czy muszę z tego rezygnować, jeśli chcę to robić ekologicznie?

Absolutnie nie! Wystarczy nam dodatkowe 5 sekund na zakupach, by zerknąć na metkę. Znana marka odzieżowa H&M wprowadziła w 2011 roku specjalną linię, w której znajduje się odzież wyprodukowana z poliestru z recyklingu butelek PET i tekstylnych odpadków, czy też lyocellu – materiału z celulozy drzewnej. Przede wszystkim jednak skupiono się na bawełnie organicznej, czyli takiej, którą uprawia się bez sztucznych środków owadobójczych i nawozów. Taki zakup to strzał w 10! Podobne eko-linie odzieżowe pojawiają się stopniowo w wielu znanych sieciówkach. Ostatnio nawet nasze polskie LPP zrezygnowało z używania futer naturalnych (pisaliśmy o tym TUTAJ). Z książki Magdaleny Płonki Etyka w modzie czyli CSR w przemyśle odzieżowym dowiedzieć się można, że według niezależnych badań Uniwersytetu w Michigan, produkcja naturalnego futra jest aż 22 razy bardziej obciążająca, niż jego sztucznego odpowiednika. Warto mieć to na uwadze, kupując zimową kurtkę! Dobrze jest także pamiętać, że napis na metce „100% cotton” nie znaczy, że produkt jest ekologiczny. Owszem, pochodzi z włókien naturalnych, jednak często jego produkcja jest niezwykle nieekologiczna i przepełniona agresywną chemią.

O co chodzi z tymi certyfikatami? Czego mam szukać na metce, oprócz składu?

Pamiętacie nasz test sprzedawców w sklepach z odzieżą? (Pisaliśmy o tym TUTAJ). Niestety nie warto szukać u nich pomocy. Większość pracowników jest niewyedukowana w zakresie eko-mody i z pewnością wskaże Wam zwykłą bawełnę jako najlepszy wybór. Warto zapamiętać kilka prostych nazw, by mieć pewność, że wybieramy produkt, po jaki przyszliśmy. Najbardziej znanym certyfikatem jest Fairtrade. I choć w swej większej części dotyczy wynagrodzeń pracowników oraz ich godnej pracy, odnosi się także do ekologii. Rolnicy objęci systemem Fairtrade zmuszeni są do stopniowego wprowadzania bardziej zrównoważonej gospodarki rolnej. Obowiązuje ich zakaz stosowania genetycznie modyfikowanej bawełny, obowiązek dbania o zrównoważoną gospodarkę wodną czy ograniczenie pestycydów do poziomu nieprowadzącego do degradacji czy pustynnienia gleby.

źródło: fairtrade.org.pl
źródło: fairtrade.org.pl

Drugim wartym zapamiętania certyfikatem jest GOTS – Global Organic Textile Standard. Ten znak oznacza, że 95% produktu powstało z surowców naturalnych pochodzenia ekologicznego (spełniających standardy rolnictwa ekologicznego).

źródło: global-standard.org
źródło: global-standard.org

No dobra, a co z ubraniami, które mam już w szafie, a których nie noszę?

W kwietniu tego roku H&M oraz piosenkarka M.I.A. wypuścili specjalny film promujący Światowy Tydzień Recyklingu. Podczas podobnych akcji, zbierane jest nawet 25 tysięcy ton niepotrzebnej lub zniszczonej odzieży, która nie tylko zamieniana jest na nową, lub trafia do potrzebujących, ale także zdecydowanie ogranicza zużycie wody. Poprzez recykling tylko jednego T-shirtu można zaoszczędzić nawet 2100 litrów wody.

Dobrym rozwiązaniem są także komisy. Warto zajrzeć na naszą LISTĘ KOMISÓW i wstawić coś swojego. Oto kilka wskazówek, jak skutecznie sprzedać swoje rzeczy w komisie. Nie tylko pozbędziemy się rzeczy, nie wyrzucając ich bezpośrednio do śmietnika, ale także zarobimy pieniądze i będziemy czuć się dobrze z tym, że ktoś jest szczęśliwy z nowego zakupu.

O co chodzi ze slow fashion? Czy kupując poliestrową bluzkę, mogę powiedzieć, że postąpiłam ekologicznie?

Slow Fashion to bardzo młode pojęcie, jednak to właśnie rok 2016 stanowił o jego rozkwicie. To oczywiste potępienie konsumpcyjnego stylu życia i skłonienie się do zasady „mniej znaczy więcej”. Należy kupować odzież okazjonalnie i kompletować garderobę na lata, zamiast wybierać ją na nowo co chwilę na wyprzedażach typu last chance. Warto myśleć o swojej szafie jako całości – wybrać kilka ulubionych kolorów i trzymać się ich, a także zastanowić się, w jakich fasonach dobrze się czujemy. Pamiętajmy, że nasza garderoba ma starczyć na lata, dzięki czemu nie będziemy się przyczyniać do regularnego wyrzucania odzieży, której nie nosimy.

Autor: Joanna Porayska

PODZIEL SIĘ