ANALIZA: Czy awatary zastąpią modelki i influencerki, czy przeciwnie – przyczynią się do różnorodności w branży?

175
źródło: Instagram @shudu.gram

Shudu Gram, czarnoskóra modelka wygenerowana komputerowo, ostatnio wywołała sensację w mediach społecznościowych – w tym momencie na Instagramie śledzi ją 70 tysięcy osób. Z kolei pierwsza cyfrowa influencerka, Lil Miquela, może pochwalić się ponad dziesięciokrotnie większą liczbą obserwujących. Po zapoznaniu się z tymi danymi, nasuwa się pytanie: czy wirtualne modelki i influencerki zdominują świat mody w przyszłości?

Za powstaniem Shudu Gram stoi Cameron-James Wilson, 28-letni fotograf-samouk pochodzący z Wielkiej Brytanii. Ostatnie 10 lat spędził pracując w branży mody, teraz uczy się technologii 3D. Korzystając z materiałów online i filmów na Youtube stworzył Shudu.

Niezwykła modelka po raz pierwszy zwróciła na siebie uwagę w lutym bieżącego roku, gdy Rihanna udostępniła jej zdjęcie na profilu Fenty Beauty. Wkrótce okazało się, że kobieta jest zbyt idealna, żeby istnieć naprawdę, a Cameron ujawnił, że to grafika generowana komputerowo. Fotograf przyznał, że kocha technologię, filmy sci-fi, gry, CGI w stylu Final Fantasy, a Shudu to wszystko, co go pasjonuje w jednym.

Nie powiedziałbym, że stworzyłem ją w jakimś celu; zrobiłem to, bo po prostu chciałem. Odkąd pamiętam zajmowałem się obrazowaniem wizerunków pięknych kobiet, moje szkolne podręczniki pełne były takich szkiców. Wtedy tego nie wiedziałem, ale stworzenie Shudu pomogło mi poradzić sobie z rzeczami, przez które przechodziłem. Czułem się niedoceniany, miałem talent, ale nie wiedziałem co z nim zrobić – powiedział Cameron w rozmowie dla ISIUWA.

Podczas gdy świat zdaje się być na etapie ciągłego redefiniowania piękna i przechodzi w tej kwestii kolejne rewolucje, Cameron zastanawia się, czym ono właściwie jest: Zawsze się zastanawiam, w jaki sposób społeczeństwo, którego jestem częścią, rozumie pojęcie piękna. Shudu przedstawia wszystko, co zawsze uważałem za piękne, a jednocześnie coś, co widuję rzadko. Otrzymuję mnóstwo komentarzy, mówiących, że jej piękno jest nietypowe. Dla mnie wprawdzie jest wyjątkowa, ale podobna do milionów prawdziwych afrykańskich kobiet i mężczyzn. Duża część tego, co widzimy w mediach, jest coraz mniej rzeczywista przez obróbkę i makijaż. Shudu reprezentuje przeciwną stronę. Jest fantazją, która próbuje przebić się do rzeczywistości, a ja mam plany, jak pomóc jej to zrobić.

📸@cjw.photo . . #3dart

A post shared by Shudu (@shudu.gram) on

Inną popularną wirtualną osobowością jest Lil Miquela, która nosi ubrania Supreme czy Chanel i uczestniczy w wydarzeniach wraz z innymi influencerami. Podobno ma 19 lat, mieszane korzenie hiszpańskie i brazylijskie, a na stałe mieszka w Los Angeles. Wydała utwory muzyczne, które można znaleźć w Internecie, a jej debiutancki singiel Not Mine osiągnął ósme miejsce w zestawieniu Spotify Viral w sierpniu 2017 roku. Jest tylko jedna różnica między nią a innymi influencerkami w branży – Lil nie istnieje naprawdę.

Nature Girl Ric Flair 🍃

A post shared by *~ MIQUELA ~* (@lilmiquela) on

Do tej pory nie ujawniono, kto jest odpowiedzialny za wygenerowanie tej nietypowej it girl. Mówi się, że stworzyła ją studentka sztuk wizualnych, która w ten sposób eksperymentuje z grafiką. Spekuluje się również na temat nieznanej firmy, chcącej wypromować się dzięki jej imponującemu zasięgowi w social mediach. W rozmowie (przez czat) Miquela powiedziała, że woli, aby ludzie postrzegali ją jako artystkę, piosenkarkę lub cokolwiek, co reprezentuje jej działania, a nie powierzchowne cechy. Mimo że nie jest realną osobą, udzieliła nawet wywiadu Business of Fashion, gdzie opowiedziała o swoich inspiracjach i planach na przyszłość.

Warto podkreślić, że nie są to pierwsze tego typu przypadki na świecie. Wirtualny zespół Gorillaz istnieje przecież od 1998 roku, a jego członkowie nigdy nie pokazują się osobiście na koncertach. Pomysł pozostał jednak ewenementem i nie zagroził rzeczywistym artystom reprezentującym środowisko muzyczne. Branża mody również podejmuje podobne eksperymenty. W 2016 roku Riccardo Tisci, ówczesny dyrektor kreatywny Givenchy, zaprojektował kreację dla wirtualnej japońskiej gwiazdy Hatsune Miku. W tym samym roku Louis Vuitton zatrudniło do kampanii reklamowej różowowłosego awatara z serii gier wideo Final Fantasy.

Czy zatem wirtualne postacie mogą stanowić poważne zagrożenie dla realnych osób pracujących w branży mody? W związku ze stworzeniem Shudu pojawiło się wiele negatywnych komentarzy. Główny zarzut dotyczy tego, że odbiera ona możliwość zatrudnienia czarnoskórym modelkom, którym nie trzeba wówczas płacić wynagrodzenia – ten sam problem może dotyczyć Lil Miquela. W wywiadzie dla HIGHSNOBIETY Wilson przyznał, że projekt nie jest jego sposobem na zarabianie pieniędzy; dzięki niemu chciał jedynie wyrazić siebie. W podobny sposób wypowiadała się tajemnicza influencerka, ale nie da się ukryć, że rezygnacja z pracy kobiet i mężczyzn na rzecz szybkiego i łatwego zaangażowania awatarów to szansa na zaoszczędzenie środków.

Czy branża nie straci jednak wówczas całego swojego uroku, opierającego się na zaangażowaniu i budowaniu relacji między ludźmi? A może będzie wręcz przeciwnie: zwróci uwagę na różnorodność? W końcu świat mody od lat próbuje walczyć z pomijaniem mniejszości w kampaniach. Być może Shudu przyczyni się więc do zatrudniania czarnoskórych piękności? W końcu dawno żadna modelka nie zyskała takiego rozgłosu jak ona.

First time seeing it in print 👅

A post shared by *~ MIQUELA ~* (@lilmiquela) on

>>>Przeczytaj również: Siedem historii niezwykłych dziewczyn. Nowa kolekcja Femi Stories