#CareerMonday Yeah Bunny „Praca u nas to NIE siedzenie przy latte i lajkowanie sobie nawzajem fotek z Instagrama”

1410
mat. prasowe Yeah Bunny

Marka Yeah Bunny powstała z myślą o tworzeniu ubrań dla osób, które cenią oryginalność i niepowtarzalny styl. Mnogość kolorów, oryginalnych wzorów i chwytliwych haseł to zdecydowanie ich znak rozpoznawczy. Poprzez połączenie sztuki oraz mody stworzyli własny, wyjątkowy urban-style.

Jak duży jest zespół Yeah Bunny?

Obecnie zespół Yeah Bunny tworzy 10 osób. Oczywiście, nie wliczamy tu osób, które szyją, drukują, dostarczają nasze ubrania i akcesoria. Chociaż nie byłoby YB-Team bez wszystkich, którzy muszą stworzyć nasze materiały, czyli bez szwalni, hafciarni, drukarzy i kurierów. Większość naszych materiałów to tkaniny oraz dzianiny wydrukowane specjalnie dla nas.

Wierzymy też, że każda #YBGirl, czyli klientka Yeah Bunny również tworzy nasz zespół. Poprzez media społecznościowe i spotkania na wydarzeniach modowych kształtujemy się nawzajem. Wymieniamy uwagami, pomysłami, historiami z podróży, nową muzyką i trendami.

Jak zespół Yeah Bunny zmieniał się od momentu powstania?

Założycielką marki jest Iwona Kuziora. Pierwszym produktem była para szortów. Zwykłe dżinsy zyskały nowego blasku, a przy tym wszystkim miały najważniejszą cechę – wyjątkowość. Rozpoczął się boom, a wraz z nim zrodził się pomysł na tworzenie większej liczby projektów. Wtedy do teamu dołączyła Magda, przyjaciółka Iwony. Razem tworzyły kolejne ubrania vintage i DIY. Całość miała miejsce jeszcze w Krakowie, gdzie wszystko tworzone było w studenckim mieszkaniu. Kiedy powstawała pierwsza kolekcja uszyta od zera, do zespołu dołączył Kacper, który dla Yeah Bunny zrezygnował z pracy w korporacji. Rozwój marki nabierał tempa, nastąpiła przeprowadzka do Warszawy i dalsze zatrudnianie nowych osób.

Jak przebiega u Was proces rekrutacji?

Ogłoszenie zawsze umieszczamy na naszej stronie i w social mediach. Wtedy klientki, dziewczyny YB mają szansę stać się członkiem zespołu. Wszystkie dziewczyny (jest ich 9, Kacper jest rodzynkiem), które z nami pracują były i są klientkami Yeah Bunny.

Potem, oczywiście, poznajemy się bliżej i sprawdzamy czy kandydat/kandydatka zdają sobie sprawę, że praca u nas to nie siedzenie 24h przy latte i lajkowanie sobie nawzajem fotek z Instagrama. Przy rekrutacji na najnowsze stanowisko wypróbowaliśmy nowego sposobu – zadania do wykonania. Aurelia, nasza graficzka jest z nami, bo najlepiej wykonała polecone jej grafiki i animacje.

Na jakie cechy osobowości zwracacie największą uwagę u kandydata chcącego dołączyć do Waszej grupy?

Lubię prawdomówność oraz szczerość – tego oczekuję też od ludzi, z którymi pracuję. Unikam marnowania czasu i energii. Ani ja, ani zespół nie działamy według ogólnie przyjętego schematu – co nie znaczy, że możemy sobie pozwolić na zupełny luz i chaos. Każdy ma zadania do wykonania i stara się na 110%, aby były wykonane jak najlepiej.

Jakie działania skutecznie odwracają Waszą uwagę od kandydata?

Nigdy nie zatrudnimy osoby, która narzeka na poprzedniego pracodawcę. Cenimy za to prostolinijność, otwarty umysł. Nie liczą się kursy czy certyfikaty, ale realna wiedza i umiejętności.

Czy to jak wygląda CV lub mejl kandydata ma znaczenie?

Od każdego wymagamy wysokiego poziomu poczucia estetyki. Jednocześnie trzeba umieć zachować umiar i uważać, by forma nie przysłoniła treści.

Rozmawiała Ula Wiszowata